21.07.2025, 09:42 ✶
Chyba nikt się tego nie spodziewał: gdy statek się podnosił, coś mocno szarpnęło, uniemożliwiając wszystkim wykonanie ich ruchów. Któryś z czarodziejów, pomagający w podnoszeniu statku, zachwiał się chwilę temu, przez co statkiem zatrzęsło. Wszyscy znaleźli się na ziemi, bez wyjątku.
- Kurwa mać, Dough! - kapitan wrzasnął, zbierając się z pokładu. Jego różdżka potoczyła się gdzieś hen daleko, ale to już teraz nie miało znaczenia.
Oba węże morskie dały nura w toń. Statek uniósł się jeszcze trochę, a atak... Nie nastąpił.
- Tam są, uciekają! - mężczyzna w bocianim gnieździe wskazał ręką gdzieś przed siebie. Gdyby pozostali się ruszyli, zobaczyliby wystające głowy dwóch małych węży, które szybko znikały im z pola widzenia i kierowały się w stronę Islandii. - Upewnijmy się, że nie wrócą, i wracamy.
Statek po jakimś czasie ponownie osiadł w wodzie. Wszyscy uwijali się jak w ukropie, próbując wypatrzeć węże morskie - ale ich nie było. Uciekły. Tak, to były młode. Nie, nie miały nic wspólnego z czarną magią. Mugole musieli je przepłoszyć, musiały oddzielić się od matki. A może ich matka nie żyła? Może po prostu były głodne. Dużo tu było nieścisłości i wątpliwości, ale jednego wszyscy mogli być pewni: ten, który spalił Londyn, nie wpadł na to (lub mu się nie udało), by przekabacić magiczne bestie na swoją stronę. Mogli przekazać tę informację swoim przełożonym: zadanie zostało wykonane.
- Kurwa mać, Dough! - kapitan wrzasnął, zbierając się z pokładu. Jego różdżka potoczyła się gdzieś hen daleko, ale to już teraz nie miało znaczenia.
Oba węże morskie dały nura w toń. Statek uniósł się jeszcze trochę, a atak... Nie nastąpił.
- Tam są, uciekają! - mężczyzna w bocianim gnieździe wskazał ręką gdzieś przed siebie. Gdyby pozostali się ruszyli, zobaczyliby wystające głowy dwóch małych węży, które szybko znikały im z pola widzenia i kierowały się w stronę Islandii. - Upewnijmy się, że nie wrócą, i wracamy.
Statek po jakimś czasie ponownie osiadł w wodzie. Wszyscy uwijali się jak w ukropie, próbując wypatrzeć węże morskie - ale ich nie było. Uciekły. Tak, to były młode. Nie, nie miały nic wspólnego z czarną magią. Mugole musieli je przepłoszyć, musiały oddzielić się od matki. A może ich matka nie żyła? Może po prostu były głodne. Dużo tu było nieścisłości i wątpliwości, ale jednego wszyscy mogli być pewni: ten, który spalił Londyn, nie wpadł na to (lub mu się nie udało), by przekabacić magiczne bestie na swoją stronę. Mogli przekazać tę informację swoim przełożonym: zadanie zostało wykonane.
Zgodnie z tym, co wiecie z DC, sesja zostaje zakończona. Dzisiaj otrzymacie za nią PD. Dziękuję za udział.
Lost in the serenity
Found by the water
Found by the water