18.07.2025, 21:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.07.2025, 21:58 przez Alexander Mulciber.)
Dzień po zamachu na życie Donalda Mulcibera, 14 czerwca 1972 roku, Philomena mogła znaleźć na swoim biurku zabezpieczony zaklęciem list od Alexandra Mulcibera. W wieńczącym kopertę laku widniał odcisk pieczęci Mulciberów... A raczej odcisk rodowego sygnetu, przekazywanego z ojca na syna, w którym wyryto rodzinny herb. W kopercie, oprócz karty informacyjnej ze szpitala św. Munga, i odpowiednich dokumentów upoważniających Philomenę do wglądu do dokumentacji medycznej Donalda Mulcibera (ale nie do decydowania o przebiegu jego procesu terapeutycznego), znajdował się klucz do rodzinnej skrytki w banku Gringotta.
Zwracam. Nie należy do mnie, dopóki Donald żyje.
Ojcowskiego sygnetu nie zwrócę. Jest mój.
Ojcowskiego sygnetu nie zwrócę. Jest mój.
Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat