18.07.2025, 13:53 ✶
Odpowiedź na ten list dostarczyła jedna z sów należąca do Kliniki jeszcze tego samego dnia w godzinach popołudniowych. Nakreślona nieczytelnym, pośpiesznym i mocno rozedrganym pismem Lorien na odwrocie pergaminu, który przysłał jej Alexander.
Alexandrze,
Ktoś kiedyś powiedział, że gdy jasnowidz mówi “nie wiedziałem” - zwyczajnie w świecie kłamie. Lub co gorsza - ów jasnowidz jest zwyczajnym głupcem. A przecież jesteś wszystkim, tylko nie głupcem, prawda Alexandrze?
Wiesz, że wszystko spłonęło? Dom, który matka dała mi w prezencie. Słyszałam jak plotkują tu po oddziałach o kamienicy Mulciberów w Covent Garden. Chciałam tą kamienicę. Chciałam ją dla siebie, po tym jak ten niewdzięcznik nie zostawił mi złamanego wdowiego knuta. Teraz jest mniej warta niż mugolski grunt, na której stoi. Żałosna ironia losu.
Też tak się czułam, gdy wczorajszej nocy na mnie napadnięto. Jak właśnie taka zrujnowana, bezwartościowa rzecz, która nie obejdzie już nikogo.
Tego też nie wiedziałeś? Temu też nie mogłeś zapobiec? Jakim cudem odgadujesz hasła w krzyżówkach, a nie potrafisz przewidzieć, że jakiś pieprzony obwieś na mnie napadnie na środku ulicy? Nie pogrążaj się, zwróć przepustkę Departamentu Tajemnic i wróć do Hogwartu na kurs III roku z Wróżbiarstwa.
Nie mam ci tego za złe. Nie mam ci nic za złe, bo nie mam zwyczajnie do tego prawa. Nie mi na imię Loretta.
Ps. Już nie krzyczę. Ale kiedy przyjdziesz - przynieś mi coś, co nie pachnie popiołem. Cokolwiek. Wtedy wrócę z tobą do Mulciber Manor… do domu.
Ktoś kiedyś powiedział, że gdy jasnowidz mówi “nie wiedziałem” - zwyczajnie w świecie kłamie. Lub co gorsza - ów jasnowidz jest zwyczajnym głupcem. A przecież jesteś wszystkim, tylko nie głupcem, prawda Alexandrze?
Wiesz, że wszystko spłonęło? Dom, który matka dała mi w prezencie. Słyszałam jak plotkują tu po oddziałach o kamienicy Mulciberów w Covent Garden. Chciałam tą kamienicę. Chciałam ją dla siebie, po tym jak ten niewdzięcznik nie zostawił mi złamanego wdowiego knuta. Teraz jest mniej warta niż mugolski grunt, na której stoi. Żałosna ironia losu.
Też tak się czułam, gdy wczorajszej nocy na mnie napadnięto. Jak właśnie taka zrujnowana, bezwartościowa rzecz, która nie obejdzie już nikogo.
Tego też nie wiedziałeś? Temu też nie mogłeś zapobiec? Jakim cudem odgadujesz hasła w krzyżówkach, a nie potrafisz przewidzieć, że jakiś pieprzony obwieś na mnie napadnie na środku ulicy? Nie pogrążaj się, zwróć przepustkę Departamentu Tajemnic i wróć do Hogwartu na kurs III roku z Wróżbiarstwa.
Nie mam ci tego za złe. Nie mam ci nic za złe, bo nie mam zwyczajnie do tego prawa. Nie mi na imię Loretta.
Lorien
Ps. Już nie krzyczę. Ale kiedy przyjdziesz - przynieś mi coś, co nie pachnie popiołem. Cokolwiek. Wtedy wrócę z tobą do Mulciber Manor… do domu.