15.07.2025, 20:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2025, 20:39 przez Atreus Bulstrode.)
Prychnął rozbawiony na wspomnienie Stanleya, mimo wszystko wciąż niedowierzając w to, że trafił im się w quizie dokładnie ten sam egzemplarz na męża. Ale może jednak nie było w tym nic dziwnego? W końcu byli z Borginem przyjaciółmi, tyle czasu spędzili razem i pod pewnymi względami byli zwyczajnie zbyt podobni. Nawet nawiedzona nauczycielka wróżbiarstwa oznajmiła kiedyś, że mieli takie same zwierzę totemiczne, a to chyba musiało coś znaczyć. Najgorsze chyba było w tym całym teście to, że nie był jedną z dostępnych opcji, które mogły w nim wypaść i gdyby zależało mu trochę bardziej, to by pewnie już dawno napisał list ze skargą.
- No, to jesteśmy umówieni - już nie wchodził w szczegóły, ze to chyba była jakieś przedstawienie. Chociaż prawdę powiedziawszy, to nie do końca się zainteresował, co tam dokładnie było napisane, na tym zaproszeniu czy co on dostał. - Jest to jakaś myśl i to nie tak że nie chodziło mi to po głowie, ale... muszę się zastanowić jak ją ugryźć - przyznał, bo Lauretta wydawała się zwyczajnie delikatna. Jak bomba, która przy nieodpowiednim obchodzeniu wybuchnie mu prosto w twarz, a naprawdę nie chciał afery ze sobą w roli głównej i w akompaniamencie teatralnej tancerki.
Odchylił się nieco, tak by móc spojrzeć na nią uważniej, na moment uśmiechając się łagodnie.
- Oczywiście. Ale ty też, okej? Równowarta wymiana - bo nawet, jeśli sam poprosił ją, żeby go pilnowała, chciał żeby była świadoma że działało to w obie strony. - Tak sobie też w sumie pomyślałem, że może chciałabyś iść na spacer?
- No, to jesteśmy umówieni - już nie wchodził w szczegóły, ze to chyba była jakieś przedstawienie. Chociaż prawdę powiedziawszy, to nie do końca się zainteresował, co tam dokładnie było napisane, na tym zaproszeniu czy co on dostał. - Jest to jakaś myśl i to nie tak że nie chodziło mi to po głowie, ale... muszę się zastanowić jak ją ugryźć - przyznał, bo Lauretta wydawała się zwyczajnie delikatna. Jak bomba, która przy nieodpowiednim obchodzeniu wybuchnie mu prosto w twarz, a naprawdę nie chciał afery ze sobą w roli głównej i w akompaniamencie teatralnej tancerki.
Odchylił się nieco, tak by móc spojrzeć na nią uważniej, na moment uśmiechając się łagodnie.
- Oczywiście. Ale ty też, okej? Równowarta wymiana - bo nawet, jeśli sam poprosił ją, żeby go pilnowała, chciał żeby była świadoma że działało to w obie strony. - Tak sobie też w sumie pomyślałem, że może chciałabyś iść na spacer?
Koniec sesji