13.02.2023, 20:22 ✶
- Nie przejmuj się tym. - Zaśmiał się, nie traktując tego, co powiedział na poważnie. Dla mnie miało być to słowa na rozluźnienie atmosfery między nimi. On sam nie był kimś, kto był tak dumny, że nie widział czubka własnego nosa. Trzeba mieć odrobinę dystansu do siebie, by nie przejmować się za bardzo wszystkim.
- Potraktuj to bardziej jako komplement, bo naprawdę jest trudno sprawić, bym nie wiedział, co się do mnie gada. Wiedza uzdrowicieli to jedna z tych rzadkich dziedzin, która jest mi obca. - Nadal mówił, śmiejąc się nieznacznie. Oczywiście bywały inne i jest ich znacznie więcej, niźli kilka, acz przecież nie chciał wyjść na takiego nieuka, jakim w istocie był. Znał ograniczenia swojej wiedzy, a także, że świat długi i szeroki. Posiadał jedynie ułamek wiedzy o nim i oszukiwał siebie, że to liczba i tak większa, niż przeciętnych czarodziei. Prawda była zgoła inna. Ona mogła być niższa przez to, że trochę sam się zamknął na pewne elementy.
- Nie brzmi to najlepiej, jak nie pamięta się własnego imienia. Zresztą to trochę godne podziwu, że mimo takich wypadków, nadal nie szukasz czegoś bezpieczniejszego. Musisz to lubić. - Nie pytał, zauważył jedynie pewna prawidłowość. Czymkolwiek było dla niej, a nie pytał, co to takiego. Przecież nie będą pisać biografii o drugiej stronie, więc nie musieli się dzielić żadnymi sprawami osobistymi poza informacjami, które nie mają większego sensu, bez dodatkowych wieści o tym, co się robi w życiu. Nie skomentował stwierdzenie, że się nie przywitała, bo w sumie czy to miało dla niego jakieś znaczenie? I tak poznali się przez to, że on stracił na chwile przytomność przed nią. Zamyślił się nad moment.
- Czyli nasza znajomość zaczęła się od tego, że dosłownie padłem przed tobą. Drobnym druczkiem można dopisać, że niekoniecznie z własnej woli. - Parsknął, gdyż te słowa można odebrać różnie. I o to chodziło. Prawdziwy powód będą oni znali, a reszta niech żyje z plotek, o ile kiedykolwiek będą komuś o tym opowiadać. Nie potrafił zbytnio powiedzieć, czy nie zrozumiała drobnego żartu z jego strony, czy odpowiedziała własnym. Ciężko było rozczytać, kiedy ta czarownica nie mówi na poważnie.
- Nie mogłaś w sumie użyć zaklęcia wygłuszającego? Nie twierdze, że żałuje, iż przypadek sprawił, że spotkaliśmy się, ale ciekawi mnie to. - I tu się uruchamiały trochę jego krukońskie przyzwyczajenia. Wiele rzeczy można było przecież załatwić poprzez użycie odpowiedniego czaru. On zawsze tak robił. Nie znał zaklęcia, uczył się go.
- Chcesz powiedzieć, że taka z ciebie okropna pacjentka, jak tam trafisz? - Parsknął śmiechem, będąc ciekawy jej odpowiedzi na te żartobliwe stwierdzenie. Może dzięki temu dowie się, czy faktycznie jest taka poważna, na jaką wygląda.
- Niewidzialnego papieru, zmywacza do rzadkich, magicznych atramentów oraz zestawu do okularów do tłumaczenia starożytnych tekstów. - Nie miał potrzeby ukrywać tego, co chciał zdobyć. To nie było niestety tak łatwo dostępne, a przeszukał naprawdę wiele sklepów.
- Potraktuj to bardziej jako komplement, bo naprawdę jest trudno sprawić, bym nie wiedział, co się do mnie gada. Wiedza uzdrowicieli to jedna z tych rzadkich dziedzin, która jest mi obca. - Nadal mówił, śmiejąc się nieznacznie. Oczywiście bywały inne i jest ich znacznie więcej, niźli kilka, acz przecież nie chciał wyjść na takiego nieuka, jakim w istocie był. Znał ograniczenia swojej wiedzy, a także, że świat długi i szeroki. Posiadał jedynie ułamek wiedzy o nim i oszukiwał siebie, że to liczba i tak większa, niż przeciętnych czarodziei. Prawda była zgoła inna. Ona mogła być niższa przez to, że trochę sam się zamknął na pewne elementy.
- Nie brzmi to najlepiej, jak nie pamięta się własnego imienia. Zresztą to trochę godne podziwu, że mimo takich wypadków, nadal nie szukasz czegoś bezpieczniejszego. Musisz to lubić. - Nie pytał, zauważył jedynie pewna prawidłowość. Czymkolwiek było dla niej, a nie pytał, co to takiego. Przecież nie będą pisać biografii o drugiej stronie, więc nie musieli się dzielić żadnymi sprawami osobistymi poza informacjami, które nie mają większego sensu, bez dodatkowych wieści o tym, co się robi w życiu. Nie skomentował stwierdzenie, że się nie przywitała, bo w sumie czy to miało dla niego jakieś znaczenie? I tak poznali się przez to, że on stracił na chwile przytomność przed nią. Zamyślił się nad moment.
- Czyli nasza znajomość zaczęła się od tego, że dosłownie padłem przed tobą. Drobnym druczkiem można dopisać, że niekoniecznie z własnej woli. - Parsknął, gdyż te słowa można odebrać różnie. I o to chodziło. Prawdziwy powód będą oni znali, a reszta niech żyje z plotek, o ile kiedykolwiek będą komuś o tym opowiadać. Nie potrafił zbytnio powiedzieć, czy nie zrozumiała drobnego żartu z jego strony, czy odpowiedziała własnym. Ciężko było rozczytać, kiedy ta czarownica nie mówi na poważnie.
- Nie mogłaś w sumie użyć zaklęcia wygłuszającego? Nie twierdze, że żałuje, iż przypadek sprawił, że spotkaliśmy się, ale ciekawi mnie to. - I tu się uruchamiały trochę jego krukońskie przyzwyczajenia. Wiele rzeczy można było przecież załatwić poprzez użycie odpowiedniego czaru. On zawsze tak robił. Nie znał zaklęcia, uczył się go.
- Chcesz powiedzieć, że taka z ciebie okropna pacjentka, jak tam trafisz? - Parsknął śmiechem, będąc ciekawy jej odpowiedzi na te żartobliwe stwierdzenie. Może dzięki temu dowie się, czy faktycznie jest taka poważna, na jaką wygląda.
- Niewidzialnego papieru, zmywacza do rzadkich, magicznych atramentów oraz zestawu do okularów do tłumaczenia starożytnych tekstów. - Nie miał potrzeby ukrywać tego, co chciał zdobyć. To nie było niestety tak łatwo dostępne, a przeszukał naprawdę wiele sklepów.