14.07.2025, 01:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2025, 01:55 przez Atreus Bulstrode.)
Koledzy. Ale tacy, których znało się na odległość i trzymało na dystans. Znał ich, ale kto nie znał rówieśników w czystokrwistych kręgach? Atreus niby nie wstydził się tej znajomości, a przynajmniej nie dawał tego po sobie poznać, bo czasami bardzo dobrze się z nimi piło albo grało w karty, ale w tym momencie było widać że tego typu zachowanie to nie była jego bajka.
- Nie - odpowiedział równie szybko co szorstko, nawet na nią nie patrząc bo chciał jak najszybciej stąd iść i wrócić do naprawdę ważnych spraw. Szkoda tylko, że faceci mieli nieco inny pogląd na sytuację. Głosy, które się za nimi rozległy, były nagle pełne żalu, jakby funkcjonariusze psuli im zabawę życia. Oh nie, proszę pani, znowu uciekł mi cień - rzucił rozpaczliwie ten sam głos, który wcześniej prosił ich o pomoc. Nie musisz być taki sztywny, Bulstrode, podzielimy się. Najgorsze było w tym wszystkim to, że rechot wcale się nie oddalał, a przy ognisku został chyba jeszcze tylko obszczymur i grafoman, który próbował coś wypisać różdżką na cegłach. Atreus bardzo teraz żałował, że zrobił sobie z Hestii żarty, przebierając ją w ten idiotyczny dresik, może wtedy cała sytuacja wyglądałaby inaczej.
Poczuł rękę na ramieniu, jak opada ciężko i chwyta go, by zwrócić jego uwagę, ale też powstrzymać go przed dalszą ignorancją. Powinni ich złapać i wkopać do aresztu, ale Bulstrode w tym momencie uporczywie myślał o tym, żeby w pierwszej kolejności zabrać stąd Bletchley bo w sumie ci faceci nie wydawali się aż tacy groźni. Byli pijani, obleśni i cieszyli się nieszczęściem innych, ale zajęci byli sobą i swoim ogniskiem. Byli też zbyt pijani by ustać pionowo, a on i Hestia mieli ważniejsze sprawy na głowie. Pchnął ją jednak do przodu, od siebie i od łapczywych rąk, zanim się odwrócił.
Zwykle starał się nie okładać ludzi po twarzy pięściami, kiedy nosił mundur - była to jakaś jego niepisana zasada, że jeśli dookoła nie panował kompletny chaos, to zwyczajnie nie wypadało. Ale teraz było inaczej. Teraz chciał spokoju, a te dupki zwyczajnie prosiły się o dosadne podejście. Dlatego jeszcze się odwracając, zacisnął dłoń w pięść, chcąc walnąć w twarz pierwszego który znalazłby się przed nim.
// af ◉◉◉◉○ na uderzenie pierwszego typa którego zobaczę
Nos zachrzęścił, a zaraz po tym rozległo się typowe w takich sytuacjach o kurwa, kiedy delikwent złapał się za twarz, robiąc parę kroków do tyłu. Bulstrode no co ty i Skurwysyn, wypowiedziane z pewnym niedowierzaniem, poszły zaraz za tym, a potem niestety - koledzy wzięli się do roboty. Było ich czterech, ale byli pijani i równie mocno naćpani. Jeden wciąż użalał się nad swoim nosem, drugi natomiast i trzeci, skoczyli do Atreusa, próbując go złapać za ręce i przytrzymać.
// pan 1 i pan 2
Atreus na widok tego cofnął się odruchowo, chcąc uniknąć ich rąk.
// af ◉◉◉◉○ na zwód unik
- Nie - odpowiedział równie szybko co szorstko, nawet na nią nie patrząc bo chciał jak najszybciej stąd iść i wrócić do naprawdę ważnych spraw. Szkoda tylko, że faceci mieli nieco inny pogląd na sytuację. Głosy, które się za nimi rozległy, były nagle pełne żalu, jakby funkcjonariusze psuli im zabawę życia. Oh nie, proszę pani, znowu uciekł mi cień - rzucił rozpaczliwie ten sam głos, który wcześniej prosił ich o pomoc. Nie musisz być taki sztywny, Bulstrode, podzielimy się. Najgorsze było w tym wszystkim to, że rechot wcale się nie oddalał, a przy ognisku został chyba jeszcze tylko obszczymur i grafoman, który próbował coś wypisać różdżką na cegłach. Atreus bardzo teraz żałował, że zrobił sobie z Hestii żarty, przebierając ją w ten idiotyczny dresik, może wtedy cała sytuacja wyglądałaby inaczej.
Poczuł rękę na ramieniu, jak opada ciężko i chwyta go, by zwrócić jego uwagę, ale też powstrzymać go przed dalszą ignorancją. Powinni ich złapać i wkopać do aresztu, ale Bulstrode w tym momencie uporczywie myślał o tym, żeby w pierwszej kolejności zabrać stąd Bletchley bo w sumie ci faceci nie wydawali się aż tacy groźni. Byli pijani, obleśni i cieszyli się nieszczęściem innych, ale zajęci byli sobą i swoim ogniskiem. Byli też zbyt pijani by ustać pionowo, a on i Hestia mieli ważniejsze sprawy na głowie. Pchnął ją jednak do przodu, od siebie i od łapczywych rąk, zanim się odwrócił.
Zwykle starał się nie okładać ludzi po twarzy pięściami, kiedy nosił mundur - była to jakaś jego niepisana zasada, że jeśli dookoła nie panował kompletny chaos, to zwyczajnie nie wypadało. Ale teraz było inaczej. Teraz chciał spokoju, a te dupki zwyczajnie prosiły się o dosadne podejście. Dlatego jeszcze się odwracając, zacisnął dłoń w pięść, chcąc walnąć w twarz pierwszego który znalazłby się przed nim.
// af ◉◉◉◉○ na uderzenie pierwszego typa którego zobaczę
Rzut PO 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Nos zachrzęścił, a zaraz po tym rozległo się typowe w takich sytuacjach o kurwa, kiedy delikwent złapał się za twarz, robiąc parę kroków do tyłu. Bulstrode no co ty i Skurwysyn, wypowiedziane z pewnym niedowierzaniem, poszły zaraz za tym, a potem niestety - koledzy wzięli się do roboty. Było ich czterech, ale byli pijani i równie mocno naćpani. Jeden wciąż użalał się nad swoim nosem, drugi natomiast i trzeci, skoczyli do Atreusa, próbując go złapać za ręce i przytrzymać.
// pan 1 i pan 2
Rzut 1d100 - 47
Rzut 1d100 - 58
Atreus na widok tego cofnął się odruchowo, chcąc uniknąć ich rąk.
// af ◉◉◉◉○ na zwód unik
Rzut PO 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana