22.06.2025, 12:52 ✶
Laurent
Kapitan spojrzał na Laurenta, po czym skinął mu głową. Laurent płynnie i swobodnie poruszał się na statku, jednak nie wyglądało na to, by mężczyznę to w jakikolwiek sposób zaszokowało. Słyszał o nim, jego dokonaniach i być może słyszał to, co mówił o byciu selkie, chociaż wątpliwe. W każdym jednak razie przekrzywił jeno głowę, a na jego twarzy nie pojawił się nawet cień aprobaty.
- To wy jesteście ekspertami od morskich stworzeń, panie Prewett - odpowiedział spokojnie, przesuwając wzrokiem w kierunku Geraldine. - Jedyne co wiem, to to że kilka lat temu zdarzyła się podobna sytuacja. Trzy sztuki morskich węży zagubiły się, być może przypłynęły specjalnie w poszukiwaniu pożywienia.
Kapitan nieco zmrużył oczy, przesuwając wzrok na Hestię, ale zaraz z powrotem powrócił spojrzeniem do Laurenta.
- W tamtych czasach, podobnie jak obecnie, mugole walczą o łowiska. Wojna to jedno, lecz kuszenie zwierzyny to drugie. Korzystają z przynęt na szerokich wodach, pływają statkami i starają się skierować ławice w kierunku płytszych wód. Zaburzają naturalny porządek, a odgłosy walk na morzu przepłaszają z konkretnych łowisk pozostałe ryby. Być może po raz kolejny mamy do czynienia z poszukiwaniem jedzenia, chociaż... - kapitan odwrócił się w stronę lądu. Milczał przez chwilę, jakby próbował zebrać myśli. - Jest to tylko teoria. Być może ten, który jest odpowiedzialny za zniszczenia w Londynie, postanowił poszerzyć swoje wpływy. Kto wie, czy nie użył jakichś zaklęć, by zmusić morskie bestie do posłuszeństwa? Wiele lat temu one tu po prostu przypłynęły, bo nie miały jedzenia. Wystarczyło je odgonić zaklęciami, chociaż przyznam przez wami, że atakowanie węży morskich nie było rozsądne - zamiast się wystraszyć, rozsierdziły się i zaczęły nas atakować. Dlatego tym razem powinniśmy wiedzieć, jak skutecznie je przepędzić, żeby nie było powtórki.
Potoczył spojrzeniem po wszystkich tu obecnych, lecz jego wzrok spoczął na dłużej na członkach Artemis. On już raz wydał rozkaz i przez to jego ludzie zginęli. Może teraz będzie inaczej?
Niestety, ale i tym razem nie udało ci się sięgnąć pamięcią tak daleko, jak byś chciał. Zbyt wiele rozpraszaczy, zbyt wiele wspomnień które nie były związane z morskimi stworzeniami... Zbyt wiele osób, z którymi coś kiedyś cię łączyło. Na dodatek twoje rozważania przerwało pojawienie się kapitana, co skutecznie wytrąciło cię z rytmu.
Kapitan spojrzał na Laurenta, po czym skinął mu głową. Laurent płynnie i swobodnie poruszał się na statku, jednak nie wyglądało na to, by mężczyznę to w jakikolwiek sposób zaszokowało. Słyszał o nim, jego dokonaniach i być może słyszał to, co mówił o byciu selkie, chociaż wątpliwe. W każdym jednak razie przekrzywił jeno głowę, a na jego twarzy nie pojawił się nawet cień aprobaty.
- To wy jesteście ekspertami od morskich stworzeń, panie Prewett - odpowiedział spokojnie, przesuwając wzrokiem w kierunku Geraldine. - Jedyne co wiem, to to że kilka lat temu zdarzyła się podobna sytuacja. Trzy sztuki morskich węży zagubiły się, być może przypłynęły specjalnie w poszukiwaniu pożywienia.
Kapitan nieco zmrużył oczy, przesuwając wzrok na Hestię, ale zaraz z powrotem powrócił spojrzeniem do Laurenta.
- W tamtych czasach, podobnie jak obecnie, mugole walczą o łowiska. Wojna to jedno, lecz kuszenie zwierzyny to drugie. Korzystają z przynęt na szerokich wodach, pływają statkami i starają się skierować ławice w kierunku płytszych wód. Zaburzają naturalny porządek, a odgłosy walk na morzu przepłaszają z konkretnych łowisk pozostałe ryby. Być może po raz kolejny mamy do czynienia z poszukiwaniem jedzenia, chociaż... - kapitan odwrócił się w stronę lądu. Milczał przez chwilę, jakby próbował zebrać myśli. - Jest to tylko teoria. Być może ten, który jest odpowiedzialny za zniszczenia w Londynie, postanowił poszerzyć swoje wpływy. Kto wie, czy nie użył jakichś zaklęć, by zmusić morskie bestie do posłuszeństwa? Wiele lat temu one tu po prostu przypłynęły, bo nie miały jedzenia. Wystarczyło je odgonić zaklęciami, chociaż przyznam przez wami, że atakowanie węży morskich nie było rozsądne - zamiast się wystraszyć, rozsierdziły się i zaczęły nas atakować. Dlatego tym razem powinniśmy wiedzieć, jak skutecznie je przepędzić, żeby nie było powtórki.
Potoczył spojrzeniem po wszystkich tu obecnych, lecz jego wzrok spoczął na dłużej na członkach Artemis. On już raz wydał rozkaz i przez to jego ludzie zginęli. Może teraz będzie inaczej?
Lost in the serenity
Found by the water
Found by the water