14.06.2025, 11:19 ✶
- No bez przesady, nie jestem obłożnie chory, umiem chodzić jeszcze - oburzył się próbując się wyswobodzić i samemu pójść p schodach do góry. Dumnie postawił nogę na pierwszym stopniu, nawet na drugim! Ale na trzecim już nie, bo wyłożył się na schodach jak długi.
- Ała, kurwa rzeczywiście, pomóżcie jednak, proszę... - mruknął zbierając się i potulnie "wracając na miejsce", aby pomogli mu dostać się do sypialni, w której znajomy zapach pozwala mu się odprężyć. Nawet hałasowanie z robieniem miejsca na drugim łóżku mu nie przeszkadzało, cholerą mogliby tu zrobić koncert nad jego głową, czy wielkie kucie betonu czy nawet... W sumie to nic by mu nie przeszkodziło, był tak wyzuty z sił, że jak nigdy zasnął dość szybko. W znajomym zapachu łatwo można było się odprężyć.
Wiercił podczas snu niemiłosiernie. Nawet mruczał jakieś niezrozumiałe słowa, zdecydowanie nie miał spokojnych snów.
Nie miał pojęcia ile spał. Nie wiedział która jest godzina. Cholerą nie wiedział nawet, ze powieki będą tak trudne do otworzenia. Nie był w stanie ich podnieść, wszystko było czarne, totalne egipskie ciemności, tak ciemno nie było nawet wtedy kiedy utknął z Anthonym w piramidzie. Zaraz, przecież czuł ,że podnosi powieki, ze mruga, wiec dlaczego...
Zerwał się na łóżku.
- Kurwa ja nie wid... - zaczynał krzyczeć, ale nagle uderzyły go wspomnienia z poprzedniego dnia. Przypomniał sobie kto jest Ministrem Magii, jaki mają rok i co się działo. Opadł na łóżko już spokojniejszy. - No tak, nie widzę. Głupie oczy, proszę się zaleczyć - burczał pod nosem leząc wpatrzony w sufit, chyba, bo nie był pewien gdzie jest skierowana jego twarz. Sam powrót do Stawu pamiętał jak przez mgłę. - Millie?- zapytał przekrzywiając głowę tak, aby móc nasłuchiwać lepiej. Jednak życie bez zmysły wzroku strasznie ssało, skąd miał wiedzieć czy jest sam czy nie.
- Ała, kurwa rzeczywiście, pomóżcie jednak, proszę... - mruknął zbierając się i potulnie "wracając na miejsce", aby pomogli mu dostać się do sypialni, w której znajomy zapach pozwala mu się odprężyć. Nawet hałasowanie z robieniem miejsca na drugim łóżku mu nie przeszkadzało, cholerą mogliby tu zrobić koncert nad jego głową, czy wielkie kucie betonu czy nawet... W sumie to nic by mu nie przeszkodziło, był tak wyzuty z sił, że jak nigdy zasnął dość szybko. W znajomym zapachu łatwo można było się odprężyć.
***
Wiercił podczas snu niemiłosiernie. Nawet mruczał jakieś niezrozumiałe słowa, zdecydowanie nie miał spokojnych snów.
Nie miał pojęcia ile spał. Nie wiedział która jest godzina. Cholerą nie wiedział nawet, ze powieki będą tak trudne do otworzenia. Nie był w stanie ich podnieść, wszystko było czarne, totalne egipskie ciemności, tak ciemno nie było nawet wtedy kiedy utknął z Anthonym w piramidzie. Zaraz, przecież czuł ,że podnosi powieki, ze mruga, wiec dlaczego...
Zerwał się na łóżku.
- Kurwa ja nie wid... - zaczynał krzyczeć, ale nagle uderzyły go wspomnienia z poprzedniego dnia. Przypomniał sobie kto jest Ministrem Magii, jaki mają rok i co się działo. Opadł na łóżko już spokojniejszy. - No tak, nie widzę. Głupie oczy, proszę się zaleczyć - burczał pod nosem leząc wpatrzony w sufit, chyba, bo nie był pewien gdzie jest skierowana jego twarz. Sam powrót do Stawu pamiętał jak przez mgłę. - Millie?- zapytał przekrzywiając głowę tak, aby móc nasłuchiwać lepiej. Jednak życie bez zmysły wzroku strasznie ssało, skąd miał wiedzieć czy jest sam czy nie.