• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence

[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#8
06.06.2025, 12:55  ✶  
Spojrzałem na Prue - jej oczy były uważne, pełne ciepła i zainteresowania rozmową. Coś mnie podkusiło, by kontynuować - chciałem, żeby wiedziała, że nie wierzę w przeznaczenie, tak jak już mówiłem, to pojęcie wydało mi się zawsze zbyt łatwe i wygodne, żeby winić za wszystko jakąś mistyczną siłę, nie siebie, a ja wolałem wierzyć, że nie ma jakiegoś niewidzialnego sznura, który prowadzi nas tam, gdzie powinniśmy być, życie nie układa się według scenariusza, a to, co się dzieje, to po prostu suma wyborów i przypadków, a nie tajemniczy plan, którego nie jesteśmy w stanie pojąć.
Jej słowa były ciepłe, pełne nadziei, a mimo to wywołały u mnie mieszane uczucia. Wiedziałem, co miała na myśli, nie musiała tego mówić wprost, ale nigdy nie wierzyłem w coś takiego, jak przeznaczenie, ani w to, że los może kierować naszymi krokami w sposób, którego nie rozumiemy. Nie lubiłem myśleć, że gdzieś tam, poza mną, jest jakaś siła, która ustawia wszystko na swoim miejscu, mówiąc: „Teraz wróć, to twoja chwila.” Nie - to tylko my sami, nasze wybory, błędy i czasem przypadek, który wydaje się mieć sens, ale to tylko zbieg okoliczności.
Tak jak wtedy, kiedy przez krótką chwilę, dosłownie ułamek sekundy, naprawdę pozwoliłem sobie uwierzyć w coś, co wydawało się kompletnie nierozsądne - wtedy to nie był tylko powrót do miejsca, to była możliwość powrotu do czegoś, czego już nie było, albo nigdy tak naprawdę nie było. Pomyślałem, że Wielka Brytania - ten cały chaos, mgły i deszcze, których tak długo unikałem - nadal może być moja,  należeć do mnie, że Londyn jest gdzieś tam, cichutko, czeka na mnie, gotów przyjąć mnie z powrotem. Przez moment poczułem, jakbym zrobił krok, by odzyskać coś, co przez lata zdawało się bezpowrotnie utracone - jakiś fragment przeszłości, który mógłbym połączyć z tym, kim jestem teraz. Miałem w głowie ten obraz, przez krótką chwilę miałem wrażenie, że mogę wrócić - po tylu burzach, tych wszystkich błędach - wszystkim, co przeżyłem, bo na Wyspach wciąż istnieje jakiś kawałek miejsca, które mnie akceptuje, nie jestem kompletnym obcym, który gdzieś się zgubił i nigdy już nie znajdzie drogi do domu, ale to były mrzonki - słabe, ulotne i bezpodstawne, i rozwiały się, jak mgła z nad wrzosowiska. Szybko zrozumiałem, że nie ma tu nic, co by na mnie czekało. Ani Exmoor, ani Londyn nie były moją przystanią, tylko kolejnym miejscem, gdzie byłem tylko przechodniem, cieniem samego siebie z przeszłości. Wszystko, co tu kiedyś było, uległo przemianie lub zniknęło, a ja nie byłem już tym chłopakiem, który mógłby odnaleźć się w dawnym świecie. To, co zostawiłem, zostało na zawsze za zamkniętymi drzwiami, które już dawno przestały się dla mnie otwierać - wszystko, co myślałem, że mnie zwiąże z tym krajem, rozpłynęło się w powietrzu, jak dym z dogaszonego papierosa.
Patrzyłem na nią, na Prudence, i pomyślałem, że powinienem jej to powiedzieć, bo po naszej rozmowie wiedziałem, iż chyba wierzyła w rzeczy takie jak los czy przeznaczenie - a ja nigdy nie byłem do tego przekonany.
-Wiesz, Plue... - Zacząłem, nie chcąc, żeby moja odpowiedź zabrzmiała zbyt pesymistycznie, ale chcąc być szczerym - chciałem jej odpowiedzieć, prosto i szczerze, bo chociaż jej słowa miały w sobie trochę ciepła, to dla mnie były jednak bardziej pobożnym życzeniem niż rzeczywistością. - Nie wieszę, sze jeszt coś, co jeszt mi „pszesnaczone”, wieszę tylko w to, co sam sobie wyplacuję. - Spojrzałem na nią, starając się nie brzmieć zbyt ponuro, ale czułem, że muszę być szczery wobec siebie i wobec niej.
Tak, to ja odpowiadałem za swój los, tak jak ona odpowiadała za swój. To, że się tu spotkaliśmy było niczym więcej, jak wynikiem tego, iż przez chwilę naprawdę pozwoliłem sobie na tę myśl - taką głupią, z pozoru niewinną, ale jednak najwyraźniej niebezpieczną - że Wielka Brytania, z deszczowymi dniami, wilgotną aurą, zielonymi wzgórzami i powietrzem przesyconym zapachem morza, jest moim domem - to wciąż moje miejsce, że Londyn - chociaż tak zmieniony, obcy, jest jednocześnie znajomy - nadal ma dla mnie znaczenie. Przez moment wierzyłem, że po tylu latach mogę wrócić, przeżyłem swoje, stałem się innym człowiekiem, ale gdzieś tam pod powierzchnią nadal istnieje jakaś nić łącząca mnie z tym krajem, z tym miejscem, bo nie wszystko skończyło się wtedy, kiedy musiałem stąd uciekać, ale to były mrzonki. Złudzenia, które dopiero zdążyłem dostrzec w całej swojej bolesnej jasności. W rzeczywistości nikt i nic na mnie tu nie czekało - nie - nikt nie czekał, nikt nie stał w tych drzwiach, żeby je dla mnie otworzyć i zaprosić do środka. A jeśli nawet ktoś gdzieś tam czekał - to na kogoś innego, nie na mnie, bo ja się zmieniłem, zupełnie tak jak reszta. Nie oczekiwałem żadnej uroczystej sceny, żadnych przyjaciół przyjmujących mnie z otwartymi ramionami, bez oporów - nie oczekiwałem tego, naprawdę - ale każdy miał już swoje życie, na tyle obce, że odnosiłem wrażenie, iż z przyjaciela awansowałem na kumpla. Na kogoś, kogo się zna i nie zna, wobec kogo ma się oczekiwania nie do spełnienia. Ten kraj nie był moim domem, przynajmniej nie takim, jaki wyobrażałem sobie przez tyle lat. Wręcz przeciwnie - on od dawna nie należał do mnie, a ja tak naprawdę nie należałem do niego. Coś mnie podkusiło, by tu wrócić i zobaczyć, czy jeszcze coś zostało, ale to była tylko chwila słabości albo chęć ucieczki przed sobą samym, nie działanie przeznaczenia.
Może ona miała rację - możliwe, że drzwi wcale nie były zamknięte na zawsze, może wystarczyło tylko znaleźć odpowiedni klucz, odważyć się nacisnąć klamkę i przejść przez próg, ale wiedziałem, że to wymagałoby ode mnie o wiele więcej niż tylko chęci.
- Dszwi mogą byś otwalte, ale jeśli nie ma nikogo po dlugiej stronie, to i tak nie ma do czego wlacaś. Myślę, sze to losumiesz. - Spojrzałem na nią i poczułem, że o ile pojmuję tę delikatną chęć wiary, że nie wszystko jest stracone, życie ma w sobie tę dziwną zdolność do powrotów i ponownych startów, to... Ja miałem w sobie coś innego - zimny realizm, który pozwolił mi spojrzeć prawdzie w oczy i zacząć oswajać się z myślą, że cokolwiek chciałem sobie udowodnić, już to sobie udowodniłem i bilans okazał się ujemny.
Tak naprawdę wróciłem tu nie po to, by odzyskać to, co utraciłem - wracałem, żeby zobaczyć, czy mogę zacząć od nowa, choćby i na innych zasadach. Przez ułamek sekundy pozwoliłem sobie na coś, co nazwałbym złudzeniem, durny moment wydawało mi się, że Wielka Brytania wciąż jest moja, to było niemal namacalne przekonanie, że tu, wśród tych znanych, a jednak obcych krajobrazów, coś mnie jeszcze czeka, co uzasadniłoby powrót. Nie czekało, ale przynajmniej ten tydzień mógł być warty zostania, pomimo tej świadomości. Miałem tu jeszcze coś do zrobienia, pomocy, zakończenia, przeżycia.



[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9383), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (9379)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 25.05.2025, 15:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.05.2025, 23:52
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 28.05.2025, 01:40
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 30.05.2025, 08:35
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 03.06.2025, 11:51
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 04.06.2025, 19:59
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 06.06.2025, 12:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 06.06.2025, 22:38
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 09.06.2025, 14:06
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 09.06.2025, 22:55
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.06.2025, 17:13
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.06.2025, 13:23
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.06.2025, 17:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 16.06.2025, 20:32
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 17.06.2025, 20:21
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 17.06.2025, 21:47
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.06.2025, 15:24
RE: [10/09/72] And it’s quiet in the early autumn rain... | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.06.2025, 19:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa