03.06.2025, 17:25 ✶
Mimo iż kamienica należąca do Vasilija znajdowała się na tej samej ulicy, co mieszkanie matki Lany, przejście tej trasy stanowiło dla Dolohovówny swego rodzaju wyzwanie. Bowiem dalej miała w pamięci sytuację sprzed paru dni, kiedy to natrętny dziennikarz Proroka Codziennego zaczepił ją na ulicy, i bardzo nie chciała, by się to powtórzyło. Znając swoje braki w dziedzinie charyzmy, Lana przeczuwała, że publikacja takiego wywiadu byłaby kompromitująca zarówno dla niej jak i dla całej rodziny (na szczęście wtedy dziennikarz przekręcił jej nazwisko, więc Dolohovowie nie musieli się o nic obawiać).
Ze względu na swoją niechęć do latania oraz teleportacji, czarownica musiała iść żwawo, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę jej słabą kondycję. Można by pomyśleć, że ostatnie osiem miesięcy pośród malowniczych gór północnej Norwegii zachęci Lanę do pieszych wycieczek i poniekąd była to prawda, jednak nawet taki krajobraz nie mógł zmienić jej natury. Dolohovówna większość swojego pobytu w Tromsø spędziła na przeglądaniu zakurzonych ksiąg oraz prowadzeniu badań. Dlatego teraz dotarła przed Horyzontalną 14 z lekką zadyszką, co niewątpliwie dotarło do uszu drugiej czarownicy.
— Cassandro. — również uśmiechnęła się delikatnie na widok kuzynki. O ile Lana nie przepadała za przebywaniem w większym towarzystwie, to pośród znajomych twarzy czuła się dość komfortowo. Zwłaszcza, jeśli te osoby podzielały jej pasję do zdobywania wiedzy, tak jak rodzeństwo jasnowidzów. — Och, dziękuję. Ja też się cieszę, że mogę cię zobaczyć po tak długim czasie. — nie umknął jej zmęczony ton głosu starszej czarownicy. Czy to przez żałobę? Matka Dolohovówny wspomniała przy śniadaniu, że mąż Cassandry zmarł tragicznie, a ona sama podobno wróciła do Anglii, bo również bała się o swój los. Jako historyczka, Lana nie mogła dawać wiary niepotwierdzonym plotkom, więc odsunęła snucie teorii na moment, w którym będzie mieć więcej informacji. Z drugiej strony, wypytywanie kuzynki o tragiczne wydarzenia z przeszłości było bardzo niekulturalne. Możliwe więc, że Dolohovówna nigdy nie pozna prawdziwych przyczyn powrotu Cassandry do ojczyzny.
Kobiety przekroczyły razem próg kamienicy i zostały zaprowadzone do salonu, dokładnie tak jak przewidział to Vakel. Lana już wcześniej była w odwiedzinach u kuzyna, także spodziewała się tego, co zobaczy w pomieszczeniu — poza jednym elementem, a raczej osobą. Obok Dolohova siedział nieznajomy mężczyzna z kruczoczarnymi włosami.
— Dobry wieczór... — przywitała się, starając się zachować neutralny ton. Jej spostrzegawczym towarzyszom zapewne jednak nie umknęła nutka zdziwienia.
Ze względu na swoją niechęć do latania oraz teleportacji, czarownica musiała iść żwawo, co nie było łatwe, biorąc pod uwagę jej słabą kondycję. Można by pomyśleć, że ostatnie osiem miesięcy pośród malowniczych gór północnej Norwegii zachęci Lanę do pieszych wycieczek i poniekąd była to prawda, jednak nawet taki krajobraz nie mógł zmienić jej natury. Dolohovówna większość swojego pobytu w Tromsø spędziła na przeglądaniu zakurzonych ksiąg oraz prowadzeniu badań. Dlatego teraz dotarła przed Horyzontalną 14 z lekką zadyszką, co niewątpliwie dotarło do uszu drugiej czarownicy.
— Cassandro. — również uśmiechnęła się delikatnie na widok kuzynki. O ile Lana nie przepadała za przebywaniem w większym towarzystwie, to pośród znajomych twarzy czuła się dość komfortowo. Zwłaszcza, jeśli te osoby podzielały jej pasję do zdobywania wiedzy, tak jak rodzeństwo jasnowidzów. — Och, dziękuję. Ja też się cieszę, że mogę cię zobaczyć po tak długim czasie. — nie umknął jej zmęczony ton głosu starszej czarownicy. Czy to przez żałobę? Matka Dolohovówny wspomniała przy śniadaniu, że mąż Cassandry zmarł tragicznie, a ona sama podobno wróciła do Anglii, bo również bała się o swój los. Jako historyczka, Lana nie mogła dawać wiary niepotwierdzonym plotkom, więc odsunęła snucie teorii na moment, w którym będzie mieć więcej informacji. Z drugiej strony, wypytywanie kuzynki o tragiczne wydarzenia z przeszłości było bardzo niekulturalne. Możliwe więc, że Dolohovówna nigdy nie pozna prawdziwych przyczyn powrotu Cassandry do ojczyzny.
Kobiety przekroczyły razem próg kamienicy i zostały zaprowadzone do salonu, dokładnie tak jak przewidział to Vakel. Lana już wcześniej była w odwiedzinach u kuzyna, także spodziewała się tego, co zobaczy w pomieszczeniu — poza jednym elementem, a raczej osobą. Obok Dolohova siedział nieznajomy mężczyzna z kruczoczarnymi włosami.
— Dobry wieczór... — przywitała się, starając się zachować neutralny ton. Jej spostrzegawczym towarzyszom zapewne jednak nie umknęła nutka zdziwienia.