22.10.2022, 22:39 ✶
- Oczywiście, że tak, ale miał też inne tryby. Nasze nie mówią – mruknęła półgębkiem. Niezbyt głośno, chociaż i nie przejmowała się, że ktoś coś podsłucha. Co niby zrozumie? Najwyżej uzna tę nadmiernie wyrośniętą, ciemnowłosą kobietę bez makijażu za wariatkę.
- Chyba cię trochę popsułam, Mav – parsknęła Brenna. Ją samą popsuto bardzo wcześnie, bo już na początku Hogwartu. Zawsze kochała baśnie, ale odkąd podebrała koledze z mugolskiej rodziny Tolkiena, wpadła, przepadła, zakochała się na wieki wieków: w fantastycznych historiach. Miny rodziców, gdy na trzynaste urodziny poprosiła nie o nową miotłę, sukienkę albo rapier, a dostarczyła listę mugolskich książek, których życzyła sobie na tę okazję i na najbliższe święta, były bezcenne. – Pożyczę ci, ale musisz uroczyście obiecać, że nie zagniesz rogów, nie ubrudzisz grzbietu i w ogóle będziesz jej chronić z narażeniem życia. Ostrzegam, zauważę każdą plamkę i zagięty róg. A jeśli chcesz coś o obcych planetach, mam też niezłą powieść Heinleina, „Dubler”. Merlinie, ile ja się z nią namęczyłam. Miałam szesnaście lat, kiedy ją czytałam i połowy nie rozumiałam… i nie chodzi o to, że to science fiction tylko o te wszystkie mugolskie rzeczy… Tylko ostrzegam, powstała prawie dwadzieścia lat temu, więc choćby wizja Marsjan jest trochę śmieszna.
Trudno powiedzieć, czy to co błyszczało w jej ciemnych oczach, gdy spoglądała na półki pełne ksiąg, było radością czy już niemalże narkotycznym głodem. Brennie najwyraźniej nie przeszkadzało, że są nieruchome.
W końcu…
- Mają w sobie całe światy – mruknęła tylko do kuzynki w odpowiedzi na jej słowa. Ściągnęła z regału Mesjasza Diuny i przycisnęła do piersi, jakby z obawy, że zaraz ktoś go jej zabierze, ale już przyglądała się pozostałymi pozycjom. Skoro tu przyszła, nie było mowy, aby wyszła tylko z jednym tekstem! – Ojej, Grobowce Atuanu! – ucieszyła się, chwytając kolejną powieść. Cóż, nie mogła być zbyt na bieżąco z mugolską literaturą. Ostatni raz wpadła tu pół roku temu i akurat jeszcze powieści nie mieli. Czasem więc czekały ją miłe niespodzianki. – Dwie części drugie ukochanych cykli, idealnie. Polecam ci pierwszy, jeśli chcesz coś wybrać – stwierdziła, wskazując palcem na Czarnoksiężnika z Archipelagu – Obcy świat, dużo wysp, magia oparta na prawdziwych imionach. Czekaj, co ja jeszcze miałam… a tak. Panie Doherty! Przepraszam, gdzie znajdę „Dumę i uprzedzenie”? Czy jakoś tak? To nie fantastyka – dorzuciła, ostatnie zdanie kierując do Mavelle. – Jedna znajoma mi o niej wspomniała. Chociaż twierdzi, że nic nie zrozumiem.
Może właśnie to stwierdzenie sprowokowało Brennę by się przekonać.
- Poleca pan coś jeszcze?
- Chyba cię trochę popsułam, Mav – parsknęła Brenna. Ją samą popsuto bardzo wcześnie, bo już na początku Hogwartu. Zawsze kochała baśnie, ale odkąd podebrała koledze z mugolskiej rodziny Tolkiena, wpadła, przepadła, zakochała się na wieki wieków: w fantastycznych historiach. Miny rodziców, gdy na trzynaste urodziny poprosiła nie o nową miotłę, sukienkę albo rapier, a dostarczyła listę mugolskich książek, których życzyła sobie na tę okazję i na najbliższe święta, były bezcenne. – Pożyczę ci, ale musisz uroczyście obiecać, że nie zagniesz rogów, nie ubrudzisz grzbietu i w ogóle będziesz jej chronić z narażeniem życia. Ostrzegam, zauważę każdą plamkę i zagięty róg. A jeśli chcesz coś o obcych planetach, mam też niezłą powieść Heinleina, „Dubler”. Merlinie, ile ja się z nią namęczyłam. Miałam szesnaście lat, kiedy ją czytałam i połowy nie rozumiałam… i nie chodzi o to, że to science fiction tylko o te wszystkie mugolskie rzeczy… Tylko ostrzegam, powstała prawie dwadzieścia lat temu, więc choćby wizja Marsjan jest trochę śmieszna.
Trudno powiedzieć, czy to co błyszczało w jej ciemnych oczach, gdy spoglądała na półki pełne ksiąg, było radością czy już niemalże narkotycznym głodem. Brennie najwyraźniej nie przeszkadzało, że są nieruchome.
W końcu…
- Mają w sobie całe światy – mruknęła tylko do kuzynki w odpowiedzi na jej słowa. Ściągnęła z regału Mesjasza Diuny i przycisnęła do piersi, jakby z obawy, że zaraz ktoś go jej zabierze, ale już przyglądała się pozostałymi pozycjom. Skoro tu przyszła, nie było mowy, aby wyszła tylko z jednym tekstem! – Ojej, Grobowce Atuanu! – ucieszyła się, chwytając kolejną powieść. Cóż, nie mogła być zbyt na bieżąco z mugolską literaturą. Ostatni raz wpadła tu pół roku temu i akurat jeszcze powieści nie mieli. Czasem więc czekały ją miłe niespodzianki. – Dwie części drugie ukochanych cykli, idealnie. Polecam ci pierwszy, jeśli chcesz coś wybrać – stwierdziła, wskazując palcem na Czarnoksiężnika z Archipelagu – Obcy świat, dużo wysp, magia oparta na prawdziwych imionach. Czekaj, co ja jeszcze miałam… a tak. Panie Doherty! Przepraszam, gdzie znajdę „Dumę i uprzedzenie”? Czy jakoś tak? To nie fantastyka – dorzuciła, ostatnie zdanie kierując do Mavelle. – Jedna znajoma mi o niej wspomniała. Chociaż twierdzi, że nic nie zrozumiem.
Może właśnie to stwierdzenie sprowokowało Brennę by się przekonać.
- Poleca pan coś jeszcze?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.