23.05.2025, 18:16 ✶
Ja jednak jestem specjalnej troski i potrzebuję ekstremalnie szczegółowej i konkretnej instrukcji, żeby nie oszaleć od wątpliwości. Mam nadzieję, że cię nie pogniewam, że tak drążę i kombinuję…
Nie myślałam o tych eliksirach w kontekście punktów, bo nie robię tego jako zadania (no bo jakiego?), tylko nie chciałam postaciom dziewczyn narobić problemów, jakbym coś źle założyła.
We wcześniejszym poście pytałam, czy te specyfiki mogę tworzyć przed Spaloną, bo nie sądziłam, że te eliksiry to taka szybka sprawa, że 40 minut i jazda. Miałam jakieś przeświadczenie, że może coś tam się musi pomarynować, przeżreć, postać przez noc w lodówce, dochodzić przez pięć dni jak bigos, zaliczyć rundę w magicznej wirówce, żeby się coś wytrąciło, etc.
W obliczu tych nowych przychylnych faktów załóżmy, że siądę sobie w Dolinie i nagotuję w czasie Spalonej Nocy kocioł eliksiru wiggenowego, znieczulającego + jakąś maść na rany pozaklęciowe (wtedy bym sobie rozliczyła taką jednopostówkę jako zadanie dla cywili #3!!). Powtarzam w takim razie poprzednie pytanie. Czy mam:
a) rzucać na moc każdej pojedynczej flaszeczki/słoiczka osobno jak to robili ludzie z Zakonu w temacie "Inne rzuty Spalonej Nocy", czy
b) rzucać w swoim poście na jakość całej partii danego specyfiku?
oraz jeszcze bonus question:
Jakie są w zasadzie ograniczenia eliksiru wiggenowego?
Zakładając, że eliksir się uda, i rzut na dawkę też w miarę, to od strzała zarośnie rana opisana jako "draśnięcie zaklęciem" i puf, temat zamknięty?
2. I know. Miałam na myśli jedną przewagę, ale nie znałam jej nazwy, więc rzuciłam poetycko kilkoma określeniami. Znachorstwo to chyba wręcz zawada XD
Cytat:ofc to wciąż mniejsze zaangażowanie niż kiedy piszesz całe sesje z robieniem eliksirów - więc dostaniesz mało punktów
Nie myślałam o tych eliksirach w kontekście punktów, bo nie robię tego jako zadania (no bo jakiego?), tylko nie chciałam postaciom dziewczyn narobić problemów, jakbym coś źle założyła.
We wcześniejszym poście pytałam, czy te specyfiki mogę tworzyć przed Spaloną, bo nie sądziłam, że te eliksiry to taka szybka sprawa, że 40 minut i jazda. Miałam jakieś przeświadczenie, że może coś tam się musi pomarynować, przeżreć, postać przez noc w lodówce, dochodzić przez pięć dni jak bigos, zaliczyć rundę w magicznej wirówce, żeby się coś wytrąciło, etc.
W obliczu tych nowych przychylnych faktów załóżmy, że siądę sobie w Dolinie i nagotuję w czasie Spalonej Nocy kocioł eliksiru wiggenowego, znieczulającego + jakąś maść na rany pozaklęciowe (wtedy bym sobie rozliczyła taką jednopostówkę jako zadanie dla cywili #3!!). Powtarzam w takim razie poprzednie pytanie. Czy mam:
a) rzucać na moc każdej pojedynczej flaszeczki/słoiczka osobno jak to robili ludzie z Zakonu w temacie "Inne rzuty Spalonej Nocy", czy
b) rzucać w swoim poście na jakość całej partii danego specyfiku?
oraz jeszcze bonus question:
Jakie są w zasadzie ograniczenia eliksiru wiggenowego?
Zakładając, że eliksir się uda, i rzut na dawkę też w miarę, to od strzała zarośnie rana opisana jako "draśnięcie zaklęciem" i puf, temat zamknięty?
2. I know. Miałam na myśli jedną przewagę, ale nie znałam jej nazwy, więc rzuciłam poetycko kilkoma określeniami. Znachorstwo to chyba wręcz zawada XD
dotknij trawy