• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca

[07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#8
22.05.2025, 21:37  ✶  
Rzeczywistość rozmazywała się na krawędziach, coraz to bardziej i bardziej, mocniej, zacierając granicę. A może tej tak naprawdę nigdy nie było?
Obraz drżał. Podłoga zdawała się zmienić kolor, światło stało się bardziej żółte, brudne. Powietrze gęstniało od wilgoci i metalicznego zapachu krwi - ale nie była to krew Alexa, nie była to też krew samego Greybacka.
Była to krew Włocha. Dłużnika, który poprosił o jeden tydzień zbyt wiele razy. Z głosem niczym papier ścierny co błagał na kolanach w ciasnej piwnicy gdzieś pod Neapolem. Wargi sine, twarz we krwi i łzach. Greyback go znał. Może nie z imienia, ale znał. Znał go z dźwięku błagania, które teraz odbijało się echem w jego uszach.
"Un'altra settimana...solo una, ti prego..."
Pięść przecieła przestrzeń i trafiła, a jednak jego oczy nie były w stanie dostrzec w nim twarzy przyjaciela. Alex splunął krwią, a Greyback ciągnięty kolejnym wspomnieniem podążył za nią wzrokiem. Jak rozkwitające róże, rozbite płatki na szarej ziemi.
Dormi... Dormi... mio tesoro... - wślizgnęła się melodia. Nie stąd. Nie z tej chwili.
W kącie piwnicy - widzenie, złudzenie, wspomnienie. Nie. To nie było tam.
Salon w ich wspólnym domu. Giulia kołysząca dziecko, jakby świat się nie walił, jakby nic nie istniało poza tym delikatnym rytmem, poza tą cholerną piosenką.
Dormi... Dormi... mio tesoro... - rozbrzmiewał jej głos. Włoch zaczął stawać się cieniem, potem głosem, potem już tylko mokrym dźwiękiem mięsa. Hati czuł pod skórą echo róż z ogrodu, które nie chcą być czerwone. Nie tak czerwone jak te jedyne. Wspomnienia zaczęły się przecinać, boleśnie pulsować, a Hati miał wrażenie, że zaraz rozsadzi mu czaszkę.
Znów patrzył na zakrzywioną rzeczywistość, na kolejną zakazaną mordę z przeszłości, gdy  gwałtownie ruszył na Alexa. Uniósł rękę, chcąc zamachnąć się na Mulcibera, który opierał się o kamień. Krwawił, ale w swej głupocie czy upartości nie uciekał, nigdy nie uciekał, stał twardo, walczył do końca. To była ich gra, ich wojna bez powodu, ich sposób wyrażenia sympatii - nieważne jak absurdalnie mogłoby to brzmieć. Ale tym razem było w tym coś innego.
W połowie ruchu coś pękło. Rzeczywistość zadrżała po raz ostatni.
To nie Alex, to nie Włoch. To Ona.
Nie jako duch, cień, ale tak prawdziwa, że wręcz czuł jej słodki zapach.
Ale coś było nie tak. Jej oczy... jego dom, jego spokój, jego życie, jego miłość... gasnął. Niczym zdmuchnięta świeca. Jej piękne ślepia w kolorze turmalinu patrzyły na niego jak tamtego dnia, jak wtedy... gdy wrócił za późno. Jeszcze żywe, choć mętne. Jeszcze widzą, jeszcze szukają go w ciemności, jeszcze się łudzą. Spojrzenie, które przyszło mu sobie wmawiać, bo wiedział, że Ona wierzyła do samego końca, że zdąży. Wzrok który go przepoławiał, nie krzyczał, nie oskarżał. Po prostu patrzył i to było o wiele bardziej okrutne. Jakby pytał bezdźwięcznie "Dlaczego"
I ten ułamek sekundy wystarczył by Greybackowi zmroziło krew w żyłach, zatrzymał atak, opuścił powoli rękę. Cofnął się, wzrok jakby oprzytomniał, choć obraz pozostał. A wraz z nim seria krótkich obrazków, które niczym migawki na starej taśmie filmowej.
Wiesz –Dotarł do niego głos Mulcibera i tym razem był pewien do kogo należy i że był głosem rzeczywistości, może nie rozsądku... bo choć Alexander był inteligentny to rozsądny prawie nigdy, ale duszę miał po matce, a przynajmniej tak zakładał Greyback. Duszę pragnącą wolności, duszę zbyt wrażliwą by istnieć w tym świecie, zbyt waleczną by z tego świata odejść – w poprzednim życiu musiałem być psem. W poprzednim życiu byłem psem. To dlatego psy tak bardzo mnie lubią.
Greyback odchylił się, upadając do siadu.
-Pierdolisz takie kocopoły, że aż mi krwawią uszy- splunął mieszanką krwi i śliny gdzieś w bok-Byłeś wilkiem, kretynie... - prychnął, ale nie patrzył na Mulcibera - Wciąż nim jesteś, nawet jeśli tylko w połowie... - sapnął, a jego wzrok wciąż zalegał na trawie. Nie zgadzał się z nim, nie do końca, nawet jeśli Mulciber miał rację, nawet jeśli Greyback cenił, że mu to mówi - Dlatego wciąż walczysz... - przetarł wierzchem dłoni zakrwawione usta -Nie wiem co tam pierdolą te twoje karty, Mulciber... - delikatnie przechylił głowę w bok- ale jesteś waleczniejszy od psa, a przez to upatry do porzygu... Jesteś lojalnym indywidualistą, co prawda wciąż kretynem, ale nie psem... - umilkł na krótką chwilę, jakby chciał ułożyć słowa, a było to ciężkie w tej chwili, gdy skronie wciąż pulsowały - Bo pies już dawno by zdechł w oczekiwaniu na świt, ty zaś wydeptałeś sobie nową drogę... i nawet jeśli nie wiesz, gdzie konkretnie jesteś, to każdej nocy patrzysz na księżyc...-powoli uniósł na niego wzrok, średnio dbając o to czy mu przypierdoli, czy go kopnie.
-Bo jesteś Hijo de la luna, Alexandrze... I wiesz to, czujesz aż do krwi, dlatego tak Cię to wkurwia... - mruknął z pełną powagą i szczerością - W poprzednim życiu byłeś wilkiem... w tym zaś bliżej Ci i twojej cygańskiej duszy do ogiera, ale nie psa, nigdy do psa...  - zmrużył ślepia. Może i Alexander Mulciber wierzył, że był psem, a może był to kolejny niemy krzyk. Wiedział, a przynajmniej myślał, że te słowa dużo kosztowały Mulcibera, który nie uzewnętrzniał się z reguły. Temu też wziął to na serio, bo było to ważne, bo dla Mulcibera było to ważne, a ważne rzeczy należało brać na serio. I chociaż z boku mogli wyglądać jak kretyni to w tym cały sens i urok, że Ci z boku wcale nie musieli rozumieć, nie powinni rozumieć bo byli tylko tłem - Ty chcesz, aby inni widzieli Cię jako psa, może sam chciałbyś w to uwierzyć, ale nim nie jesteś... i dlatego wciąż żyjesz... - z wolna rozchylił ręce - Autorzy nie zostają psami, Mulciber. To ty kreujesz świat... czy to nie szło jakoś tak? Niech pomyśle "Nie każdy kto śni jest autorem. Nie uciekam w iluzję, ja ją tworzę" - wyrecytował niemalże z bolesną poprawnością słowa, które padły kilkanaście lat temu, które tamtego dnia powinny zatonąć razem z litrami whisky, ale nigdy nie zatonęły, nigdy nie zostały odłożone bo były ważne. I to przez nie potem tak ciężko patrzyło się na Mulcibera, gdy zaczął tonąć i nijak nie można było mu pomóc.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (3299), Hati Greyback (3082)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 09.03.2025, 16:47
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 09.03.2025, 21:01
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 14.03.2025, 19:04
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 21.03.2025, 20:51
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 29.03.2025, 12:27
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 09.04.2025, 10:15
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 07.05.2025, 23:36
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 22.05.2025, 21:37
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 16.06.2025, 22:58
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 06.07.2025, 09:59
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 17.07.2025, 15:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa