15.05.2025, 06:03 ✶
Atreus miał trochę mieszane uczucia co do metamorfomagii. W gruncie rzeczy uważał to za niezwykle przydatną umiejętność, nie mówiąc już o tym, że doceniał trud jaki włożył ktoś w jej opanowanie. Z drugiej jednak, miał różne doświadczenia z osobami, które potrafiły się przemieniać. Wszystko sprowadzało się głównie do Maeve, ale też i Primrose miała w tym swój udział, bo przecież obie trafiły się na jednym roku i było to zdecydowanie przeżycie. Bulstrode więc napatrzył się na różnokolorowe włosy, wachlarz twarzy, ryjków, dziobów i wszystkiego co tylko metamorfomag mógł zrobić ze swoim ciałem. Powodowanych w stanach od skrajnych emocji po wyrafinowane pranki.
Mrugnął do niej, cały z siebie zadowolony, bo mu się zwyczajnie bardzo ładnie udało zaklęcie, ale zaraz też uśmiechnął się, bo cokolwiek próbowała zrobić - ale ewidentnie w jego kierunku - nie udało się. Był więc górą, przynajmniej na razie i dalej mógł mężnie prezentować się w aurorzej czerni.
Wszelkie komentarze czy rewanże musieli jednak odłożyć na później, a przynajmniej to zrobił Bulstrode, bo podbiegł do nich wyraźnie zdenerwowany mężczyzna.
- Proszę, pomóżcie! - głos miał dramatyczny i mimowolnie Atreus zerknął na Hestię, wciąż w różowym dresie, odrobinę złośliwie zastanawiając się czy to reakcja na otoczenie, czy może jej widok go tak stresował. - Cienie, cienie ożyły! Staliśmy przy ognisku oooo, o tam! - wskazał kierunek drżącym palcem.
- Ożyły? - zainteresował się grzecznie Atreus, ale odruchowo powiódł spojrzeniem we wskazanym kierunku, poważniejąc i na twarzy i w głosie.
- Tak! A potem uciekły. Błagam, musicie mi uwierzyć. Cholera, przecież wiem jak to brzmi. Cienie ożyły! - zaśmiał się nerwowo, pocierając zmęczoną twarz. Bultrode przyjrzał mu się nieco uważniej, odruchowo sięgając do jego aury, jakby oczekując że rozbłyskujące tam kolory zasugerują blef lub zwykłe kłamstwo, ale cokolwiek się tam kryło, nie dawało żadnych konkretnych wskazówek.
Mrugnął do niej, cały z siebie zadowolony, bo mu się zwyczajnie bardzo ładnie udało zaklęcie, ale zaraz też uśmiechnął się, bo cokolwiek próbowała zrobić - ale ewidentnie w jego kierunku - nie udało się. Był więc górą, przynajmniej na razie i dalej mógł mężnie prezentować się w aurorzej czerni.
Wszelkie komentarze czy rewanże musieli jednak odłożyć na później, a przynajmniej to zrobił Bulstrode, bo podbiegł do nich wyraźnie zdenerwowany mężczyzna.
- Proszę, pomóżcie! - głos miał dramatyczny i mimowolnie Atreus zerknął na Hestię, wciąż w różowym dresie, odrobinę złośliwie zastanawiając się czy to reakcja na otoczenie, czy może jej widok go tak stresował. - Cienie, cienie ożyły! Staliśmy przy ognisku oooo, o tam! - wskazał kierunek drżącym palcem.
- Ożyły? - zainteresował się grzecznie Atreus, ale odruchowo powiódł spojrzeniem we wskazanym kierunku, poważniejąc i na twarzy i w głosie.
- Tak! A potem uciekły. Błagam, musicie mi uwierzyć. Cholera, przecież wiem jak to brzmi. Cienie ożyły! - zaśmiał się nerwowo, pocierając zmęczoną twarz. Bultrode przyjrzał mu się nieco uważniej, odruchowo sięgając do jego aury, jakby oczekując że rozbłyskujące tam kolory zasugerują blef lub zwykłe kłamstwo, ale cokolwiek się tam kryło, nie dawało żadnych konkretnych wskazówek.