Uśmiechnął się krzywo. Czyżby nadszedł czas, że to Nora będzie go pouczać i wskazywać odpowiednią drogę, przejmując rolę mentora w tej relacji? Cóż, nie dało się zaprzeczyć, że operował słowem lepiej niż większość ludzi, jednak nie znaczyło to, że był kompletnie nieomylny. Czasami potrzebował wsparcia bliskich, chociaż nie przychodziło mu to łatwo. Do tej pory to on starał się zarażać innych swoim entuzjazmem i pozytywną wizją świata, ale może i on czasem potrzebował przysłowiowego kopa, aby się otrząsnąć z ciążących mu na barkach wątpliwości?
— Też jestem zaskoczony — przyznał ciszej z niemałą konsternacją. — Najwyraźniej ten okrutny, potworny świat zaczął w końcu odciskać swoje piętno na mojej delikatnej duszy. Zaprawdę mało godny koniec dla takiej ładnej twarzy jak moja. — Przeczesał teatralnie dłonią włosy, aby na koniec parsknąć śmiechem. — Aczkolwiek, doceniam Twój wkład w to, aby się nie poddawać. Nawet jeśli to, czego szukamy, nie zostało nam podane na srebrnej tacy.
To już chyba sprawa dla Dumbledore'a, pomyślał, nie bardzo wiedząc, co mógłby więcej dodać w kwestii Arabelli. Nie był zaznajomiony z jej badaniami, czy nawet publikacjami, a jedynym tropem, jakim mógłby podążyć w swoich rozważaniach, było jej nazwisko rodowe. A i to nie była żadna wskazówka, gdyż swoje zainteresowania mogła wynieść od innej gałęzi rodziny lub wykształcić swoje własne pasje, które badała w życiu zawodowym. Westchnął cicho. Cóż, skoro to było ważne dla Zakonu Feniksa, to powinno być ważne i dla nich. Nie było co dłużej dyskutować na ten temat, pewnie dowiedzą się więcej, kiedy kobieta wydobrzeje.
— Może. Nie wiem — mruknął, nie bardzo wiedząc, jak przekazać na głos swoją interpretację dotychczasowych działań Śmierciożerców. — Niby ich działania są agresywne i próbują zastraszyć społeczeństwo, ale ten manifest sprzed paru lat mi nie pasuje do zbrojnego przejęcia władzy. Mógłby spróbować uzyskać kontrolę oficjalną drogą, liczebność jego zwolenników wskazuje, że ma jakieś poparcie. Czemu tego nie zrobił? Zorientował, że brak mu wystarczającego poparcia? Sądzi, że lepiej zburzyć obecny porządek, zamiast próbować go zmienić?
Machnął ręką. Po prawdzie trudno mu było zrozumieć, czym tak naprawdę kierowała się ta grupa. Ich działania wydawały się irracjonalne, ale miał też świadomość, że przeciwnik nie odkrył raczej wszystkich kart. Wystarczyło, że wrócił myślami do ataku na Thomasa. Tam trafili na płotki; ludzi, którzy chcieli udowodnić, że są godni przystąpienia do Śmierciożerców. Nie różnili się niczym od zwykłych czarodziejów z ulicy, nie licząc tego, że dali upust swoim najgorszym instynktom. Czarny Pan zastraszał społeczeństwo, ale też podsycał w wielu jednostkach najbardziej prymitywne wartości, pozwalając, aby pławiły się w nienawiści do innych.
— Ciężko jest mi sobie wyobrazić pełnoprawną wojnę wśród czarodziejów — przyznał bez większego namysłu. — Otwartego konfliktu nie zamkniesz w granicach Pokątnej, Horyzontalnej czy Nokturnu. Siłą rzeczy musiałby się rozprzestrzenić, może na resztę miasta, może na resztę kraju. Tak czy siak, stanowiłoby to ogromne naruszenie ustaw dotyczących tajności. Nie, żeby Czarny Pan wyglądał na kogoś, kto jest jakoś specjalnie zainteresowany tym, co pomyślą mugole, ale nawet on musi brać pod uwagę interwencje innych krajów, czy organizacji międzynarodowych.
Agresywne przejęcie władzy nie uszłoby uwadze innych nacji, mediów na całym świecie, a przede wszystkim zwykłych ludzi. Wprawdzie można by było ograniczyć rozgłos pewnych informacji, odcinając Wielką Brytanię od Europy, ale Erik nie potrafił sobie wyobrazić, jak można by było to zrobić w efektywny sposób. Nawet jeśli nie doszłoby do zbrojnej interwencji pobliskich krajów, niewykluczone, że pojawiłaby się nieoficjalna pomoc. Wsparcie dla buntowników. Longbottom kontynuował drogę przez las, rozglądając się po pobliskich krzakach.
— Myślę, że to nie będzie nagła zmiana, a stopniowa. I zauważalna dla tych, którzy wiedzą, gdzie patrzeć. I tak jesteśmy na uprzywilejowanej pozycji przez naszą... siatkę znajomości — spojrzał na Norę kwaśno. — Jeśli coś się będzie szykować, to dowiemy się o tym z wyprzedzeniem. Może krótkim, bo krótkim, ale jednak.
Poklepał kobietę po ramieniu, gdy uratował ją przed nagłym upadkiem w dół. Nieco się jednak zawiódł tym, że zejście po skarpie wydawało się według niej najlepszym planem, jaki mieli. Z drugiej strony, zależało im na czasie, więc może lepiej było się z nią nie kłócić?
— Mam nadzieję, że się nie połamie — mruknął z zadumą, uderzając butem o krawędź skarpy, sprawdzając, czy momentalnie się pod nim nie zawali. — Dobrze, że przynajmniej medycy czekają w pogotowiu. Może jakoś dokuśtykamy z powrotem do świstoklika, jeśli coś się stanie. Eh, Merlinie, daj mi siłę.
Schylił się i opuścił nogi w dół, starając się znaleźć jako takie oparcie, po czym zsunął się w dół, starając się ostrożnie stawiać krok za krokiem, co by nie stracić równowagi. Niestety, w pewnym momencie podłoże stało się nieco zbyt śliskie, co poskutkowało tym, że Longbottom poleciał na łeb na szyję do przodu, zbiegając w dół.
— Kurwakurwakurwakurwakurwakurwa! — zaczął mamrotać coraz głośniej i głośniej, tak, że pod koniec niemalże wołał, nabierając prędkości z każdym krokiem.
Nie chcąc ryzykować wpadnięcia w krzaki pełne pokrzyw, Erik postanowił skoczyć, co poskutkowało tym, że owszem, ominął przeszkodę, jednak po przetoczeniu się po podmokłym, żeby nie powiedzieć błotnistym podłożu, zatrzymał się na kolanach. Najważniejsze, że głowa była w jednym kawałku. Przeklinając siarczyście pod nosem, Longbottom podniósł się na nogi i przyjrzał się swoim spodniom, na których widział ciemnobrązowe, czarne i nawet zielone plamy od błota, ziemi czy piachu. Na jednym kolanie puścił mu nawet szew. Westchnął donośnie, po czym ruszył w stronę skarpy.
— Spróbuj zejść, a potem się zsunąć w dół — zarządził, spoglądając na Norę z dołu. — Złapię cię.
W najgorszym wypadku wylądujesz na mnie, pomyślał, jednak wolał nie zaprzątać tym kobiecie głowy.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞