• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09.1972] Firewatch

[08.09.1972] Firewatch
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#6
11.05.2025, 11:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.05.2025, 01:02 przez Hannibal Selwyn.)  
- Ginny… - uśmiechnął się wdzięczny za ulgę w bólu, i tym razem mu się to udało. Czuł, jak z każdą chwilą wraca mu jasność myślenia - ci atakowani ludzie to na przykład ja. Jakiś obcy facet potraktował mnie zaklęciem, ledwo wyszedłem z bramy!
Racja, brama. Starając się nie wiercić  za bardzo pod palcami uzdrowicielki, pomacał wokół siebie w poszukiwaniu różdżki i - nie mniej gorączkowo - teatralnego klucza. Pierwszą podniósł z chodnika, absurdalna wielkość drugiej uwierała go w kieszeni. Nigdy nie był dobrym pojedynkowiczem, ale jednak z różdżką w dłoni czuł się bezpieczniej. Również rozejrzał się czujnie - tyle mógł zrobić, gdy Guinevere - swoją drogą co za piękne, romantyczne imię - zajęta była opatrywaniem go.
Udało mu się usiąść prosto i bez większego cierpienia poruszyć ramieniem po oparzonej stronie.
- Już mi lepiej, dziękuję. Zamroczyło mnie trochę po zaklęciu i upadku, ale myślę, że dam radę iść. Dziękuję za pomoc, kto wie, jak bym skończył, gdyby nie ty.

Spojrzał w zamyśleniu na jej pochyloną sylwetkę. A więc przywiodło ją tu powołanie. Do wdzięczności, którą czuł Han, dołączył podziw dla odwagi kobiety. On sam pewnie na jej miejscu siedziałby w bezpiecznym miejscu, ba, zanim został zaatakowany zastanawiał się, gdzie by tu się ukryć. Czy ona planowała spędzić tę noc poszukując innych potrzebujących? Sama, wśród płonących domów i ogłupiałych, wściekłych ludzi? Czuł się nieswojo z tym obrazem w głowie, być może nawet bardziej nieswojo, niż z myślą, że sam ma zanurzyć się w tym mieście, które tego wieczoru najwyraźniej postanowiło odrzucić fasadę słynnego brytyjskiego opanowania i pokazać inne oblicze.

Hannibal był oczywiście świadom, że gdy zajrzeć pod podszewkę, Londyn nie jest wcale spokojnym, dystyngowanym miastem, niczym wiktoriańska dama, która pod warstwami halek okazuje się chętna i wilgotna. Ale dzisiaj Londyn nie był damą, nawet taką lekkich obyczajów. Dzisiaj był oszalałym, wściekłym zwierzęciem, gotowym gryźć i orać pazurami własne ciało nie mniej, niż obce. Selwynowi wcale nie spieszyło się, by brać w tym udział.

- A więc to nie tylko lokalne rozruchy, wygląda na to, że szurniętym Śmierciożercom przestało wystarczać graffiti na murach - spojrzał na Ginny - tu nie jest bezpiecznie, co jak do ciebie też ktoś postanowi najpierw strzelać, a potem ewentualnie pytać o poglądy? - poszukał wolną ręką podparcia w ogrodzeniu teatru i zrobił ruch, jakby chciał wstać.
Musiał sprawdzić, czy brama The Globe jest zamknięta i podjąć decyzję, co dalej. Ważył w głowie opcje, ale coraz wyraźniej czuł, że nie może tak po prostu zostawić Ginny i iść w swoją stronę. Westchnął cicho, oceniając stan swojego ubrania - nadpalone resztki koszuli kruszyły się w jego palcach. Całe szczęście, że nie była z modnych, sztucznych materiałów, których Han nie lubił, bo pocił się w nich jak świnia, wtedy pewnie by się stopiła i dołożyła do jego obrażeń. Kurcze, lubił tę koszulę. No i wychodziło na to, że będzie biegał po ulicy z gołą klatą. Nie żeby miał coś przeciw, prezentowanie własnych - ponadprzeciętnych zresztą - wdzięków przychodziło mu bez trudu, ale ryzyko ataku okazało się mieć zdumiewająco pozytywny wpływ na jego poczucie skromności.

Koniec mazania się, Selwyn, pokaż, że masz jaja!, pomyślał, całkiem nieoczekiwanie, surowym głosem swej kuzynki, Lauretty. Nieprzyjemne, ale trzeźwiące.
- To jaki mamy plan? - zapytał odzyskując pewność siebie.


// Odgrywam Spaczenie I - Hanni chce towarzyszyć Ginny BO TAK TRZEBA
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (2654), Hannibal Selwyn (2103)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 01.05.2025, 21:14
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 01.05.2025, 23:38
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 02.05.2025, 13:25
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 02.05.2025, 15:44
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 10.05.2025, 15:06
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 11.05.2025, 11:55
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 24.05.2025, 14:24
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 24.05.2025, 19:28
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 25.05.2025, 14:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa