23.04.2025, 05:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2025, 05:16 przez Atreus Bulstrode.)
Dziwnie trochę było widzieć Basiliusa poza szpitalem, tak jakby ktoś wziął źle wycięty kształt i wkleił go na środku całkiem udanego kolażu. Uzdrowiciel zwyczajnie nie pasował do obrazu zniszczenia, którym aktualnie stał się Londyn. O wiele bardziej było mu do twarzy w zimnym otoczeniu lekarskich przyborów i z innymi uzdrowicielami w szeregu, w murach świętego Munga. Niezbyt się podobało Atreusowi, że kuzyn śmigał to tu to tam z pogotowiem ratunkowym, ale pocieszał się jednym - właśnie tym że Prewett nie był sam.
- Sprytna sztuczka - rzucił w kierunku dziewczyny, kiedy ta postanowiła przybrać nieco inne rysy twarzy, zmieniając się w jakąś przypadkową kobietę. Bulstrode nie był pewien czemu, ale nie zamierzał jej w żaden sposób ograniczać, albo krygować. - Tylko jeszcze gajerek sobie podmień. Daj, ja ci pomogę - to powiedziawszy, uniósł różdżkę. Nie był absolutnie biegły w sztuce transmutacji, a przynajmniej nie tak jak ona, ale chyba cała ta sytuacja potrzebowała chociaż odrobiny idiotycznej porażki, żeby mu się lepiej na sercu zrobił. Zanim też Bletchley zdążyła w jakikolwiek sposób zaprotestować, machnął w stronę jej munduru, chcąc go zmienić na różowy dres.
transmutacja munduru w różowy dresik ◉◉○○○
Szary materiał przybrał na wyrazistości, wybarwiając się na cukierkowy róż, chociaż pozostając w podobnym stanie zabrudzenia. Krój też zmienił się, otrzymując odrobinę luzu, a standardowa brygadzistowska peleryna zmieniła się w kaptur.
- Do twarzy ci - zawyrokował, całkiem z resztą poważnie. No, pomijając cwaniacki uśmiech, za który on bardzo często chciał innym powybijać zęby.
!nokturn
- Sprytna sztuczka - rzucił w kierunku dziewczyny, kiedy ta postanowiła przybrać nieco inne rysy twarzy, zmieniając się w jakąś przypadkową kobietę. Bulstrode nie był pewien czemu, ale nie zamierzał jej w żaden sposób ograniczać, albo krygować. - Tylko jeszcze gajerek sobie podmień. Daj, ja ci pomogę - to powiedziawszy, uniósł różdżkę. Nie był absolutnie biegły w sztuce transmutacji, a przynajmniej nie tak jak ona, ale chyba cała ta sytuacja potrzebowała chociaż odrobiny idiotycznej porażki, żeby mu się lepiej na sercu zrobił. Zanim też Bletchley zdążyła w jakikolwiek sposób zaprotestować, machnął w stronę jej munduru, chcąc go zmienić na różowy dres.
transmutacja munduru w różowy dresik ◉◉○○○
Rzut N 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!
Szary materiał przybrał na wyrazistości, wybarwiając się na cukierkowy róż, chociaż pozostając w podobnym stanie zabrudzenia. Krój też zmienił się, otrzymując odrobinę luzu, a standardowa brygadzistowska peleryna zmieniła się w kaptur.
- Do twarzy ci - zawyrokował, całkiem z resztą poważnie. No, pomijając cwaniacki uśmiech, za który on bardzo często chciał innym powybijać zęby.
!nokturn