17.04.2025, 11:16 ✶
Czy to na pewno była słabość? Czy może po prostu brak odpowiedniej dojrzałości, brak tego poziomu, który osiągało się wiele lat później? Byli w podobnym wieku, lecz Lestrange był tresowany od dzieciństwa - do momentu, w którym zaledwie kilka tygodni temu nie zerwał się ze smyczy i nie zrozumiał, że nie musi grać pod niczyje dyktando. Że nie musi tańczyć tak, jak druga osoba mu zagra. Że nie musi być psem, który będzie siadał na każde polecenie. Żeby wejść na ten poziom, trzeba przeżyć nie tyle co dużo, a po prostu intensywnie. Gdyby nie wuj Charlesa, Lestrange nadal tkwiłby w takiej samej potrzebie bycia zauważonym i docenionym. W gruncie rzeczy byli do siebie bardzo podobni, z tym że jeden zdążył się od tego uwolnić, a drugi: wciąż tkwił w tych zachowaniach. Człowiek potrzebował aprobaty - czy to w pracy, czy w życiu prywatnym. Każdy lubił być doceniany i nie ulegało wątpliwości, że Lestrange również tego potrzebował. Każdy człowiek tego potrzebował.
Otoczył go ramionami, pozwalając wtulić się w samego siebie. Było w tym dotyku coś uspokajającego, coś co wyciszało jego tlący się w duszy gniew. Gładził Charliego po włosach, przymykając oczy. Cisza, która ich otoczyła, była wyjątkowo komfortowa, chociaż on sam nigdy nie miał problemu z tym, by milczeć. Lubił ciszę, nie czuł się źle, gdy wokół niego byli ludzie, którzy również milczeli - lecz teraz to był zupełnie inny rodzaj milczenia.
- Lammas... - uchylił jedną powiekę, wracając wspomnieniami do tego dnia, kiedy zdecydował że jebać Lammas i po prostu się na sabacie nie pojawił. Od Lithy unikał ich jak ognia, co było dla wtajemniczonych osób zrozumiałe. - Przykro mi cię rozczarowywać, Charlie, ale większą uwagę zdobył chyba Nott i Atreus.
Mimowolnie parsknął śmiechem, bo co jak co, ale Bulstrode'a znał i to było kompletnie w jego stylu. Dobrze jednak, że poprawił to pięścią, chociaż wydawać by się mogło, że ostatnio miewa problemy z agresją.
- Nie powiem, że nie przepadam za Philipem Nottem, nie znam go w zasadzie, lecz... Słyszałeś może o pojedynku mojego kuzyna z nim? - zapytał, zgarniając kilka pasm miękkich włosów między palce. - Możesz robić co chcesz, Charles. Nie chcę nic w zamian poza tym, co już powiedziałem.
To nie tylko chęć bycia blisko - Mulciber miło łechtał jego ego. Kto tego nie lubił?
- Nie jestem cudotwórcą. To jest to, o czym mówiłem ci na początku - puknął go lekko opuszkiem palca w czoło. - Wszystko siedzi tutaj. Jeżeli pozwolisz rozpaczy zapanować nad twoim umysłem, będziesz skończony. Ludzie szybko zapominają o tym, co się działo tygodnie temu. Jeżeli nie dopuścisz do siebie myśli, że to koniec: obudzisz się jeszcze silniejszy. To trudne, szczególnie gdy jest się samemu, ale z pomocą osoby trzeciej utrzymasz się na powierzchni i złapiesz oddech.
Otoczył go ramionami, pozwalając wtulić się w samego siebie. Było w tym dotyku coś uspokajającego, coś co wyciszało jego tlący się w duszy gniew. Gładził Charliego po włosach, przymykając oczy. Cisza, która ich otoczyła, była wyjątkowo komfortowa, chociaż on sam nigdy nie miał problemu z tym, by milczeć. Lubił ciszę, nie czuł się źle, gdy wokół niego byli ludzie, którzy również milczeli - lecz teraz to był zupełnie inny rodzaj milczenia.
- Lammas... - uchylił jedną powiekę, wracając wspomnieniami do tego dnia, kiedy zdecydował że jebać Lammas i po prostu się na sabacie nie pojawił. Od Lithy unikał ich jak ognia, co było dla wtajemniczonych osób zrozumiałe. - Przykro mi cię rozczarowywać, Charlie, ale większą uwagę zdobył chyba Nott i Atreus.
Mimowolnie parsknął śmiechem, bo co jak co, ale Bulstrode'a znał i to było kompletnie w jego stylu. Dobrze jednak, że poprawił to pięścią, chociaż wydawać by się mogło, że ostatnio miewa problemy z agresją.
- Nie powiem, że nie przepadam za Philipem Nottem, nie znam go w zasadzie, lecz... Słyszałeś może o pojedynku mojego kuzyna z nim? - zapytał, zgarniając kilka pasm miękkich włosów między palce. - Możesz robić co chcesz, Charles. Nie chcę nic w zamian poza tym, co już powiedziałem.
To nie tylko chęć bycia blisko - Mulciber miło łechtał jego ego. Kto tego nie lubił?
- Nie jestem cudotwórcą. To jest to, o czym mówiłem ci na początku - puknął go lekko opuszkiem palca w czoło. - Wszystko siedzi tutaj. Jeżeli pozwolisz rozpaczy zapanować nad twoim umysłem, będziesz skończony. Ludzie szybko zapominają o tym, co się działo tygodnie temu. Jeżeli nie dopuścisz do siebie myśli, że to koniec: obudzisz się jeszcze silniejszy. To trudne, szczególnie gdy jest się samemu, ale z pomocą osoby trzeciej utrzymasz się na powierzchni i złapiesz oddech.