16.04.2025, 16:10 ✶
Słysząc głos mężczyzny, Jolene uśmiechnęła się, z papierosem wciąż wetkniętym w kącik ust. W doświadczeniu Bletchley, większość uzdrowicieli "srała wyżej niż dupę miała" i często w ogóle nie szanowała personelu administracyjnego szpitala. Jakby sam fakt ukończenia kursów medycznych czynił z nich czarodziei lepszej kategorii. Jo miała styczność z takimi ludźmi już od czasów Hogwartu i przez te wszystkie lata nauczyła się już sobie z nimi radzić; kiedy grzeczne próby wyjaśnienia sytuacji nie wystarczały, nie miała oporów by zmienić ton na bardziej zdecydowany. Dzięki temu większość pracowników szpitala wiedziała, że Jolene nie daje sobą pomiatać.
Na szczęście było też sporo uzdrowicieli, którzy traktowali administracje o wiele lepiej. Doktor Prewett był jedną z takich osób, dlatego też Jo ceniła sobie jego towarzystwo. Zwłaszcza, że nie stronił od największej rozrywki w pracy, czyli plotkowania o współpracownikach.
– Niestety panie doktorze, ale zostało mi jeszcze tylko kilka godzin. – wydmuchnęła dym tak, by nie poleciał w stronę Basiliusa. – Ech, przynajmniej jest o czym opowiadać. Sama już nie pamiętam, czy oni oficjalnie się zeszli czy nie, ale ewidentnie oboje mają zbyt mocne charaktery, żeby być na stałe w związku. Gorzej, że przez całą tę sytuację żadne z nich nie może się skupić na pracy. – o dramach miłosnych zawsze przyjemnie było posłuchać, o ile nie wpływały one na twoje życie. Bletchley miała szczęście trafić na partnera, z którym świetnie się rozumiała i nigdy nie miała konfliktów (może poza początkiem ich znajomości, kiedy dała Julianowi kosza, ale to były stare dzieje). Niektórym niestety nie układało się tak dobrze, bądź to z różnicy charakterów, bądź dlatego, że ich partner sekretnie trenował w pracy leglimencję…
– A co u pana? Mam nadzieję, że obyło się dzisiaj bez denerwujących pacjentów. – wrzuciła niedopałek papierosa do popielniczki i instynktownie zapaliła kolejnego.
//Zawada: uzależnienie od palenia papierosów
Na szczęście było też sporo uzdrowicieli, którzy traktowali administracje o wiele lepiej. Doktor Prewett był jedną z takich osób, dlatego też Jo ceniła sobie jego towarzystwo. Zwłaszcza, że nie stronił od największej rozrywki w pracy, czyli plotkowania o współpracownikach.
– Niestety panie doktorze, ale zostało mi jeszcze tylko kilka godzin. – wydmuchnęła dym tak, by nie poleciał w stronę Basiliusa. – Ech, przynajmniej jest o czym opowiadać. Sama już nie pamiętam, czy oni oficjalnie się zeszli czy nie, ale ewidentnie oboje mają zbyt mocne charaktery, żeby być na stałe w związku. Gorzej, że przez całą tę sytuację żadne z nich nie może się skupić na pracy. – o dramach miłosnych zawsze przyjemnie było posłuchać, o ile nie wpływały one na twoje życie. Bletchley miała szczęście trafić na partnera, z którym świetnie się rozumiała i nigdy nie miała konfliktów (może poza początkiem ich znajomości, kiedy dała Julianowi kosza, ale to były stare dzieje). Niektórym niestety nie układało się tak dobrze, bądź to z różnicy charakterów, bądź dlatego, że ich partner sekretnie trenował w pracy leglimencję…
– A co u pana? Mam nadzieję, że obyło się dzisiaj bez denerwujących pacjentów. – wrzuciła niedopałek papierosa do popielniczki i instynktownie zapaliła kolejnego.
//Zawada: uzależnienie od palenia papierosów