• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki Krzywe Zwierciadło [08/09/72] Dziecko z WC

[08/09/72] Dziecko z WC
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#1
15.04.2025, 20:04  ✶  

—08/09/1972—
Krzywe Zwierciadło, Podziemne Ścieżki
Woody & Keyleth



Podziemne Ścieżki były przepiękne o tej porze roku. Jak o każdej: ciemno jak w dupie u murzyna (for parental reasons this part has been censored), świeciły tylko te zasrane czerwone kwiatki na ścianach. Duszno, smrodno, deczko tłoczno. Właściwie teraz gdy nad Londynem wzbierała panika, nawet bardziej niż deczko, a na domiar złego wszyscy zdawali się uwijać jak w ukropie, mimo że tutaj żadnego ognia nie było. Ktoś od czasu do czasu odbijał się od Woody'ego, komuś sam on dał z bara, na kogoś warknął, ponuro łypnął. I jeszcze przenieśli to piekielne wejście, więc szedł od innej strony niż zwykle. Akurat kurwa dzisiaj wpadła na ten pomysł relokacji. Proroczka jakaś czy co?
Nawet nie zauważył, w którym momencie ktoś go potrącił i chlusnął przy tym na jego spodnie jakimś syfem. Poczuł dopiero po paru krokach podejrzane ciepło i wilgoć nad kolanem, złapał się za nogawkę, uniósł palce do nosa — śmierdziało jak skwaśniałe, zepsute danie, być może gulasz (po konsystencji). Czarodziej skrzywił się, puścił najpaskudniejszą wiązankę pod słońcem i przyspieszył kroku. Krzywe Zwierciadło było już niedaleko, ujebali go na ostatniej prostej.
Władował się do pubu i skinął barmanowi od drzwi, ale zamiast podejść do lady, polazł prosto pod drzwi łazienki. Woody Tarp miał wysoką tolerancję na obrzydliwe gówno, ale tego wieczoru był jeszcze zbyt trzeźwy na zignorowanie lepiącego mu się do uda kleksa chuj wie czego. Drzwi do sracza, oczywiście, zamknięte. Poczekał cierpliwie minutę. I drugą. I — ugh — docierały do niego dźwięki tego, co się tam działo. Będzie tego.
— Alohomora.
Drzwi otworzyły się, ukazując oczom Tarpaulina akt opierdalania jakiemuś  wychudzonemu obszczymurowi petardy. Kobieta owinięta różowym boa natychmiast wstała z kolan, przetarła usta wierzchem dłoni, lecz nim otwarła je, aby coś powiedzieć, Woody uprzedził ją:
— Dobra, won — fuknął, ruchem głowy wskazując jej, aby wracali na salę.
Towarzyszący jej mężczyzna w pośpiechu zapinał spodnie, ale opalona na pomarańczowo kobieta nie zamierzała dawać tak łatwo za wygraną.
— Jakim prawem?! Jakim?! Zaraz…
— Won mi, klępo. Nie mam na to czasu. — Jego wyraz twarzy wystarczał, aby najgorszy półgłówek wywnioskował, że Tarp nie ma ochoty na żarty, a lont tej bomby jest krótki. Czarodziej chwycił babę za ramię i wyrzucił ją przed łazienkę; jej chłop wyszedł sam i ledwo przestąpił próg, Woody zamknął się w kiblu, nie dając im szansy na obiekcje. Po chwili rozległo się łomotanie w drzwi i piskliwe: kutasie.
— Pierdolona lafirynda — mamrotał pod nosem wkurwiony Woody. Denerwowała go sprawa popiołów i ognia, rozjuszyło go ufajdanie spodni, a teraz jeszcze jakaś nierządnica jęczała mu zza ściany. — Kurwy. Kurwa, co to za dzień, ja pierdolę.
W obskurnym pomieszczeniu hucznie nazwanym łazienką oczywiście nie było papieru. Kilka mokrych zwitków masy papierowej było wbitych w kąt podłogi i pod zlew ze zardzewiałą rurą, ale niczego wokół, co nadawałoby się do osuszenia plamy. O mydle nawet nie marzył. Stanął przed wyszczerbionym lustrem pokrytym tłustym filmem i — byłby przysiągł — krwawymi odciskami palców, po czym odkręcił wodę: poleciała brązowa, capiła niebosko. Co by nie mówić o Rejwachu — przynajmniej mieli w miarę czystą wodę. Mydła nie zawsze, papier toaletowy dla pracowników, ale woda to była. Jak się nie ma co się lubi, to się bierze, co się ma: zamoczył rękę pod kranem i zaczął spierać gęsty rzyg z nogawki.
— Kurwa. Nożeż kurwa — powtarzał jak zacięty gramofon rejwachowy.
Uporawszy się wstępnie z plamą, spłukał ręce (w międzyczasie woda stała się jakby przejrzystsza, tak na granicy akceptowalności) i zaczął szukać po kieszeniach chusteczki czy papieru. Zanurzywszy paluchy w głębokiej kieszeni kurtki, natrafił jednak na coś miękkiego, ciepłego i futrzastego. Jak oparzony cofnął rękę.
— Co do…!


// korzystam z przewagi Zastraszenie, żeby szybciej się pozbyć ludzi z łazienki
// wchodzę na Podziemne Ścieżki bez problemów na mocy Znajomości półświatka (II)


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Keyleth Nico Yako (1719), Woody Tarpaulin (1495)




Wiadomości w tym wątku
[08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 15.04.2025, 20:04
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 16.04.2025, 11:54
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 25.04.2025, 11:39
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 24.04.2025, 16:55
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 29.04.2025, 16:55
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 06.05.2025, 14:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa