Link do rzutów Spalonymi Kośćmi: klik
Krótkie streszczenie tego, co robiła w tym czasie:
Richard pozostawał w kamienicy, pracując nad zleceniami w gabinecie. Hałasy na zewnątrz zwróciły jego uwagę oraz alarm skrzata o palącym się dachu. Ogień udało się opanować, lecz część dachu uległa zniszczeniu i zwęgleniu. Chcąc sprawdzić sytuację na zewnątrz, Richard natknął się na sąsiada, czarodzieja brudnej krwi, wyzywającego go i zarzucającego mu winę za zaistniałą sytuację. Że przez to iż zamieszkali między mugolami, donosili Czarnemu Panu. Ledwie powstrzymując się od zabicia szlamy, Richard odpuścił wracając do kamienicy, zabezpieczając ją.
Nie było spokojnie, kiedy odkrył, że sadza po pierwszym ogniu, nie jest zwyczajna i nie można się jej pozbyć. Tym samym pojawienie się odcisków dłoni na ścianach, przywołały mu nieprzyjemne wspomnienia z klątwą, jaką mierzył się jego brat Robert. Być może mylnie, ale Richard odniósł wrażenie, że jego kamienica została naznaczona tą samą klątwą. W momencie pakowania i obserwowania zachowania klątwy, w domu pojawiła się jego córka - Scarlett.
Rozmowa z córką, nie przebiegła tak, jakby tego chciał. Jako że dziewczyna jest dorosła, nie narzucał jej poleceń i zaakceptował jej wybór pozostania w Londynie. Chciał, aby Scarlett tymczasowo przeniosła się do Sophie, które postanowiła zamieszkać w rodzinnej rezydencji jego matki i której była spadkobierczynią.
Następnego dnia złożył wizytę synom, aby upewnić się, czy wszystko z nimi w porządku. Wtedy w osobistej rozmowie z Charlesem, dowiedział się o tym, co syn uczynił. Młody Mulciber nie wytrzymał tego co musiał robić i zrobił. Nie tak widocznie wyobrażał sobie bycie śmierciożercą. A może nie wiedział, jak daleko mogą się posuwać? To był dzień, w którym Richard dowiedział o dołączeniu syna do śmierciożerców. Na szczęście chłopak nie miał jeszcze Mrocznego Znaku, co trochę uspokoiło Richarda.
W kolejnych dniach, myśląc, że poradził sobie z żałobą, dopadła go głębsza rozpacz i tęsknota za bratem. Do tego dochodziły niepokojące myśli, że w podobny sposób, może stracić syna. Nie sypiał, nie tylko z powodu bezsenności mu dolegającej, ale i z powodu klątwy ciążącej na Kamienicy. Miał nadzieję, że zdoła go w końcu zabić aby mógł dołączyć do brata. Przesadził z alkoholem i papierosami. Znaleźli go synowie, a dzięki wiedzy i umiejętnościom Leonarda, wrócił do zdrowia. Tym samym ostatecznie zdecydowali o powrocie o Norwegii. Do domu, jaki mieli w Oslo.
Sesje rozegrane ósmego i dziewiątego września:
[08.09.1972r.] Odcisk dłoni - ze Scarlett Mulciber (karty piętra i lokacji)
[09-12.09.1972] Ból straty, nigdy nie zniknie...