• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles

[10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#4
31.03.2025, 15:02  ✶  
Rodolphus nienawidził okazywać słabości. Inni mogli uważać, że był młody, gniewny, że miał ogrom zapału do niszczenia i był żądny krwi. Nie mijali się z prawdą, przynajmniej jeżeli chodzi o to ostatnie. Był młody, faktycznie, lecz jego umysł znajdował się na zupełnie innym poziomie, niż większości osób w tym wieku. Gdy pokazywał swoje potencjalne słabe punkty, robił to naumyślnie: wiedząc, że w kluczowym momencie nic nie będzie w stanie go złamać, bo... Właśnie: był pozorantem. Był manipulantem, kłamcą, pokazywał innym to, co chcieli zobaczyć a nie to, co faktycznie mogli wykorzystać przeciwko niemu.
- Poradziłeś sobie doskonale - powiedział w końcu, rozkoszując się tą bliskością. Wdychał jego woń, rozpoznając poszczególne nuty zapachowe. Nie było już na nim krwi, ale wciąż pachniał gęstym dymem, który spowił Londyn. Nie było metalicznego posmaku, który zapewne był w chwili, gdy wypełniali wolę Czarnego Pana. Była za to woń zmian, które Charles musiał zaakceptować. Teraz już nie było odwrotu, a i on sam wierzył, że do otrzymania Mrocznego Znaku dzieliły go już tylko milimetry. Wyczuł, jak zimne dłonie miał Charlie, zmarszczył brwi w chwili konsternacji, by w końcu pochwycić je i zamknąć w swoich, ciepłych. - Chodź, ogrzejesz się.
Niechętnie wypuścił mężczyznę ze swoich objęć, odsuwając się na krok. Odruchowo obrzucił go ciekawskim spojrzeniem, jakby doszukiwał się drobnych ran, które mogły pojawić się na jego ciele. Każdemu zdarzały się potknięcia, a noc z 8 na 9 września była ogromnym testem, który nie wszyscy zdali. Ich dwójka jednak była bezpieczna i to się liczyło: bez ran, bez wstydu, za to z poczuciem wypełnionej misji.

Nie mógł się powstrzymać, by go pochwalić - sam łaknął pochwał, a gdy ich nie otrzymywał, pogrążał się w coraz większej melancholii i marazmie, które w końcu doprowadziły do tego, że zaczął rozmyślać o słuszności wspólnej sprawy, którą miał wtedy - a jakże - z jego wujem. Nie, Robert nigdy nie stronił od pochwał, jednak te pochwały nigdy nie dotyczyły Rodolphusa. Mimo że ten oddał mu ponad rok ze swojego życia, a także związał się z nim przysięgą wieczystą, nigdy nie zobaczył na jego twarzy nawet cienia uśmiechu, który mówiłby, że wykonuje dobrą robotę. Traktował go jak psa, skrzata domowego, którego obecność była oczywista. Wiedział, jak to wpłynęło na jego zachowanie i wierzył, że on sam nigdy nie popełni tego błędu.
- Zielona, biała, czarna? - zapytał, gdy przeszli do salonu, połączonego z kuchnią. Oczywistym było, że ma na myśli herbatę, bo co innego mogło skutecznie rozgrzać kogoś o tak zimnych dłoniach? Były zimne niemal tak samo, jak te Victorii. Dementorek pod szklaną gablotą zawirował w powietrzu, a następnie przykleił łapki do szkła i wpatrywał się w Charlesa uważnie spod kaptura, który przesłaniał jego twarzyczkę. Stół w salonie był zastawiony do kolacji, wnętrze domu było jak zwykle nieskazitelnie czyste. Lestrange nie miał na podorędziu skrzatów domowych, chociaż tak jak wtedy gdy mieszkał w Londynie, co jakiś czas wpadały one by zrobić gruntowne porządki. Nie było sensu zakłamywać rzeczywistości: jego ojciec dowiedział się o przeprowadzce w chwili, w której klucze powędrowały do dłoni młodego Lestarange'a. Milcząco przeszli nad tym do porządku dziennego. Rodolphus podpalił kuchenkę od różdżki, wyczarowując kilka iskier. Za kolację również odpowiadały skrzaty, chociaż mężczyzna miał do nich ogromny uraz. Paradoksalnie również przez Roberta i jego działania. Kolejna przysięga wieczysta zabraniała mu o tym mówić, ale nawet gdyby jej nie zawarł, nigdy by się nie przyznał do tego, że skrzat Lovegooda po prostu ich rozpierdolił, tak o. Bez żadnego wysiłku.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charles Mulciber (4006), Rodolphus Lestrange (5962)




Wiadomości w tym wątku
[10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 30.03.2025, 22:13
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 31.03.2025, 11:17
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 31.03.2025, 13:44
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 31.03.2025, 15:02
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 31.03.2025, 18:16
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 31.03.2025, 18:36
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 31.03.2025, 22:25
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 31.03.2025, 22:56
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 01.04.2025, 14:48
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 01.04.2025, 15:14
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 02.04.2025, 12:23
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 11.04.2025, 11:06
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 11.04.2025, 16:55
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 11.04.2025, 17:43
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 13.04.2025, 14:07
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 14.04.2025, 08:45
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 15.04.2025, 09:34
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 11:16
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Charles Mulciber - 26.05.2025, 12:14
RE: [10.09.1972] Say you are proud of me - Rodolphus i Charles - przez Rodolphus Lestrange - 10.06.2025, 20:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa