- To nie jest wrażenie, naprawdę nie wierzę w to, że by napisał dla Ciebie nekrolog. - Poprawiła go całkiem zgrabnie. Nie do końca wypadało tak mówić o tym, co mógłby zrobić ktoś, kogo z nimi nie było, no ale przeczuwała, że dokładnie tak by było, stąd zamierzała się podzielić tą myślą. Trochę w końcu znała Corneliusa, spędzała w jego towarzystwie sporą część swojego życia, może się nie przyjaźnili... jednak no, pracowali razem. Miała szansę czegoś się o nim dowiedzieć podczas tych kilku lat.
- Romulusie, naprawdę oczekujesz, że dam Ci odpowiedź na tacy? Domyśl się, rusz głową, to nie może być takie proste. - Czy naprawdę sądził, że zamierzała mu wszystko wyśpiewać, tak po prostu? Nie, to nie było w jej stylu. Wypadało, żeby się trochę pogłówkował, ruszył swoim mózgiem. Byłaby nawet całkiem zadowolona, gdyby nie mógł przez to zasnąć, i wrócił do tego tematu, który poruszyli przed snem. To by oznaczało, że zmusiła go do myślenia, lubiła, kiedy ludzie przez nią zaczynali robić to, czego nie mieli w zwyczaju. To oznaczało bowiem spory sukces, świadczyło o tym, że to co robiła miało sens.
Nastała jasność, a Romulus zaczął zbierać swoje dokumenty. Nie zamierzała mu w tym przeszkadzać, na pewno miał jakiś system, według którego zostały poukładane - jej zaangażowanie mogłoby to popsuć, więc po prostu stała oparta o tylną ścianę windy, wzrok wbiła w sufit, czuła, że drzwi zaraz się otworzą i zostaną wypuszczeni z tej pułapki, w której się znajdowali.
- Moje myślenie nie jest przemądrzałe, to fakty, pogódź się z tym. - Zupełnie nie ruszały ją jego komentarze. Zdawała sobie sprawę z tego, w jaki sposób była odbierana. Tak działo się od lat. Nie komentowała tego wszystkiego celowo, po prostu wiedziała dużo rzeczy, bo jej mózg działał w specyficzny sposób, zapamiętywał naprawdę wiele. Mało kto jednak rozumiał tę przypadłość, raczej traktowali ją właśnie w taki sposób jak Potter teraz - uznawali za przemądrzałą i nadętą, chociaż mijało się to z prawdą.
- Mogę wyrecytować ci wszystkie wyjątki, je również mam opanowane. - W końcu w każdej księdze zawsze były wymienione też wyjątki. Jako, że miała pamięć fotograficzną, to również i je mogłaby mu wszystkie wyśpiewać. Naprawdę nie musiał jej o tym przypominać, wiedziała o tym, że nie wszystko opierało się na statystycznych wyliczeniach.
Zauważyła, że spojrzał w jej kierunku. Wzrok Bletchley był raczej chłodny, wróciła maska, którą przybierała podczas interakcji z ludźmi, pewnie szybko jej nie ściągnie. Nie, kiedy wszystko wydawało się być już opanowane.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control