Drogi świecie,
Dzisiaj jestem smutna. Nic mi nie wychodziło, nie potrafiłam zrobić najprostszego eliksiru. Zaklęcia totalnie były dla mnie jakbym znowu była w pierwszej klasie i pierwszy raz trzymała różdżkę w dłoniach.
Czuję takie dziwne palące uczucie, które zżera mnie od środka. Dzisiaj skończyłam dwadzieścia pięć lat i obiecałam sobie, że będę już mieszkać w swoim domu, że będę mieć męża i może dziecko w drodze. A zamiast tego istnieję zawieszona gdzieś pomiędzy wszystkim, a niczym. Jakbym w ogóle nie żyła. Nie miała celu.
Obawiam się też układania sobie życia przez to wszystko, co dzieje się wokół. Ludzie oszaleli. Wojny, bitwy. Walki o wyższość jednego nad drugim. To jest totalny absurd. Jak można coś takiego czynić. Jest mi smutno i trochę się boję? Nie wiem.
Dzisiaj po prostu jestem smutna. Siedzę przy oknie i patrzę na pogodę w naszym mieście. Jest deszczowo i pochmurnie. Nie mogę się powstrzymać od płaczu.
Chce znowu czuć radość. Dlaczego najwięcej listów mam z powodu smutku? Co ze mną jest nie tak? Nie wiem, czy sobie poradzę żyć tutaj. Jestem samotna i proszę żeby ktoś mi pomógł.
Nigdy jednak nie poproszę nikogo o nią. Nie mogłabym zrzucić na nich swoich żali. To byłoby egoistyczne, prawda?
List został dostarczony przez nieogarniętą sowę. Na kopercie nie było adresu, ale za to był wielki napis: SMUTEK.