• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard

[31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#7
25.03.2025, 22:49  ✶  

To, że Richard zrobiłby dla swojego brata było pewne i podlegało żadnej dyskusji. Stanley zaś starał się przypodobać ojcu, zyskać w jego oczach. Chciał zrozumieć, a może wręcz poczuć jak działa ta cała więź na linii ojciec-syn. Robił co mógł, starał się. Jak mu szło? Cóż... nieźle? W końcu nie wahał się nawet przed najtrudniejszymy zadaniami. Nie ukrywajmy - zwinięcie skrzata z kamienicy w której przebywał doświadczy auror, nie należało do rzeczy najbardziej rozsądnych.

- Powiedzmy, że mam tendencję do podejmowania ryzyka... Jeżeli wymaga tego sprawa - również się uśmiechnął, kręcąc przy tym przecząco głową. Raczej na własne zachowanie, niż słowa Richarda. Dobrze wiedział, że nie było to najlepsze zagranie ale stało się - nie było nas czym płakać i teraz mogli to już jedynie wspominać.

Borgin pokiwał głową na słowa wuja. Taki wyjazd na pewno zrobiłby dobrze dla Sophie, więc w pełni popierał taki obrót spraw. Była młoda i strata ojca zapewne wiele ją kosztowała. Dodać do tego fakt, że jej wuj wyglądał dokładnie tak samo jak Robert. To musiało boleć w pewnym stopniu. Niestety ale młoda Mulciberówna musiała przerobić to we własnym zakresie.

- U siebie? - zdziwił się - A to nie tak, że ledwo ukończyła Hogwart? Nie jest za młoda, aby mieszkała niemal samotnie w Szkocji? W dzikich ostępach gór czy lasów? - ciągnął temat, próbując dowiedzieć się jak najwięcej. Nie miał zamiaru napadać na swoją siostrę czy podważać decyzji Richarda. Chciał tylko upewnić się, że Sophie nie spadnie żaden włos z głowy. Jeżeli tak by się stało, cóż... Stanley posiadał pewne umiejętności, które pozwalały mu dokonać zemsty. Posiadał też kompas moralny, który nie akceptował krzywdy wyrządzanej jego rodzinie. Oko za oko, ząb za ząb.

Jeżeli rozchodziło się o te randki w ciemno... to chyba dobrze, że trafiła akurat na własnego brata. Wiadomo, że z tego dzieci by nie było ale przynajmniej mógł ją uchronić od nieuniknionego - krzywdy, którą mógłby jej wyrządzić niewłaściwy mężczyzna.

- Robiła co mogła. To, co uważała za właściwe. A czy to było poprawne? - westchnął - To już nie mi oceniać. Sam lepszy nie byłem i jedynie to mogę powiedzieć w ich obronie - próbował jakoś wybielić winy młodych Mulciberów. Odrobinę jakby poczuwał się do tego, aby wykorzystać swoje pozytywne relacje z Richardem i fakt, że ten - przynajmniej w odczuciu Stanleya - szanował byłego brygadzistę. Może wręcz nawet bardziej od jego własnego ojca - co było ciekawym stwierdzeniem. Tym jednak nie podzielił się już z wujem.

Borgin pokiwał głową na zrozumienie. Mógł się domyślić, że Sophie zniosła to źle. Teraz jednak miał co do tego pewność. Niemalże miał to "na papierze".

W kwestii Richarda, zrobił co mógł. Zapewnił, że ten również nie jest sam. Nie było to może wiele ale podobno to było wystarczające dla wielu osób - świadomość, że nie jest się samemu. Choćby się waliło i paliło, Stanley zamierzał swojego słowa dotrzymać.

Słuchając kolejny słów wuja, przeniósł swój wzrok na obraz. Znowu. Przyjrzał mu się jak stoi oparty o biurko, przymykając przy tym lekko oczy.

Wiele myśli się piętrzyło ale musiał trzymać emocje na wodzy. Musiał być twardy.

- A młodzieży? - zapytał w odniesniu do dzieci Ricka i jego słów, że "nic go tutaj nie trzyma". Z jednej strony byli dorośli i powinni sobie dać radę. Z drugiej zaś ciągle byli dzieciakami, które ktoś musiał pilnować.

- Oczywiście, że mam. Mów. Nie krępuj się - zachęcił wuja do tego. Był tutaj mile widziany, a jego słowo było respektowane - Tak jak już mówiłem, jest tutaj bezpiecznie. Inaczej bym tutaj nie siedział - zapewnił. Nad sobą mieli Ataraxię, więc również lokal, który był związany z Głębiną sojuszem.

- Nie przejmuj się Harper. Zalazła mi za skórę. To fakt - zgodził się - Nie mniej jednak... Na nią też przyjdzie czas. Gwarsntuje Ci to. Prędzej czy później się spotkamy i sprawy się wyjaśnią - przeniósł wzrok na to ramię, jakby chciał coś wskazać bez konieczności wymawiania tego słowa - Wojna dopiero się zaczyna. To będzie długi konflikt, a kto wyjdzie z niego zwycięsko... Cóż. Nie mam pojęcia - zagryzł zęby - Chciałbym sobie życzyć abyśmy byli to my. A jak będzie? Zobaczymy w niedługiej przyszłości... Oby... - pokręcił przecząco głową - Oby tylko Twoje chłopaki się w to nie pchały. Z całym szacunkiem do Ciebie i Twoich dzieci... - przeniósł wzrok na twarz Richarda - Ale to znamię... To tylko pasmo problemów, wyrzeczeń i cierpienia. Nie każdy się do tego nadaje i nie chciałbym widzieć jak Charles czy Sophie mają zginąć w jakiejś bocznej alejce czy ciemnym lesie, bo tak należało postąpić - przedstawił swoją wizję Mulciberowi, kładąc nacisk na pewne stwierdzenia. Wojna to była ciężka sztuka, a jeszcze piękniejsza pani. Jednak nie każdy się tam nadawał i nie każdy powinien był się w nią angażować.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (2937), Stanley Andrew Borgin (3018)




Wiadomości w tym wątku
[31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Stanley Andrew Borgin - 17.02.2025, 21:39
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Richard Mulciber - 18.02.2025, 01:41
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Stanley Andrew Borgin - 23.02.2025, 18:15
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Richard Mulciber - 27.02.2025, 01:01
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Stanley Andrew Borgin - 11.03.2025, 18:09
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Richard Mulciber - 17.03.2025, 16:40
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Stanley Andrew Borgin - 25.03.2025, 22:49
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Richard Mulciber - 23.09.2025, 01:24
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Stanley Andrew Borgin - 20.01.2026, 22:51
RE: [31 VIII 1972, Głębina] Coś się kończy, coś zaczyna... | Stanley & Richard - przez Richard Mulciber - 24.01.2026, 02:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa