• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach

[03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach
sacrificial lamb
Why does my skin start to burn?
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#2
21.03.2025, 16:38  ✶  
Ciemna i głęboka Knieja rozpościerała się tuż tuż obok, a chatka na kurzej łapce zdawała się być jej naturalnym przedłużeniem. Z kolei ścieżka do domku cioteczki wyglądała tak samo jak zawsze. Czyli wcale. Zanadto nie przeszkadzało jej to, że wcześniej musiała przedzierać się przez wysokie chaszcze. Po latach brodzenia po walijskich bagnach to było nic, a dotarłszy na skraj podwórza, przystanęła na chwilę, aby popatrzeć na działkę. Bogowie, tęsknię za domem, pomyślała, ale kurki w odpowiedzi tylko gderały na siebie i świat. Niestety, ptaszki szybko rozbiegły się po działce roztrzepotane i niezadowolone, kiedy tylko Mona do nich kucnęła.
— Coś tam złapałam w drodze, więc nie musisz się kłopotać — odpowiedziała już w środku, kiedy Helloise posadziła ją przy stole i uśmiechnęła, gdy zorientowała się, że uwaga starszej Rowleówny była skierowana na zwierzę siadzące na parapecie. Niewiele wiedziała o najmłodszej siostrze swojego ojca, rodzic również zbytnio nie pomagał, bo na samo wzmiankę fukał i ucinał temat. Mona była pewna jednak dwóch rzeczy. Jeden: do cioteczki zaglądał czasem Levi (czy z sympatii, czy to raczej z poczucia obowiązku, serdecznie wierzyła w pierwszą opcję). Dwa: naprawdę lubiła ciocię Helę, mimo że momentami się o nią martwiła, bo bywała… Nieobecna. Ale w tej swojej odrębności przynajmniej wydawała się prawdziwa. Poza tym ktoś kogo zwierzęta lubiły i komu ufały nie mógł być złym człowiekiem. To wystarczało, aby darzyć cioteczkę wyjątkową sympatią. 
— Przywiozłam kilka rzeczy — sięgnęła lewą dłonią do materiałowej torby, którą położyła na ziemi między nimi. Tego dnia nie wzięła ze sobą protezy, więc rękaw swetra wisiał luźno. Nie zmieniało to faktu, że przy rodzinie czuła się swobodnie i wątpiła, aby starsza kobieta miała coś przeciwko (jeśli w ogóle zauważyła ten stan rzeczy). W zupełności odmienną kwestią było to, że nie dodała „dla ciebie”, bo cioteczka Hela i tak potraktowałaby przedmioty według własnego uznania. Rudowłosa zastanawiała się, analizowała i główkowała co mogłaby jej przywieźć z Londynu. Ironia, bo sama nie znosiła tego śmierdzącego miasta, ale coś ją zachęciło do pokazania, że miało coś jednak do zaoferowania. Podobnie zrobił to Jonathan dla niej po przeprowadzce. Mona rozważała nawet zestaw pustych słoików, bo tych nigdy za wiele, a byłyby idealne na te wszystkie dziwne rzeczy, które cioteczka trzymała. Ostatecznie oprócz wymienionego wybrała kilka innych dziwniejszych i losowych drobiazgów. Nie było miejsca na stole, a kobieta już wyglądała na niezadowoloną przez imbryk, więc nawet nie odważyła się ich wyciągać. W torbie znajdowały się najnowsze mugolskie magazyny z teoriami spiskowymi (te również oprócz Żonglera robiły robotę), ale wybrała też kilka starszych numerów o smoczo-ludziach, bo tak. Było pudełko z figurką smoka wielkości najmniejszego palca, którą zgarnęła na targu w Chinatown (Mona lubiła smoki, więc chciała, aby każdy lubił smoki. Modliła się, aby Heli nie kojarzyły się źle) oraz małe ciasto cytrynowe (tutaj nie była pewna, czy ciotka je w ogóle by tknęła, ale nie wypadało przyjść z pustymi ręką rękami). Na samym wierzchu jednakże leżały trzy motki wełny — miękkiej i wysokiej jakości, którą sprowadziła z tego samego kraju, gdzie owiec było więcej niż czarodziei. W kolorach lawendy, ciemnej zieleni i czerni jak noc.
— Słyszałam jakieś plotki, ale wiesz jakie jest Ministerstwo. Nikt nic nie wie dopóki nagle wszyscy się nie dowiedzą. To żadna nowość, że płyną same wymijające odpowiedzi — oparła brodę na dłoni. Tak jak wszystko co rosło, żyło i mogło zostać zamienione w coś pożytecznego, tak wiedziała, że Knieja była bliska sercu cioteczki. W myślach zrobiła notatkę, aby popytać o Knieję w pracy. Może ktoś miałby świeższe informacje. — Ciociu, znasz tę ziemię lepiej niż ktokolwiek inny. Nie powiesz mi chyba, że nie wiesz którędy wejść? — uśmiechnęła się, ale po chwili dodała: — A pięciornik sam się przecież nie nazbiera... Zaraz… Jaka znowu dziennikarka?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (1980), Mona Rowle (1523)




Wiadomości w tym wątku
[03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Helloise Rowle - 16.03.2025, 23:02
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Mona Rowle - 21.03.2025, 16:38
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Helloise Rowle - 10.04.2025, 20:44
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Mona Rowle - 04.05.2025, 18:54
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Helloise Rowle - 01.06.2025, 21:44
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Mona Rowle - 20.09.2025, 23:01
RE: [03/09/72] Smoki w foliowych czapeczkach - przez Helloise Rowle - 17.10.2025, 00:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa