Jeżeli mieli poważnie budować swój związek, musieli sobie zaufać. Być ze sobą szczerzy. Mówić prawdę i wspierać się, nawet w bardzo trudnych i bolesnych przeżyciach. Pierwszy się przed nią otworzył, opowiadając o swojej przypadłości, co się wydarzyło ponad półmroku temu. Tym samym dał jej od siebie dowód zaufania, wdzięcznym będąc, że go rozumiała. Był też wdzięczny jej dzisiaj, że i ona podzieliła się ze swoim bólem. Że pozwoliła go zdjąć z siebie i przekazać dalej. Cokolwiek robiła w przeszłości, pozostaje tam. To historia, która się nie naprawi. Ale można jej zapobiec w przyszłości. Mieli siebie. A on wiedział, że niezależnie od sytuacji, nie zostawi jej. Pokazał to w czynach, napisanych słowach, których nie mógłby wypowiedzieć.
Obejmował ją mocno, za dowód, że jest z nią, przy niej i nigdy nie zostawi. Że tak samo ją mocno kocha. Przy czym uśmiechnął się rozbawiony jej słowami, nawiązując do jego wersji duchowej.
"- Chyba lepiej by brzmiało. Chronił." – poprawił ją, odpowiadając na pytanie w języku migowym. Nawiedzanie to jak straszenie. Mógłby odstraszać tych, którzy by krzywdzili jej ukochaną. Co prawda, nie chciałby tak skończyć. Wtedy nie mógłby jej móc dotykać, przytulać, całować. A jedynie być. Jednak, czy byłby wstanie odejść z tego świata, zostawiając ją tutaj?Ucałował ją w czoło, nim się odsunęła a on przeniósł zaraz spojrzenie na wiewiórkę, która podeszła do niego obwąchując buta. Sięgnął więc po swoją torebkę z or
zeszkami i podrzucił jej, aby sobie wzięła. Rude gryzonie, doczekawszy się uwagi, zaczęły chętniej do nich podchodzić."- Opowiedz."
Odpowiedział w języku migowym. Zachęcając swoją ukochaną do podzielenia się ów historią, która może trochę sprawi, że trochę zmienią tor rozmowy. Aby Olivia nie zadręczała się za bardzo swoimi przeżyciami. Tristan lubił ją słuchać. Cokolwiek mówiła. Jakby chciał za każdym razem zapamiętywać jej głos.