• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus

[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#13
10.03.2025, 00:43  ✶  
Czy on sam odczuwał tę nić porozumienia tak mocno, jak Cynthia? Nie był co do tego przekonany. Bawił się kobietami już w Hogwarcie. Doprowadzał je na skraj szaleństwa, sprawiał że potem robiły z siebie idiotki - i to wszystko po to, by ta którą pokochał jako jedyną, mogła się śmiać pełną piersią. Wtedy jeszcze tego nie rozumiał, lecz dla niej byłby w stanie spalić cały świat. Dla niej byłby w stanie zdradzić każdego, łącznie z Mistrzem, byle by tylko była szczęśliwa. Na ich związku jednak dość szybko pojawiła się ryska, a później poważne pęknięcie, które w ciągu zaledwie kilku dni stało się przepaścią, której nie dało się przeskoczyć.

To bolało.

Bolało tak bardzo, że poprzysiągł sobie że nigdy już nie okaże się tak słaby. Jego ego ucierpiało tak mocno, że mózg musiał jakoś wyjaśnić tę sytuację, której nie potrafił z początku pojąć. Zamknął się w sobie, stłumił żar a potem pozwolił, by spalił go doszczętnie. Oddawał się romansom nie tylko z kobietami, ale i z mężczyznami. Manipulował ich, wykorzystywał do swoich celów. Nie był nikim innym jak alfonsem, który rozporządza swoim haremem tak, jak uważa za słuszne. I nie czuł wyrzutów sumienia. Ciało było tylko ciałem - w tym wszystkim nie było tej iskry, która pozwalała sądzić, że to może być coś więcej.

On nie zostawił maski na zewnątrz. On miał ich tyle, że nie wiedział, która twarz jest tą prawdziwą: jego własną. Zmieniał maski w zależności od sytuacji dużo wprawniej, niż Cynthia, mimo że był młodszy. Jej trudno było zostawić tę maskę, on po prostu nie potrafił jej oderwać od swojej twarzy. Gdyby to zrobił, odeszłaby razem ze skórą. A ta skóra szybko zasklepiłaby się inną maską. Obdarzył ją jednak, faktycznie, sporym zaufaniem. Jednak czy zdobyłby się na ten krok gdyby nie Robert? Zapewne nie. Inna sprawa, że Robert myślał, że ich ojciec pisze o jej bliźniaku: a nie samej Cynthii.
- W istocie - potwierdził z lekkim uśmiechem. Była małym puzzlem w jego układance, lecz nie była w stanie niczego zepsuć. Był jej pewny, a gdyby jakkolwiek próbowała się wyłamać: on złamałby ją. Z jakiegoś jednak powodu czuł pewność, że nie będzie musiał tego robić. Czy to właśnie była ta nić porozumienia, której jeszcze nie dostrzegał?

Widział to spojrzenie, jednak nie sprawiło ono, że się speszył. Dotyk ten, który był dla Cynthii niespodziewany, był tak samo niespodziewany dla niego samego. Być może bardziej pod kątem jego nerwicy natręctw, która nie zniosłaby faktu, że kilka kosmyków może być niepokornych i huśtać się nad spisem okropieństw, których dokonał i spisał na papierze... A być może dlatego, że nie godziło się by tak piękne włosy były brukane okropieństwami, których dokonał. Zwątpił na jedno małe uderzenie serca w swoje intencje. Ale zaraz jego myśli wróciły na właściwe tory. Przecież on chciał ją zbrukać, w każdym tego słowa znaczeniu. Cynthia nie wydawała się niewinna, sama przecież rozcinała trupy i zaglądała do ich wnętrza. Ale nigdy nie robiła tego - chyba? - w taki sposób, w jaki jej proponował teraz.
- Jeżeli chcesz być częścią tego... - powiedział, odwracając wzrok od kobiety, by mógł potoczyć nim po aparaturze, po zimnych meblach i w końcu: po klatkach za zasłonkami, tam gdzie przed chwilą była i pokazywała, co potrafi. - Etykę możemy schować między karty księgi o dobrym wychowaniu.
Słuchał tego, co do niego mówiła, lecz wiedział że nie do końca pojmuje to, co chciał jej przekazać. Ostrożnie wyjął teczkę z dokumentami z jej rąk, by odłożyć ją na stolik zanim ona sama ciśnie nimi o blat. Sam postanowił ująć jej dłoń lecz tylko po to, by pokazać jej, gdzie ma się udać. Prowadził ją do klatki tego samego mężczyzny, którego przed chwilą dotykała. Którego nie powinna dotykać, bo przecież teraz jej palce były brudne od nieczystej krwi. Nie zostały ubrudzone krwią, ale nie godziło się żeby ktoś taki jak ona dotykał go w taki sposób. A jednak potrzebował jej, potrzebował jej dotyku i potrzebował, żeby robiła to, czego on sam nie potrafił. Dłoń Rodolphusa spoczęła na plecach Cynthii, w okolicy łopatek, w bezpiecznym miejscu.
- Wiesz chyba, że nie mogę pracować na ludziach, którzy wiedzą, że ich koniec jest bliski, prawda? - zapytał, odpowiadając na jej wcześniejsze pytanie. Lekko wzmocnił nacisk na jej plecy, sugerując by się pochyliła. Pochyliła razem z nim, bo przecież nie zamierzał zostawiać jej z tym samej. On sam nachylał się w stronę mężczyzny, który teraz był skulony i patrzył na nich z przestrachem, nie móc wydobyć z siebie ani jednego słowa. Na widok jego miny Lestrange tylko się uśmiechnął. Nie można go było nazwać ekspertem jeżeli chodzi o pozbawianie głosu, lecz na koncie miał kilka podobnych... Sukcesów. - Nie masz być kostuchą, Cynthio.
Jej imię wypowiedział wyjątkowo łagodnie i miękko. Obserwował mężczyznę, który przyglądał się im ze strachem. Bo jeżeli na początku patrzył na kobietę jak na ratunek, to zdążył chyba zrozumieć, że ten ratunek nigdy nie nadejdzie.
- Masz być aniołem. Aniołem śmierci - uśmiechnął się lekko, nieznacznie, przesuwając dłonią tak, by w końcu oderwać ją od jej pleców. - Ty przedłużasz ich życie. To ja je im odbieram.
Słyszał słowa o wierze i rekomendacjach, ale minęła dłuższa chwila, zanim uznał, że może na nią spojrzeć. Nie był z nią szczery, nie tak do końca, ale... Skoro schlebiało jej to, że zaprasza ją do badań, to co powie gdy wyjawi jej jeszcze jeden, maleńki ułamek prawdy?
- Pamiętasz wspólnika, o którym wspominałem? - zapytał spokojnie, unosząc nieco kącik ust. [/b]- Zmarł niedawno na zawał. Ogromna szkoda...[/b]
Mruknął, patrząc na nadgarstek swojej prawej dłoni. Nici przysięgi wieczystej już nie paliły lecz ich wspomnienie: owszem.
- Jeżeli jesteś gotowa, możemy spróbować dzisiaj. - o ile chciałby być szarmancki, tak jego wzrok, który był teraz utkwiony w Cynthii, odstawał od tego miłego i zafascynowanego. Teraz przypominał wzrok drapieżnika, który czeka na ruch ofiary: a ofiara właśnie uwalniała się z klatki, bo Rodolphus sięgnął po różdżkę i jednym prostym machnięciem uwolnił ich "obiekt badań".
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5795), Rodolphus Lestrange (6449)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 01.01.2025, 16:29
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 17:22
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 22:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 23:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 23:46
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 07.01.2025, 01:05
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 09.01.2025, 00:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 11.01.2025, 00:51
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 11.01.2025, 23:41
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 09.02.2025, 02:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.02.2025, 13:08
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 22.02.2025, 23:33
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.03.2025, 00:43
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 25.03.2025, 22:11
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa