06.03.2025, 23:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2025, 09:52 przez Anthony Shafiq.)
Przełknął ślinę, na moment zabłądziwszy wzrokiem na twarzy Erika, który nie był świadom jak ciężkie były noce dla Anthony'ego w ostatnich tygodniach. Jeśli pojawiała się w nich twarz Longbottoma to była bardzo wyraźna, wykrzywiona bólem albo zwyczajnie pośmiertnie stężała, na stosie spopielonach trupów. Anthony nie wierzył w przepowiednie, chyba że wychodzily z ust jednego człowieka. A ten od miesiąca miał bardzo barwny język, koloru złota i ognistej czerwieni.
Finalnie po to tu jednak byli, by o tym nie myśleć. Nie czuli jeszcze popiołu na podniebieniu, nieświadomi że od tragedii dzieli ich ledwie garstka godzin. Teraz mogli sycić umysł i duszę glupotkami, by nie zapomnieć o co będą chcieli walczyć. O jakie życie. O jakie przyjemności.
– Brzmi ciekawie, ale nie wiem czy byłbym dobrym typem na... chłopaka miesiąca? Brukowce dawno przestały się rozwodzić na temat potencjalnej pani Shafiq. Kto inny pobudza wyobraźnię wielu dam i nie tylko dam. – Bezwstydnie ześlizgnął się wzrokiem po jego sylwetce, pozwalając sobie na moment fantazji o który podejrzewał go Erik. Tak. W wydaniu kalendarzowym młody Longbottom prezentował by się idealnie. Czemu Anthony nie mógł mieć takich snów? Westchnął i skupił się na zadaniu. – Który miesiąc byś mi dal? Z którym najbardziej Ci się kojarzę? – zagadnął swobodnie, wyciągając na blat stołu ingrediencje, nawet jeśli w sumie owe wyciąganie nie trwało zbyt długo, bo moment później zapadł się w silnym obieciu.
– Mam swój dziękuję. – odpowiedział przymykając zmęczone oczy i wciągając mocno zapach chaty i ten, który jego towarzyszka wybrał na wieczór. – Nie lubię nosić na sobie kolorów których nie widzę. Których nie mogę być pewien. Niebieski... On jest zazwyczaj bardziej intensywny niż to co Ty widzisz, ale czasem kobalt pozostaje kobaltem, a złoty złotym. – Ułożył głowę na barku, nie poświęcając zbyt wiele myśli na utyskiwania nad swoim stanem. Chłonął spokój chwili, ciszę, bezpieczeństwo które oferowała.
– Mówiłeś mi o tym, ale zobaczyć znaczy uwierzyć. Poza tym ja też nigdy nie bawiłem się w ten sposób. Zdawało mi się że lubisz odkrywać ze mną nowe rzeczy? – zapytał miękko z udawanym wyrzutem kolyszac sie nieznacznie do slyszanej tylko przez siebie melodii.
Finalnie po to tu jednak byli, by o tym nie myśleć. Nie czuli jeszcze popiołu na podniebieniu, nieświadomi że od tragedii dzieli ich ledwie garstka godzin. Teraz mogli sycić umysł i duszę glupotkami, by nie zapomnieć o co będą chcieli walczyć. O jakie życie. O jakie przyjemności.
– Brzmi ciekawie, ale nie wiem czy byłbym dobrym typem na... chłopaka miesiąca? Brukowce dawno przestały się rozwodzić na temat potencjalnej pani Shafiq. Kto inny pobudza wyobraźnię wielu dam i nie tylko dam. – Bezwstydnie ześlizgnął się wzrokiem po jego sylwetce, pozwalając sobie na moment fantazji o który podejrzewał go Erik. Tak. W wydaniu kalendarzowym młody Longbottom prezentował by się idealnie. Czemu Anthony nie mógł mieć takich snów? Westchnął i skupił się na zadaniu. – Który miesiąc byś mi dal? Z którym najbardziej Ci się kojarzę? – zagadnął swobodnie, wyciągając na blat stołu ingrediencje, nawet jeśli w sumie owe wyciąganie nie trwało zbyt długo, bo moment później zapadł się w silnym obieciu.
– Mam swój dziękuję. – odpowiedział przymykając zmęczone oczy i wciągając mocno zapach chaty i ten, który jego towarzyszka wybrał na wieczór. – Nie lubię nosić na sobie kolorów których nie widzę. Których nie mogę być pewien. Niebieski... On jest zazwyczaj bardziej intensywny niż to co Ty widzisz, ale czasem kobalt pozostaje kobaltem, a złoty złotym. – Ułożył głowę na barku, nie poświęcając zbyt wiele myśli na utyskiwania nad swoim stanem. Chłonął spokój chwili, ciszę, bezpieczeństwo które oferowała.
– Mówiłeś mi o tym, ale zobaczyć znaczy uwierzyć. Poza tym ja też nigdy nie bawiłem się w ten sposób. Zdawało mi się że lubisz odkrywać ze mną nowe rzeczy? – zapytał miękko z udawanym wyrzutem kolyszac sie nieznacznie do slyszanej tylko przez siebie melodii.