06.03.2025, 06:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2025, 06:35 przez Atreus Bulstrode.)
W głowie obijały mu się słowa Morpheusa, które ten powiedział do niego zanim jeszcze odłączył się od reszty wycieczki. Jeśli złapią tego gówniarza, to zostanie uwięziony przez czarodzieja - po prostu cudownie. Nawet nie miał pretensji do Jacqueline, że ich wysłała na ten cały napad, bo w gruncie rzeczy był znamienity pomysł, ale czemu oh czemu musiała pakować w to wszystko te bachory. Rita jeszcze dawała radę, ale ten mały gnojek był zwyczajnie okropny. Atreus nawet wiedział dlaczego, ale nie miał zamiaru się do tego przyznawać nawet przed samym sobą. Albo szczególnie przed samym sobą. W każdym razie on się nie pisał przecież na zabawę w niańkę. Więcej - był w tej roli absolutnie okropny i najchętniej dałby Theo w mordę, a potem wysłał limuzyną w dalszą drogę, żeby nie przeszkadzał.
Darli się w niebogłosy i prawie im zazdrościł pary w płucach, kiedy zrobił krok przez drzwi do ogrodu, jakiś kawałek za nimi. Zanim jednak do nich podszedł, sięgnął po papierosa i zapalił mugolską zapalniczką, pierwszy wdech biorąc na spokojnie i przez moment rozglądając się po zewnętrzu, ale wreszcie skręcił w ich stronę.
- Idealnie - rzucił krótko. - Jak przyjdzie co do czego, to macie basen, żeby zrobić popis życia. Mam tylko nadzieję, że umiecie pływać.
Darli się w niebogłosy i prawie im zazdrościł pary w płucach, kiedy zrobił krok przez drzwi do ogrodu, jakiś kawałek za nimi. Zanim jednak do nich podszedł, sięgnął po papierosa i zapalił mugolską zapalniczką, pierwszy wdech biorąc na spokojnie i przez moment rozglądając się po zewnętrzu, ale wreszcie skręcił w ich stronę.
- Idealnie - rzucił krótko. - Jak przyjdzie co do czego, to macie basen, żeby zrobić popis życia. Mam tylko nadzieję, że umiecie pływać.