05.03.2025, 21:12 ✶
Isaac słuchał z zaciekawieniem, ale szybko wyczuł, że Faye nie miała ochoty zagłębiać się w ten temat. Chciała po prostu odreagować tak samo jak on. Nie było w tym nic złego. Nie każda rozmowa musiała kończyć się analizą politycznej sytuacji czarodziejów, i nie każda noc musiała być przesycona ciężarem nadchodzących zmian.
Uniósł brwi i zaśmiał się cicho pod nosem, gdy dziewczyna poklepała go po ramieniu. Nie miał jej za złe wcześniejszego tonu, ani nie czuł potrzeby, by udawać urażonego.
-Nic się nie stało. Przynajmniej nie oberwałem czosnkiem w czoło.- Zauważył z rozbawieniem, posyłając jej zaczepny uśmiech.-W takim razie chodźmy się zabawić na mugolskie dzielnicy.- Zarządził, oferując Faye swoje ramię.-Zabiorę cię do miejsca w którym... nikt nie musi udawać kogoś kim nie jest.
***
Camden Street tętniło życiem, jakby noc w tej części Londynu nigdy się nie kończyła. Światła neonów odbijały się w wilgotnym bruku, a z mijanych pubów i klubów dochodziły dźwięki muzyki i śmiechów. Isaac i Faye skierowali się do pstrokato wyglądającego lokalu, którego wejście oblepione było dziesiątkami plakatów. Każdy z nich przedstawiał kobiety o przesadnie podkreślonych rysach twarzy, w ekstrawaganckich strojach, które w żaden sposób nie wpisywały się w konserwatywne standardy mugolskiej elegancji. A ich makijaże? Były równie nietuzinkowe co stroje. Intensywne cienie na powiekach, kocie kreski, mocno wykonturowane policzki i sztuczne rzęsy, długie jak skrzydła motyla. Większość pań balansowała na granicy groteski i piękna.
Bar w środku wyglądał jak zupełnie inny świat. Migoczące światła odbijały się od brokatowych zasłon, a w powietrzu unosiła się mieszanka pudru, perfum i tytoniu. Drewniane podłogi skrzypiały pod ciężarem roztańczonych gości, a zza baru dobiegał brzęk szklanek, mieszających się z jazzowo-soulową melodią płynącą z głośników.
Na samym końcu lokalu stała scena, a wokół niej porozstawiane były stoliki. Podwyższenie było niewielkie, ale w pełni przygotowane na spektakl, który miał odbyć się dzisiejszego wieczoru. Złote reflektory oświetlały różowe kotary, które błyszczały od wszytych w materiał cekinów. Przy jednym z bocznych luster, jedna z bardzo wysokich kobiet kończyła właśnie nakładanie makijażu. Miała na sobie satynową suknię w odcieniu purpury, wyszywaną kryształkami. Rękawy opadały jej z ramion, a długie, sztuczne rzęsy trzepotały z gracją. Jej peruka - ogromne, platynowe fale, była przypinana wsuwkami przez równie ekstrawagancko ubraną pomocnicę, dmuchającą dymem papierowym w bok. Królowa dzisiejszej nocy spojrzała w lustro, poprawiając diamentowe kolczyki.
Atmosfera w lokalu była pełna ekscytacji. Dym unosił się pod sufitem, śmiechy rozbrzmiewały między stolikami, a światła przygasły, gdy zapowiedź występu zawibrowała w głośnikach. Już za parę minut, już za parę chwil! na scenie wystąpić miała Mrs Shufflewick!
-Czyli mówisz, że nie dalaś się ucywilizować w wielkim świecie? A gdzie byłas? Opowiedz coś więcej.- Poprosił, odsuwając Faye krzesło, żeby mogła usiąść przy jednym ze stolików.-Tak właściwie to ja też niedawno wróciłem. Czego się napijesz?- Zapytał, siadając na przeciwko.-Moze jakiś ekstrawagancki drink?- Zaproponował i poczęstował dziewczynę kolejnym papierosem. Podsunął bliżej szklaną popielniczkę, która okazała się różowym szkłem uformowanym w kształt penisa. Zmieszał się lekko kiedy to dostrzegł, ale zaraz wzruszył ramionami i zaśmiał się cicho pod nosem.
Uniósł brwi i zaśmiał się cicho pod nosem, gdy dziewczyna poklepała go po ramieniu. Nie miał jej za złe wcześniejszego tonu, ani nie czuł potrzeby, by udawać urażonego.
-Nic się nie stało. Przynajmniej nie oberwałem czosnkiem w czoło.- Zauważył z rozbawieniem, posyłając jej zaczepny uśmiech.-W takim razie chodźmy się zabawić na mugolskie dzielnicy.- Zarządził, oferując Faye swoje ramię.-Zabiorę cię do miejsca w którym... nikt nie musi udawać kogoś kim nie jest.
***
Camden Street tętniło życiem, jakby noc w tej części Londynu nigdy się nie kończyła. Światła neonów odbijały się w wilgotnym bruku, a z mijanych pubów i klubów dochodziły dźwięki muzyki i śmiechów. Isaac i Faye skierowali się do pstrokato wyglądającego lokalu, którego wejście oblepione było dziesiątkami plakatów. Każdy z nich przedstawiał kobiety o przesadnie podkreślonych rysach twarzy, w ekstrawaganckich strojach, które w żaden sposób nie wpisywały się w konserwatywne standardy mugolskiej elegancji. A ich makijaże? Były równie nietuzinkowe co stroje. Intensywne cienie na powiekach, kocie kreski, mocno wykonturowane policzki i sztuczne rzęsy, długie jak skrzydła motyla. Większość pań balansowała na granicy groteski i piękna.
Bar w środku wyglądał jak zupełnie inny świat. Migoczące światła odbijały się od brokatowych zasłon, a w powietrzu unosiła się mieszanka pudru, perfum i tytoniu. Drewniane podłogi skrzypiały pod ciężarem roztańczonych gości, a zza baru dobiegał brzęk szklanek, mieszających się z jazzowo-soulową melodią płynącą z głośników.
Na samym końcu lokalu stała scena, a wokół niej porozstawiane były stoliki. Podwyższenie było niewielkie, ale w pełni przygotowane na spektakl, który miał odbyć się dzisiejszego wieczoru. Złote reflektory oświetlały różowe kotary, które błyszczały od wszytych w materiał cekinów. Przy jednym z bocznych luster, jedna z bardzo wysokich kobiet kończyła właśnie nakładanie makijażu. Miała na sobie satynową suknię w odcieniu purpury, wyszywaną kryształkami. Rękawy opadały jej z ramion, a długie, sztuczne rzęsy trzepotały z gracją. Jej peruka - ogromne, platynowe fale, była przypinana wsuwkami przez równie ekstrawagancko ubraną pomocnicę, dmuchającą dymem papierowym w bok. Królowa dzisiejszej nocy spojrzała w lustro, poprawiając diamentowe kolczyki.
Atmosfera w lokalu była pełna ekscytacji. Dym unosił się pod sufitem, śmiechy rozbrzmiewały między stolikami, a światła przygasły, gdy zapowiedź występu zawibrowała w głośnikach. Już za parę minut, już za parę chwil! na scenie wystąpić miała Mrs Shufflewick!
-Czyli mówisz, że nie dalaś się ucywilizować w wielkim świecie? A gdzie byłas? Opowiedz coś więcej.- Poprosił, odsuwając Faye krzesło, żeby mogła usiąść przy jednym ze stolików.-Tak właściwie to ja też niedawno wróciłem. Czego się napijesz?- Zapytał, siadając na przeciwko.-Moze jakiś ekstrawagancki drink?- Zaproponował i poczęstował dziewczynę kolejnym papierosem. Podsunął bliżej szklaną popielniczkę, która okazała się różowym szkłem uformowanym w kształt penisa. Zmieszał się lekko kiedy to dostrzegł, ale zaraz wzruszył ramionami i zaśmiał się cicho pod nosem.