15.02.2025, 16:23 ✶
wszyscy
Gdy zebrali się w okolicach wejścia do właściwego korytarza, Atreus milcząco obserwował otoczenie, po czym wyrzucając z siebie krótkie:
– Zabezpieczę tyły, – zniknął pozostałym z pola widzenia, po tym jak wmieszał się w tłum rozbawionych gości.
Basilius pogrążył się w swojej akademickiej wiedzy, szybko odkrywając, że nie jest ona zbyt przydatna: mieli za mało danych (i to pochodzących z mugolskich ust!), on sam specjalizował się w klątwach wywodzących się z innego kręgu kulturowego. Miał oczywiście pięć pomysłów cóż to mogło być za przekleństwo i jak można byłoby mu przeciwdziałać, ale równie dobrze to mogło być cokolwiek innego.
Rita bez trudu wyłowiła z tłumu dwóch gentlemanów, którzy już przy stole nie zachowywali się wobec niej zbyt gentlemańsko. Zdawali się jej na tyle prymitywni, żeby łatwo dali się złapać w pułapkę, ale też swoim zorientowaniem w świecie, na tyle mało istotni w piramidce hierarchii i majętności, żeby jakoś mogło się to odbić na niej.
Morpheus zatopił się w wizji, nabrzmiałe zmysły z łatwością zalewały go życiami, pragnieniami, planami. Dotykał ich powierzchownie szukając tylko jednej przyszłości, a wtedy trafił na jednego z rosłych strażników, który zdawało się wcześniej pełnił wartę przy wejściu...
Theo złapał za ramię Ritę i zaczął od razu realizować swój plan. Próbował się nie śmiać, ale mu nie wychodziło. Pokrzykiwał z twarzą wykrzywioną rozbawieniem, jego gniew nie był w żaden sposób wiarygodny. Gdy ledwie skończył zdanie, stanął za nim jeden ze strażników - ten sam, w którego okulary wpatrywał się z taką intensywnością, po sprawdzaniu kociej figurki.
– Proszę okazać mi zaproszenie. – wypowiedział twardo, z mocno wschodnim akcentem, wyciągając przy tym rękę w oczekiwaniu na reakcję Theo.
Tura trwa do 19.02
wizja Morpheusa