10.02.2025, 15:46 ✶
Tak. Robert był dla niego najważniejszy. Teraz jednak gdy stracił brata, zostały mu już tylko dzieci. Nie zapomniał o tym, że wciąż tu były. Że domagały się jego uwagi. Że starały się ze wszystkich sił, aby docenił ich osiągnięcia. Nie wyrzucił tego listu, jaki ostatnim razem wysłał mu syn po pogrzebie Roberta.
Nie był obojętny na emocje syna. Widział, jak potwierdzenie tych informacji go dotknęło. Jednak nie było sensu już tego ukrywać, skoro Leonard był bardziej spostrzegawczy, dostrzegając kto dla jego ojca był ważny. Zostawiając już ten temat, kto winny a kto nie, rozmowa zeszła już na Alexandra.
- Głową Rodu.Poprawił syna. Bo faktycznie była to różnica. Całej rodziny spod jednego nazwiska, to bardziej pasowało nazwać ich rodem. Ale ze względu na konflikt jego ojca i Alexa, te rodziny się oddzieliły od siebie. Richard nie miał pojęcia o jakimś pojednaniu czy głębszej współpracy. A ostatnie co zrobił Robert dla Alexandra, była ta zabawna fundacja.
- Radziliśmy sobie bez ich pomocy, tak samo oni. Nie potrzebowaliśmy utrzymywać kontaktu. Przynajmniej tyle wiem, że Robert też nie wyciągał jakoś do nich ręki. Alexandrowi brakuje doświadczenia w zarządzaniu Rodem, jeżeli o to chodzi.
Wyjaśnił, na tyle ile potrafił w tej chwili. Nie przypominał sobie, aby nawet brat Alexandra kontaktował się z nimi, zanim wylądował tam, gdzie jest obecnie. Wszystko zaczęło się w kontakcie zmieniać, wraz zamachem na Donalda czy też aresztowaniem Juliusa.
Sięgnął po kawę, aby upić łyk, słuchając opinii i reakcji swojego młodszego syna.
- Plotki na temat Lorien uciekającej w objęcia kochanka zapewne już krążą po czarownicach. Mogą spekulować, że dostał zawału, bo się o tym dowiedział. Nie sądzę, aby dodawanie tego jeszcze do gazet coś zmieniło. Nie zaogniajmy sprawy bardziej. Przyjdzie odpowiedni czas i moment, aby jej zaszkodzić. Trzeba działać ostrożnie, nie bezmyślnie.
Posłał Charlesowi lekki uśmiech, zadowolenia że odciął się od kontaktowania z Lorien. Wiedźmy, która niszczyła im rodzinę od środka.
- Mam jeszcze jedną sprawę do Ciebie.
Zaczął, trzymając kubek w dłoniach, list odkładając na blat stolika. Spojrzał na Charlesa uważnie.
- Kamienica i Olibanum, zgodnie z wolą Roberta, przeszły na mnie. Jeżeli z Leonardem chcecie, możecie wrócić i zamieszkać ze mną i dziewczynami. Po drugie… potrzebuję wytwórcę świec i kadzideł. Czy chciałbyś mi pomóc? Zrozumiem, jeżeli odmówisz, bo masz swoją pracę. Znajdę kogoś innego. Pierw jednak chciałem zapytać Ciebie.
Przedstawił sprawę synowi, zaznaczając, że wcale nie jest mu obojętny i mimo zaistniałej sytuacji, byciu w żałobie, nie zapomniał o synach i córce. W oczekiwaniu na odpowiedź Charlesa, odstawił kubek, sięgnął do kieszeni spodni i wyjął dwa pergaminy. Jeden był listem od Charlesa, który rozłożył i mu pokazał. To ten, w którym syn napisał "Pamiętaj, że masz nas. Jeśli potrzebujesz pomocy, tylko powiedz."