05.02.2025, 20:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2025, 20:39 przez Ambroise Greengrass-Yaxley.)
Uśmiech, jakkolwiek czarujący i sympatyczny by nie był, nie był czymś, co zwykło wywierać na Greengrassie jakiekolwiek wrażenie. Ten cenił sobie konkrety. Nie łajnobomby zawijane w złote papierki. Nie gładkie i jakże kulturalne słówka - w te można było bawić się tygodniami, odbijając uprzejmości i nigdy nie dochodząc do szczerości. Nie powolne kluczenie do celu. Konkrety. Proste i zwarte - jakkolwiek nieprzyjemne czy trudne do przyjęcia by nie były. Tak jak w przypadku Roselyn - nie był zwolennikiem podchodów, tym bardziej, kiedy te były stosowane w stosunku do niego. Zazwyczaj nawet najgorsza szczera prawda była dla niego lepsza aniżeli piękne kłamstewko.
Oczywiście to nie oznaczało, że słysząc coś, z czym się nie zgadzał, lecz co w istocie było prawdziwe i szczere, miał od razu zacząć ochoczo kiwać głową. Nie był typem człowieka, któremu łatwo było zmienić zdanie. Nie bujał się niczym młoda brzózka na wietrze.
Nie. W żadnym wypadku. Analizował przekazywane mu fakty i komunikaty, reagując na nie w zależności od sytuacji i konieczności. W oficjalnych, bardzo sztywnych kontaktach towarzyskich raczej stroniąc od przesadnego spoufalania się (co innego pośród bliskich czy podczas przyjęć na salonach).
W tym konkretnym przypadku nie zamierzał przynosić jakiegokolwiek wstydu rodowi, którego dobro od zawsze było dla niego jedną z naczelnych wartości, toteż nie zamierzał być wyjątkowo wylewny. Szastać swoim zdaniem i opinią na temat wszystkiego, co bardziej nie wychodziło niżeli wychodziło Ministerstwu w kwestii działań w Kniei i wokół niej.
To mógł komentować prywatnie z siostrą. Dokładnie tak jak wszystkie inne kwestie dotyczące ich wspólnych bardziej newralgicznych, mniej prostych do wyjaśnienia powiązań z lasem. Tak, ostatnio odczuwamy cholerny dyskomfort psychiczny związany z widmami i cierpieniem drzew nie było zdaniem, które miało opuścić usta Ambroisa.
Czy zamierzał jednak kłamać? Nie. To było bardzo ogólnikowe pytanie, więc odpowiedź również mogła taka być. Na podchody najlepiej było odpowiadać w ten sam sposób - bez zbytniego zagłębiania się w szczegóły.
- Tak jak wspomniała - zaczął całkiem gładko i uprzejmie, kierując wzrok w stronę Roselyn i kiwając głową - moja droga siostra, nie sądzę, byśmy byli w stanie mówić za wszystkich naszych krewniaków. Z perspektywy tych, za których możemy się wypowiadać, wygląda to właśnie w ten sposób - tu ponownie bez dwóch zdań przyznał Roo rację, zdecydowanie zamierzając utrzymać z nią wspólny front i unikać szastania informacjami - trudno nie mieć niepokojących wrażeń, jak to pan ujmuje, w obliczu tak trudnych okoliczności - trzeci raz kiwnął głową i to byłoby na tyle.
Roselyn odpowiedziała dostatecznie konkretnie. Nie czuł się więc zobowiązany dodawać nic więcej.
@Morpheus Longbottom
@Roselyn Greengrass
Oczywiście to nie oznaczało, że słysząc coś, z czym się nie zgadzał, lecz co w istocie było prawdziwe i szczere, miał od razu zacząć ochoczo kiwać głową. Nie był typem człowieka, któremu łatwo było zmienić zdanie. Nie bujał się niczym młoda brzózka na wietrze.
Nie. W żadnym wypadku. Analizował przekazywane mu fakty i komunikaty, reagując na nie w zależności od sytuacji i konieczności. W oficjalnych, bardzo sztywnych kontaktach towarzyskich raczej stroniąc od przesadnego spoufalania się (co innego pośród bliskich czy podczas przyjęć na salonach).
W tym konkretnym przypadku nie zamierzał przynosić jakiegokolwiek wstydu rodowi, którego dobro od zawsze było dla niego jedną z naczelnych wartości, toteż nie zamierzał być wyjątkowo wylewny. Szastać swoim zdaniem i opinią na temat wszystkiego, co bardziej nie wychodziło niżeli wychodziło Ministerstwu w kwestii działań w Kniei i wokół niej.
To mógł komentować prywatnie z siostrą. Dokładnie tak jak wszystkie inne kwestie dotyczące ich wspólnych bardziej newralgicznych, mniej prostych do wyjaśnienia powiązań z lasem. Tak, ostatnio odczuwamy cholerny dyskomfort psychiczny związany z widmami i cierpieniem drzew nie było zdaniem, które miało opuścić usta Ambroisa.
Czy zamierzał jednak kłamać? Nie. To było bardzo ogólnikowe pytanie, więc odpowiedź również mogła taka być. Na podchody najlepiej było odpowiadać w ten sam sposób - bez zbytniego zagłębiania się w szczegóły.
- Tak jak wspomniała - zaczął całkiem gładko i uprzejmie, kierując wzrok w stronę Roselyn i kiwając głową - moja droga siostra, nie sądzę, byśmy byli w stanie mówić za wszystkich naszych krewniaków. Z perspektywy tych, za których możemy się wypowiadać, wygląda to właśnie w ten sposób - tu ponownie bez dwóch zdań przyznał Roo rację, zdecydowanie zamierzając utrzymać z nią wspólny front i unikać szastania informacjami - trudno nie mieć niepokojących wrażeń, jak to pan ujmuje, w obliczu tak trudnych okoliczności - trzeci raz kiwnął głową i to byłoby na tyle.
Roselyn odpowiedziała dostatecznie konkretnie. Nie czuł się więc zobowiązany dodawać nic więcej.
@Morpheus Longbottom
@Roselyn Greengrass
Because no matter how long the night
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down
It's always darker
When the light burns out
And the sun goes down