• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls

[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#4
01.02.2025, 20:27  ✶  

Należało umrzeć, żeby dostąpić błogosławieństwa. Nigdy nie zwracał się do Ambrosie jej pseudonimem, odrzucał jej wykreowaną personą Lady Macarii. Zbyt dobrze ją znał by traktować taką małostkę tak dosłownie. Widział ją w stanach w jakich nie mógł widzieć ją nikt inny, więc kogokolwiek nie chciała udawać przed obcymi, lub niechcianymi, on dobrze widział jakiej konstrukcji była wewnątrz. Dlatego Ambrosia McKinnon nigdy nie dostąpi błogosławieństwa, bo Louvain Lestrange nigdy nie pozwoli jej umrzeć. Zapewne nigdy nie prosiła o takiego obrońcę, ale póki on żyje nie pozwoli żeby przytrafiło się jej nic szczęśliwego w jej nieudanym życiu. Zaciągnęła u niego spory dług, kpiąc sobie z niego swoimi karcianymi zagrywkami, a egzekucja tego długu była rozłożona w nieskończonej ilości rat. Właściwie to oczekiwał od niej uregulowania nie tylko swojego własnego długu, lecz również cudzego. I choć Alexander nie związał się z nią, a z jego siostrą, to właśnie Trzpiotce przyjdzie spłacać dług zaciągnięty u Louvaina przez Mulcibera. Bo jak mógłby skrzywdzić go bardziej, krzywdząc jedyną osobę tak bezgranicznie mu oddaną? Przez moment nawet mógłby się wzruszyć nad tą miłosną historią. Bo gdyby nie miał do nich dwojga tak osobistej niechęci, może nawet poleciłby postawić w ogrodzie Maida Vale rzeźbione w marmurze posągi na cześć ich beznadziejnej miłości. Bowiem nie istniało takie cierpienie, którego nie zniosłaby Ambrosia dla swojego słońca. Nie istniała taka kurwa z którą Alexander nie mógłby zdradzić swojego słońca.

Przestał się oszukiwać, że jest w stanie zmienić prawdę w swojej siostrze. Prędzej przełamie krąg życia i śmierci na tym łez padole, niż oszuka aksjomat o Lorettcie. Nie stać go było dłużej, żeby pozwalać sobie, by coś tak idiotycznego rządziło dłużej jego życiem. Miejsce kurew jest w rynsztoku, a nie na salonach. Miał rewolucję do poprowadzenia i przynajmniej jedną ślicznotkę do nagabywania. Przyjdzie jeszcze kilka dekad zanim media zaczną nagłaśniać sprawę zmian klimatycznych, ale takie dało się odczuć już w tym momencie, dokładnie w tym pomieszczeniu. Nagłe ochłodzenie atmosfery nastąpiło w tej samej chwili kiedy ich spojrzenia skrzyżowały się z odległości. Potraktował to jak komplement. Potwierdzenie tego, że skoro go nienawidzi to zrobił do tej pory wszystko co tylko mógł, aby uprzykrzyć jej wystarczająco życie nad Tamizą. Jak słusznie wskazała, tak też postąpił. Tabliczkę zawieszoną na drzwiach obrócił na drugą stronę, dodatkowo przekręcając zamek w drzwiach, tak na wszelki wypadek. Szedł powoli w jej stronę. - W końcu nie pachnie tu jak w latrynie. Rozwijasz się Słońce. Zauważył fakt zniknięcia przykrego zapachu i rzucił na otwarcie z kpiącym uśmieszkiem na ustach. Bo nawet jeśli miała dla niego zaoferowania tylko chłód i tak będzie się do niej zwracał Słońce. Na przekór tego co dla niej cenne, obrzydzając wszystko co mogłoby mieć jakąś wartość, wszystko co mogłoby ją pokrzepić w duchu. Stanął blisko stolika przy którym zwykle rozkładała tarota. - Potrzebuję porady kogoś kto szczerze liczy na moją śmierć. Określił krótko cel swojej wizyty, przeciągając spojrzeniem na dobrze znaną mu talię kart. Tę talię, która wywróżyła mu siostrę-kurwisko oraz syna-bękarta. Nadchodzące dni mogły przynieść mu wiele nieoczekiwanego zła, więc wolał chociaż odrobinę spodziewać się tego co może nadejść. Jego mogła oszukiwać, siebie mogła oszukiwać, ale kart nie oszuka. Jeśli chodziło o jego własne zmartwienia nie znał lepszego zwiastuna w tym mieście, niż Kościana Księżniczka. - Pozwolisz? Rzucił całkowicie nonszalancko, odchylając na moment krzesło przy stoliku, tylko bawiąc się w przyzwoitego chłopca z manierami. Nie potrzebował jej pozwolenia do niczego, zwłaszcza jeśli dotyczyło to jej samej. Większość osób które mogłyby ją teraz uratować przed jego gierkami i tak był w całości na jego mrocznych usługach.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1737), Louvain Lestrange (2390), Pan Losu (33)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Pan Losu - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 30.12.2024, 07:29
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 01.02.2025, 20:27
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 29.07.2025, 03:57
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 21.10.2025, 18:37
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 22.01.2026, 01:26
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 06.04.2026, 23:59
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 11.04.2026, 02:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa