31.01.2025, 19:25 ✶
Raczej nikogo nie zdziwi stwierdzenie, że Alastor Yule zwyczajnie nie obchodzi. Nie ma to oczywiście związku z tym czy jest wierzący, czy nie - po prostu kiedy jedni ludzie świętują, inni muszą pilnować ich bezpieczeństwa, a Alastor zgadza się na każdą, nawet najbardziej upierdliwą zmianę. Cieszy go to, że jego obecność w biurze pozwala na to, żeby inni mogli spędzić święta z rodziną i bliskimi. Nie można powiedzieć, że to jest dla niego super lekkie, bo jego problemy z głową nie wzięły się znikąd, ale sam siebie uważa za osobę, która najlepiej to znosi. Nawyk do brania tych zmian i generalny pracoholizm ma po ojcu - do czasu śmierci mamy jeszcze jako-tako te święta obchodzili, ale później Alastor i Mildred byli oddelegowywani do jakiejś rodziny albo zostawali sami w Hogwarcie lub domu rodzinnym. Chłop nie ma więc żadnych specyficznych julowych nawyków ani przyzwyczajeń. Sam z siebie nic by dla domu nie zrobił - ale jak mu zasugerujesz, że chcesz świąteczne drzewko w salonie, to ci je ogarnie, jak na męskiego mężczyznę przystało. Koncepcja zjedzenia razem jakiejś wigilijnej kolacji jest dla niego dosyć obca, ale to też nie znaczy, że czułby się na niej źle lub dziwnie. Wziąłby udział w takiej wieczerzy, ubrał się w miarę elegancko i spędził miły wieczór z przyjaciółmi, ale to zwyczajnie nie jest żadna z podstawowych opcji. Nieobchodzenie świąt był jednym z podstawowych powodów kłótni w jego minionych związkach. To prawdopodobnie nocna zmiana w przeddzień Yule i w samo Yule przekonało Mavelle Bones, że Alastor zwyczajnie nie jest wart jej czasu, bo zapomniał dziewczynę o tym poinformować. Potrafił kłócić się o to godzinami. Obecnie jest nastawiony do spędzania tego czasu z bliskimi nieco bardziej, bo jego siostra prawie zginęła i przebywała w Lecznicy Dusz, ale wyobrażając sobie takie świętowanie, widzi siebie i ją w gronie przyjaciół (Bertiego i Zakonników), nigdy nie widzi tam swojego ojca, który... pewnie siedzi gdzieś na nocnej zmianie. Zna na pamięć losowe kolędy.
fear is the mind-killer.