26.01.2025, 20:41 ✶
Ja pierdole, czemu chociaż raz nic nie może pójść zgodnie z planem?, zachodził w głowę Erik, ruszając za Dorą i Julianem prosto w Knieję. Przecież nie mógł tak po prostu zostawić ich tam samych. Przeszło mu wprawdzie przez myśl, że być może powinni już na tym etapie wezwać pomoc, ale przecież... To oni byli najbardziej wykwalifikowanymi osobami w okolicy, które mogłyby zająć się tą sprawą. Wprawdzie Dora nie pracowała w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, ale radziła sobie z różdżką wystarczająco dobrze, aby współpracować z Zakonem Feniksa. Oprócz tego oboje spędzili całe lata w tych okolicach, toteż znali las lepiej niż jakieś losowe osoby z zewnątrz.
— Pytanie tylko, czy znamy go odpowiednio dobrze — zaczął zachodzić w głowę Longbottom, zaciskając mocniej palce na różdżce. Jako młody człowiek nigdy nie trafił na trop rodzinnej chaty Samuela, a mogłoby się wydawać, że byłoby to stosunkowe proste. Oby Charlesa udało im się znaleźć nieco szybciej.
Niedługo później udało mu się dogonić Dorę. Mężczyzna zaczął rozglądać się nerwowo na prawo i lewo, jakby wydawało mu się, że już na tym etapie z zarośli wyskoczy na nich jedno z Widm. To nie może tak działać, powtarzał sobie gorączkowo. Las nieopodal Doliny Godryka był całkiem spory, a prawdopodobieństwo, że wpadną na jedną z tych... dusz... powinno być minimalne. Byli tutaj ledwo chwilę. Z drugiej strony, coś musiało przywołać tu Charlesa, skoro tak ochoczo rzucił się między drzewa...
— Widzisz... Widzisz go gdzieś tutaj? — syknął, gdy na moment zwolnili kroku, dalej bacznie rozglądając się na wszystkie strony.
— Pytanie tylko, czy znamy go odpowiednio dobrze — zaczął zachodzić w głowę Longbottom, zaciskając mocniej palce na różdżce. Jako młody człowiek nigdy nie trafił na trop rodzinnej chaty Samuela, a mogłoby się wydawać, że byłoby to stosunkowe proste. Oby Charlesa udało im się znaleźć nieco szybciej.
Niedługo później udało mu się dogonić Dorę. Mężczyzna zaczął rozglądać się nerwowo na prawo i lewo, jakby wydawało mu się, że już na tym etapie z zarośli wyskoczy na nich jedno z Widm. To nie może tak działać, powtarzał sobie gorączkowo. Las nieopodal Doliny Godryka był całkiem spory, a prawdopodobieństwo, że wpadną na jedną z tych... dusz... powinno być minimalne. Byli tutaj ledwo chwilę. Z drugiej strony, coś musiało przywołać tu Charlesa, skoro tak ochoczo rzucił się między drzewa...
— Widzisz... Widzisz go gdzieś tutaj? — syknął, gdy na moment zwolnili kroku, dalej bacznie rozglądając się na wszystkie strony.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞