21.01.2025, 00:37 ✶
Isaac poczuł nagły dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, gdy usłyszał huk. Serce zabiło mu mocniej, a umysł natychmiast podsunął obraz poczwary, która mogła powrócić do swojego legowiska. Instynktownie puścił aparat, który zawisł na pasku na jego szyi, i pewniej chwycił różdżkę, przygotowując się do ewentualnej obrony. Jednak w chwili, gdy napięcie sięgnęło zenitu, usłyszał ludzki głos, który rozpoznał natychmiast - Alastor Moody.
Wypuścił powietrze z ulgą, choć świadomość, że aurorzy nadal obserwują to miejsce, nieco go zaniepokoiła. Cholera... pomyślał, zdając sobie sprawę, że jego obecność tutaj może zostać źle odebrana. Nadal jednak uważał, że lepiej mieć doczynienia z Ministerstwem, niż potworem, którego spotkał tu zaledwie kilka dni temu.
Bez zbędnej zwłoki kucnął, delikatnie kładąc różdżkę na ziemi, a zaraz obok niej aparat. Uniósł ręce w geście poddania, starając się pokazać, że nie stanowi zagrożenia.
-Dobry wieczór, Alastorze. Nie chciałem robić zamieszania. Potrzebowałem zobaczyć to miejsce, ponieważ szukam informacji na temat tych poczwar. To dla celów prywatnych, nie do gazety.- Słowa Isaaca były szczere; miał nadzieję, że Alastor to dostrzeże. Wiedział, że auror może zareagować różnie - od reprymendy po formalne przesłuchanie w Ministerstwie.
-Przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, że nadal prowadzicie tu działania.- W innych okolicznościach Isaac może i pozwoliłby sobie na lekki żart, nawiązując do szkolnych czasów, które kiedyś dzielił z Alastorem, jednak atmosfera tego miejsca była zbyt przytłaczająca, by mógł zdobyć się na cokolwiek wesołego. Mroczny chłód i złowroga aura piwnicy zdawały się oblepiać wszystko dookoła, a każde słowo, które mógłby wypowiedzieć, wydawało się zbyt ciężkie i niewłaściwe. Zamiast tego skoncentrował się na twarzy Moody’ego, szukając jakiejkolwiek wskazówki co do tego, jakie kroki zamierzał podjąć auror. Niewzruszone spojrzenie Alastora działało jak stalowa zapora, nie dając żadnych podpowiedzi, co mogło czaić się w jego myślach.
-Może wyjdziemy na zewnątrz i poczęstuje cię papierosem?- Zaproponował, chcąc rozładować własne napięcie i sięgnął po paczkę papierosów, które miał schowane w kieszeni spodni.
Wypuścił powietrze z ulgą, choć świadomość, że aurorzy nadal obserwują to miejsce, nieco go zaniepokoiła. Cholera... pomyślał, zdając sobie sprawę, że jego obecność tutaj może zostać źle odebrana. Nadal jednak uważał, że lepiej mieć doczynienia z Ministerstwem, niż potworem, którego spotkał tu zaledwie kilka dni temu.
Bez zbędnej zwłoki kucnął, delikatnie kładąc różdżkę na ziemi, a zaraz obok niej aparat. Uniósł ręce w geście poddania, starając się pokazać, że nie stanowi zagrożenia.
-Dobry wieczór, Alastorze. Nie chciałem robić zamieszania. Potrzebowałem zobaczyć to miejsce, ponieważ szukam informacji na temat tych poczwar. To dla celów prywatnych, nie do gazety.- Słowa Isaaca były szczere; miał nadzieję, że Alastor to dostrzeże. Wiedział, że auror może zareagować różnie - od reprymendy po formalne przesłuchanie w Ministerstwie.
-Przepraszam, nie zdawałem sobie sprawy, że nadal prowadzicie tu działania.- W innych okolicznościach Isaac może i pozwoliłby sobie na lekki żart, nawiązując do szkolnych czasów, które kiedyś dzielił z Alastorem, jednak atmosfera tego miejsca była zbyt przytłaczająca, by mógł zdobyć się na cokolwiek wesołego. Mroczny chłód i złowroga aura piwnicy zdawały się oblepiać wszystko dookoła, a każde słowo, które mógłby wypowiedzieć, wydawało się zbyt ciężkie i niewłaściwe. Zamiast tego skoncentrował się na twarzy Moody’ego, szukając jakiejkolwiek wskazówki co do tego, jakie kroki zamierzał podjąć auror. Niewzruszone spojrzenie Alastora działało jak stalowa zapora, nie dając żadnych podpowiedzi, co mogło czaić się w jego myślach.
-Może wyjdziemy na zewnątrz i poczęstuje cię papierosem?- Zaproponował, chcąc rozładować własne napięcie i sięgnął po paczkę papierosów, które miał schowane w kieszeni spodni.