• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve

[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve
Our Lady of Sorrows
and you don't seem the lying kind
a shame that I can read your mind
and all the things that I read there
candlelit smile that we both share
wiek
25
sława
IV
krew
czysta
genetyka
wila
zawód
Infobrokerka, właścicielka zakładu pogrzebowego, pianistka
Spowita nimbem wyższości i aureolą sięgających niemal do ziemi srebrzystoblond włosów, Lorraine wygląda dokładnie tak, jak powinien wyglądać Malfoy z krwi i kości. A jednak... Coś hipnotyzującego jest w jej czystym, wysokim głosie, w sposobie, w jaki intonuje słowa. Coś w pełnych gracji ruchach, w przenikliwym spojrzeniu jasnoniebieskich oczu, skrytych pod ciężkimi od niewyspania powiekami. Przedziwny czar półwili, który wyróżnia Lorraine z tłumu mimo raczej przeciętnej postury (1,67 m), długo nie pozwalając ludziom zapomnieć o jej uśmiechu. Wygląda na istotę słabą, wątłego zdrowia. W przeszłości, Lorraine zmagała się z zaburzeniami odżywania, przez co teraz cechuje ją nienaturalna wręcz kruchość. Chorobliwie chuda, kości zdają się niemal przebijać delikatną, bladą skórę. Uwagę zwracają zwłaszcza wydelikacone dłonie o długich, smukłych palcach, w których często obraca w zamyśleniu srebrny pierścionek z emblematem rodu Malfoy. Obyta towarzysko, zawsze wie, co powiedzieć, i jak się zachować. Bez względu na okoliczności dba o zachowanie nienagannej postawy. Ubiera się w otrzymane w spadku po bogatszych kuzynkach, klasyczne, mocno zabudowane suknie, na których wprawne oko dostrzeże ślady poprawek krawieckich. W naturze półwili leży przyciągać cudze spojrzenia, może dlatego Lorraine nosi się bardzo konserwatywnie, nigdy niemal nie odsłaniając ciała. Najczęściej spowita jest od stóp do głów w biel, choć chętnie stroi się również w odcienie zieleni i błękitu. Zawsze otula ją mgiełka ciężkich perfum, których nieznośnie wręcz słodki zapach służy tuszowaniu klejącej się do Lorraine mdłej woni śmierci.

Lorraine Malfoy
#5
18.01.2025, 16:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.01.2025, 16:51 przez Lorraine Malfoy.)  
– Na dole – rzuciła krótko Azjatka, nie podnosząc nawet głowy znad tego, czym aktualnie się zajmowała: odpowiedź na pytanie Lorraine padła więc zanim półwiła zdołała otworzyć usta, aby je zadać, wciąż nieco zdyszana po tym jak mimowolnie przyspieszyła kroku na widok ozdobionego lampionami szyldu herbaciarni Changów, gnana obawą, że nie zastanie Maeve na miejscu. Obawą irracjonalną, bo była tutaj na tyle częstym gościem, że nie musiała nawet przestępować przez próg lokalu, aby wiedzieć, która z sióstr Chang urzęduje akurat w palarni – Lorraine, sama nieustannie przenosząca się z miejsca na miejsce, nie była jednak przyzwyczajona do tego, że dobre rzeczy zostają z nią w życiu na dłużej. Maeve została.

Lorraine westchnęła z ulgą, opadłszy na chwilę na jeden ze stołków przy barze, aby uspokoić oddech. Niewiele myśląc, rzuciła swoją mocno już podniszczoną torebkę na ziemię, krzywiąc się, kiedy rozdzwoniło się wypełniające ją żelastwo: dopiero stalowy łoskot zwrócił na nią uwagę siostry Maeve, która podniosła wreszcie głowę, obrzucając Lorraine na wpół poirytowanym, na wpół zaciekawionym spojrzeniem.
Wszystkie Changówny były do siebie podobne, bo wszystkie były piękne, Lorraine pośród wszystkich tych pięknych twarzy szukała jednak Maeve. Orientalnego czaru jej kalejdoskopowych oczu, których blask rozpraszał cienie zalegające w kątach herbaciarni – rozpraszał też Lorraine, gdy pochłonięta miłością wodziła opuszkami palców po twarzy ukochanej, próbując uchwycić magię wylewającą się spomiędzy porów jej skóry. Wnętrze herbaciarni – zasnute duszącymi wyziewami opium oraz smugami pary leniwie unoszącej się ponad samowarami, rozlewającymi herbatę do porcelanowych filiżanek – również przywodziło jej na myśl Maeve. Maeve, której pełne gracji ruchy przypominały niesforne smużki dymu kadzideł, a ciało – upajające opary narkotyku, kiedy rozkosznie przeciągała się rano w łóżku półwili...

– Rozalinda? – Zdziwiła się cicho Lorraine, wyrwana z zamyślenia przez wąsaty nosek, który zaczął łaskotać ją w dłoń opartą o kontuar. – A co ty tutaj robisz?

Nie sposób było pomylić Rozalindy z innym szczurem, a skoro Rozalinda tu była, to znaczyło, że i Baldwin tu był. Lorraine zaczęła gładzić gęste futerko, które pachniało wanilią i popiołem Necronomiconu, pozwalając zwierzątku umościć się na chwilę na swoim podołku. Dłonie miała lodowate, bo niepomna chłodu wrześniowych wieczorów, wyszła z domu odziana w letnią sukienkę, zapominając o swetrze, ale to nie wydawało się przeszkadzać szczurzycy, która bez pisku sprzeciwu poddawała się pieszczotom półwili. Lorraine było zimno, Lorraine zawsze było zimno, teraz jednak poczuła jak dziwne ciepło rozlewa się w jej piersi. Nawet szybki marsz do herbaciarni nie rozgrzał jej tak, jak myśl, że Maeve i Baldwin spędzają razem czas. Oboje pochodzili z kompletnie różnych światów, byli tak różni, i tak podobni zarazem, ale oboje byli dla Lorraine ważni, bardzo ważni.

Uśmiech nieświadomie wkradł się na twarz półwili, wygładzając ostrość rysów czułością. Więc byli na dole, tak? Pospieszyła w stronę schodów z Rosalindą ukrytą w kieszeni sukni, podążywszy niecierpliwie w głąb sali, aby odnaleźć tych, których w modlitwach zanoszonych do Matki nazywała rodziną. Ucałowała rozwaloną na krześle Maeve w czubek głowy, schyliwszy się, aby móc zanurzyć na chwilę nos w jej włosach: spragniona niewinnej bliskości dłoń Lorraine pieszczotliwie przesunęła się po ramieniu ukochanej, zanim zwróciła się w stronę Baldwina, który siedział obok, na jednej z drewnianych leżanek – dziwnie skulony, ze spuszczoną głową, ciężko wspartą na dłoni.
Uśmiech zniknął z jej twarzy ledwie na niego spojrzała.

Zrozumiała znaczenie przeciągłego spojrzenia, jakie posłała jej siostra Maeve, zanim skierowała swoje kroki w stronę schodów.

Przez chwilę po prostu patrzyła. Zimne, przejmująco zimne oczy Lorraine utkwione były w twarzy Baldwina, kiedy stała wsparta o poręcz krzesła Maeve, w zamyśleniu bawiąc się spuszonym kosmykiem czarnych włosów ukochanej, nawijając go od niechcenia na palec. Przechyliła okrutnie głowę, pozwalając wybrzmieć dysonansującemu zawahaniu jak kunsztownemu melizmatowi, wieńczącemu recytatyw jednego utworu tylko po to, aby płynnie przejść w drugi, doskonalszy, który zaintonowała już bez wahania. Ból sprawiali sobie w afekcie, ale wybaczali z rozmysłem. Wiedziała, że wciąż myślał o tamtym poranku w Necronomiconie. Nie zapomniał bólu, jaki jej sprawił, nie zapomniał bólu, jaki ona sprawiła jemu, dlaczego więc zapomniał, że mu wybaczyła?

W milczeniu usiadła obok Baldwina,  wyciągnąwszy tę samą rękę, którą złamał w jego stronę, aby – jeżeli tylko ten jej na to pozwolił – delikatnie dotknąć policzka chłopca kojąco zimną dłonią.

– Co się stało? – spytała, opanowanym, choć nieco wyższym niż zwykle głosem. – Kto ci to zrobił?

Nie zwróciła nawet uwagi na to, że alkohol – tak przynajmniej wnosiła po zapachu – ściekający wciąż z szaty i włosów Baldwin, plami jej sukienkę, zwróciło to jednak uwagę Rosalindy, która pisnęła, wysuwając pyszczek że swojej kryjówki w kieszeni półwili, wyraźnie niezadowolona.


Yes, I am a master
Little love caster
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1919), Lorraine Malfoy (743), Maeve Chang (937)




Wiadomości w tym wątku
[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 02.01.2025, 21:38
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Maeve Chang - 04.01.2025, 00:59
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 04.01.2025, 18:45
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Maeve Chang - 18.01.2025, 03:04
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Lorraine Malfoy - 18.01.2025, 16:06
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 21.01.2025, 01:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa