17.01.2025, 18:15 ✶
– Eee... – wymamrotała, bo w sumie dokładnie o to jej chodziło, ale teraz, gdy o tym nieco dłużej myślała, brzmiało to chyba dość mocno ignorancko, więc może lepiej byłoby się do tego nie przyznawać. Z drugiej strony dużego wyboru nie miała, bo już i tak zasugerowała o co jej chodzi, a jeśli teraz zaprzeczy, to istniały spore szanse, że Theo zacznie wymyślać jeszcze bardziej wyszukane powody i w końcu I tak będzie musiała powiedzieć, że właśnie o to jej chodziło. – No tak, może i o to. W każdym razie mam nadzieję, że wyjazd się uda. – powiedziała trochę za szybko, jakby na jednym wdechu mając nadzieję, że teraz już ten temat umrze.
Zresztą po jakimś czasie najwyraźniej pojawiły się nowe sprawy do przedyskutowania na przykład, jak to, że Theo był Theo, ale według niektórych nie był wcale Theo
Mężczyzna zmarszczył brwi.
– Theo? Ty? Synu wiem, jak wygląda Theo i z całym szacunkiem, ale z Theo to łączy cię jedynie to, że obaj macie nosy, a nawet te nie sw podobne. Jeśli ty jesteś Theo, to ja jestem premierem Wilekiej Brytanii.
Hestia uznała, że chyba warto jakoś zareagować.
– Ale to też jest Theo. To znaczy, oh, w Lonydnie są dwie osoby o imieniu Theo, nawet więcej. Po prostu to nie jest pana Theo. – W końcu powiedziała, aby jakoś ułagodzic tę absurdalną sytuację.
– Theo? Inny Theo? – Mężczyzna przez chwilę przyglądał się Theo oceniająco, a potem machnął ręką. – Nie wyglądasz na Theo. Co najwyżej na Theodora, ale przynajmniej zgaduję, że nie spóźniasz się na umówione spotkania, tak jak ten dupek. Niech ci więc będzie.
Zresztą po jakimś czasie najwyraźniej pojawiły się nowe sprawy do przedyskutowania na przykład, jak to, że Theo był Theo, ale według niektórych nie był wcale Theo
Mężczyzna zmarszczył brwi.
– Theo? Ty? Synu wiem, jak wygląda Theo i z całym szacunkiem, ale z Theo to łączy cię jedynie to, że obaj macie nosy, a nawet te nie sw podobne. Jeśli ty jesteś Theo, to ja jestem premierem Wilekiej Brytanii.
Hestia uznała, że chyba warto jakoś zareagować.
– Ale to też jest Theo. To znaczy, oh, w Lonydnie są dwie osoby o imieniu Theo, nawet więcej. Po prostu to nie jest pana Theo. – W końcu powiedziała, aby jakoś ułagodzic tę absurdalną sytuację.
– Theo? Inny Theo? – Mężczyzna przez chwilę przyglądał się Theo oceniająco, a potem machnął ręką. – Nie wyglądasz na Theo. Co najwyżej na Theodora, ale przynajmniej zgaduję, że nie spóźniasz się na umówione spotkania, tak jak ten dupek. Niech ci więc będzie.