14.01.2025, 22:17 ✶
Czuła dłoń Brenny we włosach była tym, czego Enzo potrzebował. Pozwolił sobie przymknąć powieki i rozkoszować się uczuciem, nim z miejsca zerwała go Gustawa. Nie byłby to pierwszy raz, gdyby przyłapała go z kobietą, ale wolał, by trzymała się z daleka od jego spraw, i to dla własnego dobra.
- Będzie musiała. - Odpowiedział w sprawie powrotu weny. - Jak żyć bez sztuki, Brenno? Nawet takiej, która używana jest do czynienia zła? Nawet takiej, która... ach, Brenno... która przyczyniła się do przelania krwi. - Dramatyzował, nawet jeśli ustalili już, że nie była to wina ani jego, ani jego strojów. - Czy będę w stanie przekuć ją w dobro? Pokażę im, że jest mieczem obosiecznym. Że również może przydać się na wojnie. - Wzdychał, samemu próbując ułożyć sobie te argumenty w głowie, samemu przekonać się do tego, co niedługo nadejdzie.
Odebrawszy tacę od Gustawy, Lorenz postawił ją na stole. Zajrzał do imbryka, w którym herbata parzyła się klasycznym, tradycyjnym sposobem, lecz zaraz szybko go zamknął. Nie był jeszcze czas, by cieszyć się napojem.
- Widzisz, Brenno? Możemy się wiele nauczyć od mugoli. Dlaczego inni tego nie widzą? Te dwa światy powinny się zazębiać, nie zwalczać. - Westchnął po raz kolejny, kręcąc głową. Temat wojny był ciężki, nawet jeśli znał ją tylko z opowieści. Jego ojciec służył w wojsku podczas wojny i Lorenz nie spodziewał się, że kiedyś pójdzie w jego ślady, nawet jeśli w nieco odmiennym konflikcie. - Nie muszę się zastanawiać, wiem, że nie mam wyjścia. Muszę pomóc. - Podjął w końcu decyzję, po raz kolejny oceniając zawartość czajniczka. - Wskażę ci, gdzie kupić materiały. Resztę zostaw mi, moja piękna.
- Będzie musiała. - Odpowiedział w sprawie powrotu weny. - Jak żyć bez sztuki, Brenno? Nawet takiej, która używana jest do czynienia zła? Nawet takiej, która... ach, Brenno... która przyczyniła się do przelania krwi. - Dramatyzował, nawet jeśli ustalili już, że nie była to wina ani jego, ani jego strojów. - Czy będę w stanie przekuć ją w dobro? Pokażę im, że jest mieczem obosiecznym. Że również może przydać się na wojnie. - Wzdychał, samemu próbując ułożyć sobie te argumenty w głowie, samemu przekonać się do tego, co niedługo nadejdzie.
Odebrawszy tacę od Gustawy, Lorenz postawił ją na stole. Zajrzał do imbryka, w którym herbata parzyła się klasycznym, tradycyjnym sposobem, lecz zaraz szybko go zamknął. Nie był jeszcze czas, by cieszyć się napojem.
- Widzisz, Brenno? Możemy się wiele nauczyć od mugoli. Dlaczego inni tego nie widzą? Te dwa światy powinny się zazębiać, nie zwalczać. - Westchnął po raz kolejny, kręcąc głową. Temat wojny był ciężki, nawet jeśli znał ją tylko z opowieści. Jego ojciec służył w wojsku podczas wojny i Lorenz nie spodziewał się, że kiedyś pójdzie w jego ślady, nawet jeśli w nieco odmiennym konflikcie. - Nie muszę się zastanawiać, wiem, że nie mam wyjścia. Muszę pomóc. - Podjął w końcu decyzję, po raz kolejny oceniając zawartość czajniczka. - Wskażę ci, gdzie kupić materiały. Resztę zostaw mi, moja piękna.