Dla Yaxley Yule wiązało się zawsze z powrotem do rodzinnych stron. Spędzała święta ze swoją rodziną. Organizowali polowania w okolicznych lasach, a później przez jakiś tydzień świętowali Yule. Było to spotkanie, które ciężko było liczyć w dniach, bo zlewało się w jedno. Wiązało się z siedzeniem całą rodziną przy kominku, przygotowywaniem zwierzyny, którą udało im się upolować oraz ogromną ilością grzańca wypitego przy okazji.
Geraldine lubiła w ten sposób spędzać Yule. Wydawało jej się to słuszne - taki huczne obchodzenie tego święta. Nie miała problemu z tym, że zaczynała się gubić w czasie i przestrzeni. Było raczej miło. Każdy mógł znaleźć dla siebie jakieś zajęcie i poczuć się potrzebnym, a przy okazji zacieśnić więzy z innymi członkami rodziny.
Wiadomo - czasem dochodziło do spięć. Szczególnie między nią, a matką, ale aktualnie pamięta raczej te przyjemne chwile, wspólne śpiewanie przy kominku, czy hektolitry wypitego alkoholu. Do dzisiaj ma sentyment do grzańca, bo kojarzy jej się z rodzinnym domem. Nigdy nie czuła się wyobcowana. Tradycją u nich było również dawanie sobie prezentów - każdy losował innego członka rodziny, którego musiał czymś obdarować, czasem sprawiało to problem, a czasem było bardzo proste.
Zawsze wracała ze szkoły na święta, nie mogła się doczekać tego czasu, który miała spędzić z rodziną. Byli ze sobą bardzo zżyci, zresztą do dzisiaj tak jest - to też się nie zmieniło mimo tego, że Geraldine ma już prawie trzydzieści lat. Zawsze czekają na to, aż się pojawi w domu, chociaż nie do końca jest jej po drodze, nie za każdym razem ma czas na ti, aby zjawić się w domu, nad czym ubolewa, bo ten moment w roku wydawał jej się być bardzo beztroski.
Ma wiele wspomnień związanych z tym czasem, najmniej przyjemne - chciała dostać pluszaka, który wyglądał jak rogogon węgierski, a dostała smoka walijskiego ogniomiota, najbardziej przyjemne - to chyba będzie to przyjęcie, na którym spotkała Ambroisa i udawali parę, wtedy wszystko wydawało się być takie beztroskie.
Aktualnie? Chętnie wraca do domu rodzinnego na Yule, tyle, że nie zawsze ma na to czas. Może nie przykłada ogromnej wagi do tego, aby odmienić swoje mieszkanie na te święta, ale zaczęła pić grzane wino od początku grudnia, a nawet je przygotowywać, co jest dla niej sporym wyczynem.