• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[28.08.1972] Nothing left but one another

[28.08.1972] Nothing left but one another
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#2
20.12.2024, 02:39  ✶  

To miał być wyjątkowy dzień. To miał być dzień Stanleya. Jego święto. Jego uroczystość. Nic nie zapowiadało, że cokolwiek czy ktokolwiek mógłby zakłócić ten dzień.

Pierwsze życzenia spłynęły już w kilka minut po północy, wszak Francis był na miejscu i nie omieszkał życzyć pomyślności swojemu przełożonemu. Następnie wpadło kilka wiadomości od krewnych i przyjaciół, ot chociażby od Sauriela, Lorraine czy tego starego chuja Alexandra. Nie zmieniało to jednak faktu, że o ile nie chciał żadnych prezentów, wszak liczyła się pamięć, tak niektórzy naprawdę poszaleli - jak chociażby Malfoyówna z piżamą w ogórki. Pomysł przedni, a wykonanie jeszcze lepsze. Borgin nie krył uśmiechu na twarzy kiedy rozpakował paczkę od swojej serdecznej przyjaciółki. Lorraine, Lorraine, Lorraine... co ja z Tobą mam? pytał samego siebie, dalej nie wierząc w jej kreatywność.

Nikomu też nie wspominał, że chciał zorganizować spotkanie-niespodziankę poprzez wysłanie listów z zaskoczenia, aby zebrać się w Głębinie i wspólnie świętować, ponieważ niecodziennie kończy się 26 lat, a w przypadku niektórych, jak chociażby Stanley, był to jakiś tam sukces.

Niestety jego pomysł spalił na panewce. Coś się święciło, ale Borgin nie wiedział jeszcze co. Pierwsze przesłanki, że coś mogło być nie tak, nadeszły o poranku wraz z listem od Alexa. Ten zdawał się być zaskoczony faktem, że Stanley jest poszukiwany. Nie wiedział? Nie doszło to do jego uszu? dziwił się, wszak Rosie wiedziała, a on nie? Nie mniej jednak, nie był to najgorszy list tego dnia. Ten, którego nie chciał widzieć na własne oczy, miał dopiero nadejść.

Robert odszedł. Tak brzmiał krótki list, którego nadawcą był Richard. Z samego początku brzmiało może jak jakiś nieśmieszny żart czy próba wkręcenia solenizanta. Nie oszukujmy się - próba była całkiem niezła...

Szkoda tylko, że to były fakty. Im dłużej to weryfikował, tym było więcej przesłanek, że takie były fakty. Robert Mulciber umarł.

Stanley dalej nie wierzył. Nie chciał w to wierzyć. Nie mógł. W końcu złego licho nie brało, więc jakim cudem miało przyjść po niego? Po jego ojca? Po człowieka, którego dopiero poznawał i uczył się z nim koegzystować. Po kogoś z kim był spokrewnionym bardziej, niż dalej i bardziej, niż mógłby chcieć. Aż w końcu po kogoś, kto był tym całym mistycznym mężczyzną o którym nie chciała mówić Anne.

Nie wiedząc co powinien uczynić, postanowił poinformować Maeve, która według podań ludowych i legend była również jego córką. Powinna o tym wiedzieć Borgin był o tym święcie przekonany. Wiedział, że tak należy zrobić, bo sam chciałby być w takiej chwili poinformowany.

Błąd. Po niedługiej chwili też wiedział, że jednak nie należało tego robić. Jej odpowiedź pozostawiała wiele do życzenia. Pozostawiała do życzenia tyle, że najchętniej cofnąłby czas, aby tego listu nie napisać. To go po prostu przerosło. Jej odpowiedź wyrwała go z butów. Zostawiła w niemałym szoku.

Przyćmiony tym wszystkim - pytaniem Alexa, informacji o zgonie Roberta i odpowiedzią Maeve - odpisywał jak na jakimś autopilocie. Francis, widząc, że to się na nic nie zda, przejął dziękowanie za życzenia od Stanleya, pozwalając mu się w pełni skupić na konserwacji z Changówną.


Nie minęło dużo czasu, a snując się po Nokturnie, dotarł do Palarni Changów. Nie zwracając uwagi na nic ani na nikogo, po prostu człapał w ustalonym kierunku. Jego podróż mogła równie dobrze trwać całą wieczność, a on po prostu nie zdawał sobie z tego sprawy. Czas zdawał się zatrzymać i nie grać kluczowej roli w tym momencie.

Przekroczył próg jej pokoju, podnosząc na moment wzrok w kierunku swojej rozmówczyni, chcąc ja obdarować chociaż krótkim i wymuszonym uśmiechem. Trwało to może ułamek sekundy, kiedy opuścił głowę, rozglądając się po okolicy w poszukiwaniu miejsca do tego, aby usiąść.

Mimo, że udało mu się znaleźć miejsce do spoczynku, stał tak wryty przez minute, a może nawet dwie. Wzrok miał pusty, nieobecny - zupełnie jakby go tutaj nie było. Może to przez ten natłok myśli?

Dopiero kolejne słowa Maeve wyrwały go z transu, sprawiając, że zasiadł okrakiem na krześle, opierając ręce na oparciu. Ciężko westchnął widząc to pobojowisko z paprotek.

Borgin nie wiedział co powinien uczynić. Czy powinien być smutny? A może powinien puścić te sprawę mimo uszu? Z jednej strony był to człowiek niemal obcy, a z drugiej poczuł jakby go to ukłuło gdzieś tam w sercu. Jakby zrozumiał, że został sam. Gdy znał tylko swoją matkę, a ojciec dalej pozostawał nieznaną istotą to nie wiedział co z nim było - czy żył czy umarł. Dzisiaj już wiedział, że właśnie stało się to drugie. Że to już koniec pewnego rozdziału.

Po kilkuminutowej ciszy, którą przerwał przełknięciem guli w gardle, spojrzał się na Maeve. Kilkukrotnie przetarł własne dłonie, aż w końcu wypowiedział jedno zdanie.

- Czy ja przynoszę pecha, Maeve?



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (2142), Stanley Andrew Borgin (2760)




Wiadomości w tym wątku
[28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 20.12.2024, 01:38
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 20.12.2024, 02:39
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 21.12.2024, 23:14
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 31.12.2024, 01:24
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 03.01.2025, 21:59
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 12.01.2025, 02:27
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 25.01.2025, 22:59
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 16.02.2025, 16:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa