16.12.2024, 20:38 ✶
Zapewne gdyby Faye nie została odmłodzona, to zareagowałaby zupełnie inaczej. I na niego, i na całą sytuację. Lecz teraz... Teraz była dokładnie tym, kim mówił, że była: pyskatą gówniarą, która nie tylko kłapała dziobem jak popierdolona (chociaż czy dorosła Faye tego również nie robiła? Cóż... Z pewnych rzeczy się nie wyrasta), ale i szarpała się, chcąc uwolnić z uścisku Leviathana. Manewr z nadepnięciem na stopę nie tylko nie wyszedł, ale i sprawił, że zachwiała się mocno, dając mu tym samym czas i przestrzeń na to, by przerzucił ją przez ramię jak worek pyr.
- Postaw mnie na ziemi! - krzyknęła, wierzgając nogami. To nie dawało absolutnie nic, tak samo jak okładanie jego pleców pięściami, ale przynajmniej będzie miał trudniej. Nie tak łatwo będzie przenieść na ramieniu szarpiącą się nastolatkę, która wiła się jak piskorz, ale NA SZCZĘŚCIE nie wpadło jej do głowy, by go użreć. Chociaż może i wpadło, ale pozycja była na tyle niewygodna, że nie miała pojęcia nawet jak mogłaby się wygiąć tak, by sięgnąć jego ciała zębami. - Puszczaj, kurwa, dziadzie! Kompletnie oszalałeś, paliłeś coś?!
Musiał, musiał palić, może sobie coś w żyłę dał, cholera wie co mu się stało ale kompletnie oczadział. Wyzywa ją od gówniar, jeszcze tego brakowało by zaczął mówić, że jest ruda: wtedy by mieli komplet.