02.12.2024, 14:26 ✶
- Te skurwysyny czuły, że za moment pojawię się tam znowu i czuwały nad tym, co ze mnie zostało, żeby się tak pastwić...
Widok kobiety wzbudzał w was głębokie obrzydzenie. Owszem, z każdą kolejną sekundą wyglądała coraz normalniej, jej twarz nabierała kolorytu. Odzyskiwała zęby, włosy, paznokcie. Skóra zdążyła już narosnąć na reszcie ciała. Dusiło was wspomnienie sprzed chwili. Zapach towarzyszący makabrycznej scenie rodem z koszmarów - doświadczyłyście czegoś niezwykłego.
- Ale jestem tu... A wy kim niby jesteście?
Co tu robię, gdzie ja jestem?
Pytania niezadane na głos, ale przecież nie mogła mieć pojęcia, tak? Czy człowiek mógł być aż za bardzo wyluzowany?
Kobieta podniosła się do siadu, zmierzyła was wzrokiem, przesunęła po pomieszczeniu chłodnym spojrzeniem. Najwyraźniej wcale nie tak dziwnym było dla niej obudzenie się w kostnicy. Przeciągnęła się trochę jak kotka, oblizała spierzchnięte, dopiero co powstałe wargi. Jej Szkocki akcent był mocno wyczuwalny, prawie tak mocno jak niechęć. Niechęć nieskierowana do was, lecz do sytuacji, a może do całokształtu jej egzystencji?
Przyjęła od Lorraine prześcieradło, ale zakryła się nim niechętnie - jakby traktowała to bardziej jak niewygodny rozkaz niż to, co faktycznie chciała zrobić.
Widok kobiety wzbudzał w was głębokie obrzydzenie. Owszem, z każdą kolejną sekundą wyglądała coraz normalniej, jej twarz nabierała kolorytu. Odzyskiwała zęby, włosy, paznokcie. Skóra zdążyła już narosnąć na reszcie ciała. Dusiło was wspomnienie sprzed chwili. Zapach towarzyszący makabrycznej scenie rodem z koszmarów - doświadczyłyście czegoś niezwykłego.
- Ale jestem tu... A wy kim niby jesteście?
Co tu robię, gdzie ja jestem?
Pytania niezadane na głos, ale przecież nie mogła mieć pojęcia, tak? Czy człowiek mógł być aż za bardzo wyluzowany?
Kobieta podniosła się do siadu, zmierzyła was wzrokiem, przesunęła po pomieszczeniu chłodnym spojrzeniem. Najwyraźniej wcale nie tak dziwnym było dla niej obudzenie się w kostnicy. Przeciągnęła się trochę jak kotka, oblizała spierzchnięte, dopiero co powstałe wargi. Jej Szkocki akcent był mocno wyczuwalny, prawie tak mocno jak niechęć. Niechęć nieskierowana do was, lecz do sytuacji, a może do całokształtu jej egzystencji?
Przyjęła od Lorraine prześcieradło, ale zakryła się nim niechętnie - jakby traktowała to bardziej jak niewygodny rozkaz niż to, co faktycznie chciała zrobić.
zadanie od mistrza gry
Przedstawiając się rzućcie kością na charyzmę - na podstawie wyniku zostanie opisana reakcja postaci i dalsze zadania.