24.11.2024, 20:55 ✶
Zmarszczył brwi, bo nie spodziewał się takiej reakcji, przyłapany na gorącym uczynku złodziej nie powinien umykać gdzie pieprz rośnie, albo przynajmniej się przestraszyć, a tutaj? Zachowywała się jakby zupełnie coś normalnego robiła. Coś się tutaj nie zgadzało, no ale przecież ona tam nie mieszkała, prawda? Co prawda niedawno dopiero wrócił z Hogwartu po zakończeniu ostatniego roku nauki i od tamtego czasu nie widział mieszkającej tam staruszki, ale to nie znaczyło, że tam już nie mieszkała. Przecież nie mógł się mylić!
- Nic, no jasne. Od tak wkradasz się na czyjś balkon, żeby mu się dostać do mieszkania? - zwrócił się do niej dość irocznicznieo, bo przecież ona nic takiego nie robi. Czyli co? Włamywanie się do czyjegoś domu to było nic dla niej? niby coś w tym nie pasowało, nie wyglądała jak włamywacz. Niewinna twarz, jasne włosy, których nie starała się ukryć. Dość łatwo było ją zapamiętać. Miał wrażenie nawet, ze gdzieś widział jej twarz, może gdyby był bardziej zaaferowany sportem to by od razu odgadł kim jest, ale tak? Miała swoją chwilę anonimowości, mógł się jej dobrze przyjrzeć z racji dzielącej ich odległości.
- Jakoś nie wyglądasz mi na panią Houghton. Mam wezwać bumowców? - zapytał jeszcze bo przecież nie mógł tak jej zostawić i pozwolić wejść do nie swojego mieszkania, czułby się współwinny, że pani Houghton coś zginęła i on temu nie zapobiegł. Nie trudził się z szukaniem różdżki, miał w rękawie jeszcze kilka sztuczek, dzięki którymi mógł sobie poradzić, gdyby nagle stała się agresywna. Jeżeli dobrze odczytywał wyraz jej twarzy to była skonfundowana, co jeszcze bardziej sprawiało, że gubił się w tym co się tutaj dzieje.
- Nic, no jasne. Od tak wkradasz się na czyjś balkon, żeby mu się dostać do mieszkania? - zwrócił się do niej dość irocznicznieo, bo przecież ona nic takiego nie robi. Czyli co? Włamywanie się do czyjegoś domu to było nic dla niej? niby coś w tym nie pasowało, nie wyglądała jak włamywacz. Niewinna twarz, jasne włosy, których nie starała się ukryć. Dość łatwo było ją zapamiętać. Miał wrażenie nawet, ze gdzieś widział jej twarz, może gdyby był bardziej zaaferowany sportem to by od razu odgadł kim jest, ale tak? Miała swoją chwilę anonimowości, mógł się jej dobrze przyjrzeć z racji dzielącej ich odległości.
- Jakoś nie wyglądasz mi na panią Houghton. Mam wezwać bumowców? - zapytał jeszcze bo przecież nie mógł tak jej zostawić i pozwolić wejść do nie swojego mieszkania, czułby się współwinny, że pani Houghton coś zginęła i on temu nie zapobiegł. Nie trudził się z szukaniem różdżki, miał w rękawie jeszcze kilka sztuczek, dzięki którymi mógł sobie poradzić, gdyby nagle stała się agresywna. Jeżeli dobrze odczytywał wyraz jej twarzy to była skonfundowana, co jeszcze bardziej sprawiało, że gubił się w tym co się tutaj dzieje.