16.11.2024, 00:59 ✶
Starał się odpowiadać na pytania Botta jak najbardziej rzeczowo, ale problem polegał na tym, że Perseus sam nie wiedział, co działo się z Millie. Miał wrażenie, że nie tylko jej umysł pogrążył się we mgle, ale i on sam się w niej zgubił; wołał ją rozpaczliwie, by wspólnie odnaleźć drogę do domu, ale odpowiadał mu tylko kpiący krzyk wron w oddali. Po raz kolejny tego dnia pomyślał, że błędem było wypuszczanie jej z Lecznicy.
W końcu jednak Millie do nich wróciła, a jej rozedrgany głos przerwał trudną do zniesienia ciszę, jaka zapadała po każdej wymianie zdań pomiędzy nim, a jej przyjacielem. Chciał do niej podejść, ale wtedy jego własny dar go zawiódł; obraz przed jego oczami zaczął się rozmywać, a sam Perseus miał wrażenie, jakoby tysiące igieł naraz wbijało się w jego skronie. Aby nie upaść oparł się o framugę drzwi i przeczekał, aż najgorsze zawroty głowy ustąpią. Miał przy tym nadzieję, że ta Bertie nie zauważył jego chwili słabości.
— Spokojnie, Millie. Weź dwa płytkie wdechy i jeden długi wydech — rzekł spokojnie, choć sam wyglądał, jakby potrzebował tego sposobu na uspokojenie się. Chciał do niej podejść, zbadać z bliska reakcje jej organizmu na przyjęty eliksir, ale wtedy z jej ust ponownie padło znajome nazwisko. Zamarł w połowie kroku pewien, że to nie mógł być przypadek.
Otrząsnął się więc, chwycił stojący pod ścianą taboret, a potem postawił go przed łóżkiem dziewczyny. Usiadł naprzeciwko jej kruchej sylwetki skrytej w ramionach przyjaciela i pochylił się do przodu.
— Czy to kolejna wizja? Opowiesz mi po kolei co widziałaś? — poprosił wyraźnie zatroskany i nie wiedział już, czy to z powodu Millie, czy nieszczęsnej Lindy. Serce kurczyło się z żalu na myśl o każdej z nich.
W końcu jednak Millie do nich wróciła, a jej rozedrgany głos przerwał trudną do zniesienia ciszę, jaka zapadała po każdej wymianie zdań pomiędzy nim, a jej przyjacielem. Chciał do niej podejść, ale wtedy jego własny dar go zawiódł; obraz przed jego oczami zaczął się rozmywać, a sam Perseus miał wrażenie, jakoby tysiące igieł naraz wbijało się w jego skronie. Aby nie upaść oparł się o framugę drzwi i przeczekał, aż najgorsze zawroty głowy ustąpią. Miał przy tym nadzieję, że ta Bertie nie zauważył jego chwili słabości.
— Spokojnie, Millie. Weź dwa płytkie wdechy i jeden długi wydech — rzekł spokojnie, choć sam wyglądał, jakby potrzebował tego sposobu na uspokojenie się. Chciał do niej podejść, zbadać z bliska reakcje jej organizmu na przyjęty eliksir, ale wtedy z jej ust ponownie padło znajome nazwisko. Zamarł w połowie kroku pewien, że to nie mógł być przypadek.
Otrząsnął się więc, chwycił stojący pod ścianą taboret, a potem postawił go przed łóżkiem dziewczyny. Usiadł naprzeciwko jej kruchej sylwetki skrytej w ramionach przyjaciela i pochylił się do przodu.
— Czy to kolejna wizja? Opowiesz mi po kolei co widziałaś? — poprosił wyraźnie zatroskany i nie wiedział już, czy to z powodu Millie, czy nieszczęsnej Lindy. Serce kurczyło się z żalu na myśl o każdej z nich.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory