15.11.2024, 09:45 ✶
- Żeby nie było mu przykro? - zapytała z uśmiechem, bez cienia drwiny w głosie. Rozumiała rozterki brata, bo sama je miała. Roślina wydawała się żyć bardziej niż te pozostałe. Oczywiście Roselyn nie tylko jako naukowiec ale myśląca osoba, która miała podstawy z wiedzy przyrodniczej, wiedziała doskonale, że każda roślina żyła. Rośliny oddychały, ruszały się, jadły chociaż nie w taki sposób, w jaki jedli oni. A jednak to było życie w każdym tego słowa znaczeniu. Pomiędzy drzewkiem wiggenowym była jednak zasadnicza różnica: to konkretne falowało, łasiło się i zachowywało się jak bardziej żyjąca istota. Trochę jak pies, może kot. Ale nie aż za bardzo, bo przecież nie skakała dookoła nich jak skaczące figi, tylko... Po prostu była aktywna. To było cholernie ciężkie do wytłumaczenia.
Roselyn prychnęła, patrząc na Ambroise z wyrzutem.
- Wyśpię się, jak zbadamy pozostałe rośliny. Nie mam gdzie jej umieścić - nawet tymczasowo. To jedyna szklarnia, która należy do mnie i nikt jej nie znajdzie. Więc jeżeli nie chcesz wyczarować kolejnej... - wzruszyła ramionami, a potem powtórzyła manewr, próbując znowu rzucić zaklęcie.
Rzut na kształtowanie
Roselyn prychnęła, patrząc na Ambroise z wyrzutem.
- Wyśpię się, jak zbadamy pozostałe rośliny. Nie mam gdzie jej umieścić - nawet tymczasowo. To jedyna szklarnia, która należy do mnie i nikt jej nie znajdzie. Więc jeżeli nie chcesz wyczarować kolejnej... - wzruszyła ramionami, a potem powtórzyła manewr, próbując znowu rzucić zaklęcie.
Rzut na kształtowanie
Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana