09.11.2024, 19:16 ✶
Nie wiedziałam, że spojrzenie pana Longbottoma padające na mnie tak bardzo skanuje wszelkie pomarszczenia i przebarwienia z mojej twarzy. Brzydził się tym, podczas gdy ja zachwycałam się jego dobrodusznością.
— Dobrze. — Skinęłam głową, zapisując sobie instrukcje. Dał mi bardzo dużo czasu, więc wszelki stres opuścił mnie. Przez to udało mi się dojrzeć, że coś jakby się zmieniło w panu Longbottomie. Tylko co?
Zgodnie z jego przewidywaniami, podziękowałam za papierosa. Płynie we mnie halucynogenna krew Lovegoodów, ale sama po tego typu używki nie sięgam. Nawet nie wiem, skąd miałabym je dostać.
— Z małą bramką... Dobrze. — Kolejne notatki. Wysoki żywopłot... Może po prostu zasadzę mu tuje w standardowy, polski sposób?