• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz?

[12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz?
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#9
08.11.2024, 16:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2024, 16:23 przez Anthony Shafiq.)  
Anthony z natury był człowiekiem szczycącym się perfekcyjną samokontrolą. W ostatnim czasie oczywiście okoliczności drastycznie nie sprzyjały temu, ażeby się nią chlubić, wciąż jednak spiżowy filar jego osobowości, samozadowolenia i ogólnie postrzegania siebie nie zmienił się. W sytuacjach kryzysowych, w sytuacjach społecznych, publicznych, ale też domowych, przeznaczonych dla bliskiego nawet kręgu znajomych Shafiq był powściągliwy w okazywaniu emocji, lub nieco teatralny w wyrażaniu swojego zdania, jeśli taka była konieczność. Większość jednak rdzenia pozostawała nieuchwytna, w pewien sposób również dla niego samego.

Był to rdzeń wrażliwy, był to rdzeń pozbawiony twardej skorupy, który przeznaczony był tylko dla nielicznych, ukazywany raczej przypadkiem i z przymusu, jak wtedy, gdy niezapowiedziany przyszedł do niego Selwyn, by wyciągnąć go z alkoholowego ciągu. Lub wtedy, gdy po niechlubnej stypie zwanej weselem, razem z Morpheusem patrzyli w gwiazdy, rozważając naturę ich dusz. To nie musiało być cierpienie, rozdzieranie szat, nie musiała być tragedia złamanego, odrzuconego serca, aby ów miękkość się pojawiła. To mogła być też cisza podczas urodzinowego spotkania, możliwość zdjęcia z siebie ciężaru osoby, która zawsze powinna stać na piedestale, wieść prym w rozmowie, nigdy nie być nudną.

Teraz jednak nie było przestrzeni na tę wrażliwość, na okazanie emocji tak łatwo wywołanych dwoma magicznymi sygnetami, nawet jeśli oba wywoływały w nim nieprzyjemny uścisk żołądka.

Pierwszy - niczym wyrzut podświadomości, najgłębiej zakorzenionego lęku przed własną, fizyczną indolencją. Latami zaniedbywał się fizycznie i teraz powoli zaczął płacić za to różnymi dolegliwościami - bólami mięśni, nagłymi skurczami przy większym wysiłku, nawracająca bezsennością, problemami ze wzrokiem... Wymieniać by długo, ale najbardziej jaskrawym dowodem na to czego Shafiq obawiał się najbardziej był jego bogin. Czy Thomas miał świadomość, że ledwie kilka tygodni temu ten stwór objawił się Anthony'emu właśnie przy takim chodziku?

Stalowe oczy patrzyły na stalowe ramy, pozwalające człowiekowi przemieszczać się, gdy nogi odmówiłyby mu już posłuszeństwa. To oczywiście nie był jeszcze ten wiek - czarodzieje żyli zdecydowanie dłużej (przynajmniej ci, którzy nie ryzykowali zbytnio), istniało wiele eliksirów wspomagających funkcjonowanie. Ale dla Anthony'ego kluczowe było w tym wszystkim słowo "jeszcze". Teraz już organizm nie regenerował się tak łatwo. Teraz już potrzeba było więcej zaangażowania czasu i energii, aby naoliwić tę starą maszynę, by nie dopuścić do zardzewienia stawów.

Odraza afirmująca swoje istnienie nieprzyjemnym dreszczem nakazała magowi wypuścić piekielne ustrojstwo, lecz lata doświadczeń wykrzywiły mu twarz w pobłażliwym uśmiechu.
– Ach to poczucie humoru... – mruknął zjadliwie, przez moment zapominając, że trafił tu przypadkiem, że wcale nie był umówiony, a "żart" wymierzony był w Longbottoma, a nie jego osobę.

Zaraz potem Morpheus zaczął zabawiać się swoją szpadą i to jeszcze bardziej pogorszyło Antoniuszowi Humor. Był to aspekt rodziny Longbottomów, z którym miał spory problem, przez niemal wszystkich członków tej czystokrwistej rodziny. Zamiłowanie do wojaczki, czyniło z nich wojowników, osoby zwykle sprawnie fizyczne, mogące stanąć w szranki na pojedynkach szermierczych z najznamienitszymi postaciami tego szlachetnego sportu. Anthony'emu zbyt jednak kojarzyło się to z Godrykiem, we własnej osobie, z dumą zakrawającą o pychę, gdy pyszałkowato przechwalał się swoim dziedzictwem. Jeśli Anthony kiedykolwiek uważał się za smoka, Godryk był niczym święty Jerzy, z mieczem swojego imiennika, zamiast lancą. Drugi powód niechęci do tego zajęcia był bezpośrednio związany z czerwcową wybitnie nieudaną lekcją szermierki właśnie. W desperackim braku kreatywności Shafiq uciekł się do fortelu, znalazł powód by nie zaproponować Erikowi spotkania wprost, a poprosić go o drobną przysługę. Jego 'nauczyciel' zdecydowanie nie poszczycił się zdolnościami pedagogicznymi, nie pozostawiając na ego Anthony'ego suchej nitki.

Mógłby powiedzieć, że nic tak nie boli bardziej niż urażona duma, a jednak odrzucenie jego oferty pozostania na kolacji piekło dotkliwiej. Dwa aspekty jednego spotkania splotły się ciasno w jedną traumę, która nie chciała się tak łatwo wygasić, pomimo dwóch miodowych tygodni, w czasie których ich znajomość wbrew wszelkim oczekiwaniom rozkwitała przyjemnym ciepłym blaskiem sierpniowego słońca. Oczywiście nie rozmawiali o tym, oczywiście Anthony nie chciał przyznać się Słonecznemu Bóstwu jak bardzo zranił go tamtego popołudnia. Jak wielką cenę płacił za nie przez cały lipiec.

Teraz zaś widząc Morpheusa przymierzającego się do szpady, te wszystkie myśli uderzyły w niego w jednej i tej samej chwili, w połączeniu z chodzikiem dotykając zbyt wielu wrażliwych, czy nawet nadwrażliwych punktów na posiniaczonej duszy sąsiada Longbottoma.

– Och Thomas, jak zawsze popisujesz się, jakaż to szkoda, że jako laik nie mogę ocenić jak świetnie wyważona jest to broń – pozwolił sobie na ciepłą uwagę, skutecznie zasłaniając rosnącą gulę w żołądku. Ćwiczył. Wyginał ciało, rozciągał czakry, biegał, skakał, wygłupiał się i pocił w paskudnych dresach, które po każdym użyciu nadawały się tylko do wyrzucenia. Brakowało mu do tego, żeby być szermierzem, w głębi duszy czuł że powinien jak najszybciej znów wskoczyć na tego "konia", znów ćwiczyć, aby choć trochę zaimponować bratankowi swojego przyjaciela, ale gorycz była zbyt wielka. Nagle zrozumiał, że nie ma ochoty tu być, nie ma ochoty wzbudzać niepokoju w sercu Somni, że znów coś jest nie tak, że Erik powiedział coś nie w tę stronę "i należy mu się łomot". To leżało po jego stronie, emocje z którymi zwykle radził sobie wybornie maskowaniem, teraz rozpaczliwie domagały się posłuchu częściej niż zwykle, a dyplomata nie mógł dopuszczać do tego, aby nagle w każdej sytuacji życia musiał borykać się ze swoim sentymentalizmem.

– Wpadnij do mnie potem. Od Lammas czuję... mmm... brak energetycznej symetrii w moim domu. Potrzebowałbym jednego więcej zabezpieczenia, szczególnie teraz jak taki nieokrzesany brutal zamieszkał mi przez płot. – Kiwnął na Morpheusa, pozwalając sobie na ten jakże wysublimowany żart. – Robota na godzinę dwie, zobacz dwa koguty jednym kamieniem ubite. – już się wycofywał, pozostawiając niechlubne artefakty w rękach Somni. – A my widzimy się później sąsiedzie, ogarnąłem już świstokliki do Pragi – przyłożył dwa palce do czoła, nieco po jankesku odmeldowując się i rakiem wyfocując do wyjścia rudery. Nie chciał być zatrzymywany, nie chciał by ktoś zobaczył lęk przed starością pogrążoną w ciemności. On był, cały czas był i czaił się i podgryzał, domagając się krwawej ofiary. Anthony liczył, że zdąży doprowadzić się do ładu, gdy Thomas zrobi tu na miejscu to co miał do zrobienia. Nie... nie liczył.

Był tego pewien.

Postać opuszcza sesję
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1566), Morpheus Longbottom (1561), Thomas Figg (1889)




Wiadomości w tym wątku
[12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Thomas Figg - 08.10.2024, 13:20
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Morpheus Longbottom - 08.10.2024, 18:00
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Anthony Shafiq - 08.10.2024, 20:04
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Thomas Figg - 09.10.2024, 01:47
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Morpheus Longbottom - 23.10.2024, 21:24
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Anthony Shafiq - 24.10.2024, 07:20
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Thomas Figg - 25.10.2024, 13:37
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Morpheus Longbottom - 31.10.2024, 00:38
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Anthony Shafiq - 08.11.2024, 16:23
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Thomas Figg - 10.11.2024, 03:06
RE: [12.08.1972] Merlinie, tak tu mieszkasz? - przez Morpheus Longbottom - 12.11.2024, 19:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa